Fundacja 'Koci Pazur'
Fundacyjne forum kociarzy z Poznania

Galeria - Moje koty

Villemo7 - Nie 20 Sty, 2008 19:24
Temat postu: Moje koty
Nosiłam się z założeniem tego wątku i nosiłam, aż przyszła leniwa niedziela. I o to efekty:

Moja księżniczka, jeszcze zanim była księżniczką. Małe kociątko, bardzo małe- jakieś 7 tygodni. Tak wtedy wyglądała:



Niestety wtedy jeszcze nie miałam cyfrówki, więc takie zdjęcie to z komórki:


Na całę szczęście "tatuś" szybko zamontował nam zabezpieczenie okna, bo enerię kocię miało niespożytą ..... potrafiła tak długo biegać, aż ziajała (zdj. po prawej):


mieściła się wtedy pod monitorem


na takiej głupotce też tylko komórką udało mi się ją przyłapać


Głupotki w wannie...... i z czajnikiem


Gryzoń mały ... i podwoziem do góry


Dajcie mi wszyscy święty spokój


cdn...

fuerstathos - Nie 20 Sty, 2008 20:59

Cudne, dawaj więcej :)
Villemo7 - Nie 20 Sty, 2008 21:43

No to teraz Fifi:

Zdjęcia jeszcze od Liwi z KR, bo od niej ten mały bandyta z Zakopanego przyjechał. Przez całe 6 godzin podróży Kraków- Poznań siedział cicho, odezwał się dopiero jak zadzwoniłam zapytać czy już dojeżdżają.




Takie to to niewydarzone było:




Że kitka nie była zachwycona nie muszę dodawać:







kaory - Pon 21 Sty, 2008 11:37

piękne srebra :) a Fifi jeszcze taki nieopierzony świetnie wygląda no i Martini jako mała księżniczka, sama słodycz :)
Villemo7 - Nie 15 Cze, 2008 16:18

Czas uzupełnić, bo wciąż pojawiają się nowe zdjęcia i jak je wklejać, jak tu brakuje kawałka historii.

Pierwszy raz, gdy w miarę blisko koło siebie przebywali, łatwo nie było, ale ciekawośc brała górę:









Wspólne posiłki i "kąpiele"





I jeden z niewielu momentów wspólnych drzemek:




Villemo7 - Nie 15 Cze, 2008 16:39

Jakie on miał brązowe oczyska wtedy:




A może by tak napaść na jej ogon... eee wystarszę ją





to jest wojna




A tak pojechał do swojej docelowej właścicielki- mojej Misi:



Ostatnie wspólne spanie:




Nigdy później się to już nie powtórzyło.

kaory - Pon 16 Cze, 2008 08:43

ach te dzieci tak szybko rosną...:)
Villemo7 - Nie 13 Lip, 2008 11:49

Pierwszy wyjazd Fifi na działkę i pierwsze spacery




Od razu zaczyna broić..... ale jak go nie kochać



Biegał aż ziajał




A tu Fifi poznał sąsiada, kot - yeti, niby istnieje, ale niewielu go widziało



Dobrze, że zawsze był na smyczy



Ziaja i piesek preriowy




Wszędzie go pełno i zawsze gotowy do brojenia




Wspólny powrót:






Ten kot od początku normalny nie był




Przyjazny gest i taka wdzięczność


Villemo7 - Nie 13 Lip, 2008 12:08

Znowu na działce, już starszy




Sesja sznurkowa i .... pacynka



Każdy załatwia swoje potrzeby na swój sposób




Nieustanne wojny






Gdzie leziesz?




U mamuni na rękach/ kot wystawowy




Villemo7 - Nie 13 Lip, 2008 12:29

Fifi zrobi wszystko, żeby być w centrum uwagi






Parę słów do mikrofonu




To cielęce spojrzenie




Nuuuda





Pisałam, że normalny nie jest




Wspólne chwile, tylko pozornie spokojne




Zdjęcia pożegnalne



Hrabia na włościach


kaory - Pon 21 Lip, 2008 19:05

rasowe sreberka :)
Villemo7 - Pon 21 Lip, 2008 20:21

Zupełnie nie :wink: Oba to bękarty :roll:
drevni.kocur - Wto 02 Wrz, 2008 16:23

fajne zdjęcia :D

fifi to na początku taki piaskowy był, a teraz śliczne, czarne pręgi ma.

Villemo7 - Sro 03 Wrz, 2008 20:02

Piaskowy raczej nie, od początku był sreberko, zresztą taką ksywę miał na Republice. Ale fakt, że jemu się pręgi zaczęły pojawiać z wiekiem, w przeciwieństwie do kitki, której prążki się rozmywały.
Villemo7 - Pią 03 Kwi, 2009 15:53

Fifi sesja łazienkowa:

Zająłem strategiczną pozycję..... to mogę się umyć




Śpiąco






Ale proszę mnie nie podglądać




Księżniczka- stara sesji w pościeli, gdyby "tata" to widział



No jak można księżniczce zakazywać należnych jej przyjemności




Zeszłoroczne lato, już wkrótce powrót na działkę - tu przyczajony tygrys .... zaraz cie dopadnę




kot uwięziowy i nieco podkurwiona "wolnożyjąca" księżniczka:




Trzeba czuwać, ale nie można zapomnieć o pediciurze




Wyloozowana kitka na szlaku komunikacyjnym, baaardzo wyloozowana


Katka - Pią 03 Kwi, 2009 20:27

Piękna jest :D
kaory - Sob 04 Kwi, 2009 19:27

absolutnie :) a srebro pięknie wygląda na tle zieleni ;)
Katka - Sob 04 Kwi, 2009 22:20

no właśnie oba niesamowite umaszczenie maja :) prawdziwa elegancja :)
Villemo7 - Sob 04 Kwi, 2009 22:52

Dziękujemy, wkrótce więcej zdjęć
Villemo7 - Czw 09 Lip, 2009 19:28

Ofiara wyrwana z krwiożerczych szczęk... Martini



Kot na uwięzi



Kocia ściana płaczu:




Ja tam muszę do góry:




Na dobra już schodzę:




Rzadkie momenty mniejszego dystansu:




A może bym ją napadł:




Wizyta u Miniów:







Wielce odważny bandyta... pod kanapą:


kaory - Pią 10 Lip, 2009 08:17

ale tam na działce macie piękny bluszcz :) a Martini to tam nie księżniczka, a Królowa ::

swietne jest to zdjęcia jak wszystkie koty na Fifiego idą

Oktavia była najbardziej pacyfistycznie nastawiona :)

Filip i Martini na kanapie! RAZEM?! :shock: :: :: :: to rzeczywiście chwila warta udokumentowania ;)

Villemo7 - Sob 11 Lip, 2009 10:04

kaory napisał/a:
ale tam na działce macie piękny bluszcz :) a Martini to tam nie księżniczka, a Królowa ::
swietne jest to zdjęcia jak wszystkie koty na Fifiego idą
Oktavia była najbardziej pacyfistycznie nastawiona :)
Filip i Martini na kanapie! RAZEM?! :shock: :: :: :: to rzeczywiście chwila warta udokumentowania ;)

To nie bluszcz tylko winorośl. Na szczęście, bo bluszcz jest trujący dla kotecków.

Ty, no patrz, nie zauważyłam, że na tym zdjęciu jest takie oblężenie.

Villemo7 - Wto 04 Sie, 2009 20:09

Koty na działce są w swoim żywiole

Zwiedzają




tarzają się




pasą się...... a potem rzygają




A ona tam poszła a ja nie mogę




Na tego kota trzeba wiecznie uważać




Wrrrrrrrrrr



Spacery to domena Fifiego






i poszeeeeeedł



Mam coś, mam coś




Złapałem




Buszujący w zbożu




Pier..lę, dalej nie idę




Synek mamuni:


Villemo7 - Wto 04 Sie, 2009 21:43






Martini pozująca




Kitek, gdy tylko coś usłyszy za płotem pomyka w kierunku mojego pokoju


pantea - Wto 04 Sie, 2009 22:05

Pięknie sie prezentują :)
Katka - Czw 06 Sie, 2009 11:45

rewelacyjne są....ja zeby móc chodzić ze stworem na spacer musiałam psa kupić :P moj to koty typowo pokojowo-balkonowe :twisted:
ale piękniusie są musze się powtórzyć.... :cool:

kaory - Nie 13 Wrz, 2009 16:00

przepiękne zdjęcia :)
Villemo7 - Sro 07 Lip, 2010 15:24

A o to efekt minionego weekendu. Siedzę sobie spokojnie spożywając obiadek, gdy nagle słyszę poruszenie, gwałtowniejszy dźwięk dzwonka, a potem cichutki pisk.

Wylatuję przed domek, a tam moja kota tarmosi myszę. W tym między innymi przytrzymała ją zębami za pyszczek. Natychmiast ją odciągnęłam i trzymam się wyrywającą kotę na rękach. Mysza zwiała w dzikie wino. Na to moja mama, gdy się zorientowała w sytuacji stanowczym głosem do mnie: puść ją, to jest jej instynkt, dopiero co mówiłaś o naturalnym żywieniu, puść ją!! Pod naporem argumentów puściłam Martini, ta natychmiast w te winorośla. Weszłam do domku, zatkałam uszy, żeby nie słyszeć. Oczywiście Martini natychmiast prawie mysz odzyskała i dalejże się nią bawić:




a to może ją pacnę jak taka nieruchawa




może trochę podrzucam




Wierzcie lub nie, ale mysza wyszła cało z opresji. Gdy zauważyłam, że jeszcze żyje, choć ledwo dycha, a moja kota nie zamierza jej dobić tylko się bawić i gdy mysza przewróciła się znów na brzuszek, w miarę zwinnie znaczy jeszcze była w dobrej formie to kategorycznie odciągnęłam kotę i zamknęłam ją w pokoju. Mysza natychmiast skryła się w winorośli. Filip próbował ją odszukać, ale na szczęście on jest czasem mądry inaczej, więc skończyło się tylko na tym, że się zaplątał w gąszczu i mama musiała go stamtąd wydostać:



Finał finałów mysz wystrychnęła koty na dudka niczym w bajce Tom&Jerry, bo gdy one buszowały bezskutecznie w winorośli to ona czmychnęła chyłkiem do sąsiadów. Tam co prawda też kot, ale wielkości Garfielda (albo i gorzej), więc wierzę, że mysz wyszła cało z tej opresji.

Tym sposobem wiem, że mam bardzo łowną kotkę, bo w zeszłym roku ptaszki, w tym sezonie mysz. Mimo tego, że od dzieciaka była w domu to doskonale wie co robić. Całe szczęście, że nie zjada tego ustrojstwa. No i najgorsze, że nawet dzwonek na jej szyi nie ostrzega tych biednych ofiar. Ale mam nauczkę, że nawet jeśli zwierzątko jest takie nieruchawe to trzeba zabrać, bo ma szanse "zmartwychwstać", a moja kota nie zabija, tylko bawi się.

Villemo7 - Nie 14 Lis, 2010 12:59

FIFI


Lato tego roku było wyjątkowo gorące, trzeba było czasem schłodzić kotecka









Jak z takiego kotka można wyczesać tyle futra?


Villemo7 - Nie 14 Lis, 2010 13:27

Nigdzie kooorfa nie jadę!!





A to, że mi tam potem dobrze... nie widzę związku





Małysz (siedzi już na belce i przygotowuje się do skoku) ..... głupoty pudełkowe





Nie drażnij lwa




Ta to ma ciężkie życie :roll:










Miss Foch




A dajcie mi kuźwa spokój


Ania G. - Nie 14 Lis, 2010 21:53

super! piekna jest!! wlansie chcialam moje umiescic, ale nie umiem :/
Villemo7 - Czw 28 Kwi, 2011 21:44

Moja księżniczka skończyła dziś 6 lat.
Katarzyna - Czw 28 Kwi, 2011 22:04

Najlepsze Życzenia urodzinowe od nas wszystkich! :aniolek:
Kri - Pią 29 Kwi, 2011 09:31

Villemo7 napisał/a:
Moja księżniczka skończyła dziś 6 lat.


Sto lat dla prześlicznej Martini :kwiatek: :pijaki: :kwiatek:

Villemo7 - Wto 12 Lip, 2011 13:32

Fifi został jakieś 2 tygodnie temu spuszczony z linki. Pomysły kiciusia:







W sobotę, tuż przed wyjazdem na targ weszłam jeszcze na chwilę do rodzicielskiej części domku. Wchodzę i nie widzę Fifi, a wiem, że wrócił i Misia go zamknęła. Usłyszałam dzwoneczek w kuchni. Fifi pod stołem nad czymś "siedzi". Gdy podeszłam to zobaczyłam już tylko krwawą plamę w piórach. Tyle zostało - 8 (słownie osiem) piórek.



Ale kuźwa mięsko w misce jest be.

Villemo7 - Wto 12 Lip, 2011 13:44

Koteczki mają relaks:






Księżniczka średnio zachwycona wizytą sąsiada




Gryźć rękę, która karmi?!


[/code]

Villemo7 - Sob 09 Cze, 2012 11:01

Bandyta i pener mojej Misi nauczył się łazić po drzewach




I jego ofiara. Niestety nie przeżyła tego spotkania. Albo uszkodził jej coś więcej niż tylną łapkę, albo była już wcześniej chora i dlatego udało mu się ją złapać. Niemniej szkoda, bo śliczne zwierzątko i pod ochroną :(


Conwalie - Sob 09 Cze, 2012 13:03

A co z wścieklizną? Wiewiórki mogą być nosicielami- nie chcę straszyć czy złowróżyć, ale nie wiem czy braliście to pod uwagę.
Kotek na drzewie prezentuje się bardzo ładnie choć ja bym się bała, że może czmychnąć:)

Villemo7 - Nie 17 Cze, 2012 18:22

Conwalie napisał/a:
A co z wścieklizną? Wiewiórki mogą być nosicielami- nie chcę straszyć czy złowróżyć, ale nie wiem czy braliście to pod uwagę.
Kotek na drzewie prezentuje się bardzo ładnie choć ja bym się bała, że może czmychnąć:)


Na szczęście na ponad tydzień przed tym zdarzeniem byliśmy na zwyczajowym, profilaktycznym szczepieniu. Inaczej to ja już bym histeryzowała. Siedziałby na obserwacji, a wiewióra zamiast pochować to wiozłabym na badanie patologiczne.
On nie ucieknie, bo gdy jesteśmy na wsi to on łazi luzem. To są drzewa u naszych najbliższych sąsiadów. To właśnie sąsiadka nas natychmiast zaalarmowała, gdy tylko usłyszała wrzask tego biednego stworzenia.

Ja przez te koty osiwieję! Kitka dzisiaj w środku dnia jakoś mnie zaniepokoiła, bo coś się oblizywała. Gdy próbowałam podejść to oczywiście odbiegła i nerwowe wylizywanie futerka. No to poszłam za nią, a ta głupotki i galopkiem pod auta. Odczekałam, za chwilę przyszła, i jak ją obejrzałam to zauważyłam, że górną wargę ma rozciętą i nawiniętą na kieł, do tego przygryziony język. Musiała skądś zeskoczyć. Próbowałam przy pomocy Misi odciągnąć wargę, ale ta histeryczka nie pozwoli sobie nic zrobić. Darcie ryja, walka. Na dodatek Fifi (normalnie ją napadający) nagle się z nią postanowił zsolidaryzować i napadł na mnie - naskoczył mi na plecy. Jak już była w kontenerze to przyszedł zobaczyć co z nią. 14:45, a klinika otwarta tylko do 16:00. Do Poznania mam 1,5h drogi. Nigdy się tak szybko nie spakowałam, złamałam po drodze wiele przepisów, zwłaszcza ograniczenia prędkości. Do kliniki dotarłam 16:05 i niestety nie zostałam już przyjęta. Na szczęście lekarka doradziła, że do 17 jest czynna klinika pod wieżami tv, więc nie musiałam jechać na Mieszka. A tam średnio pewny siebie pan dr już z opatrunkami na dłoni. No ale o dziwo poradził sobie sprawnie, bez torby iniekcyjnej (nie mają), bez sedacji. Niunia wygląda jak osiedlowy pener po bijatyce, ale zjadła wszystko z michy, gadała ze mną, myje się, więc skończyło się na moim strachu.

A dopiero co zapomniałam o wyczynie Fifi sprzed 2h - u sąsiadów usłyszałam szczekanie dużego psa. A u nich czasem jedynie biegają "świnki długowłose", yorki znaczy. Za Filipem na ich posesję wleciał wyżeł, przywołałam Fifi, ale ten się gdzieś u nich schował. Jak się okazało... na drzewie. Wlazł tak wysoko (drugi poziom konarów ponad dachem), że potem miauczał, że zejść nie potrafi.




Zachęcany słownie w końcu wykoncypował jak zejść na dach. A skoro się już tam znalazł to pozwiedza.



No ale weselsze momenty też są. Tydzień temu mój kitek przyniósł mi "prezent".




Coś mi podejrzane było, że taki "wymęczony" i przechodzony ten biedny gryzoń. Braki w futerku, takie niezbyt świeże.



Wzięłam to truchło za ogonek i wyrzuciłam na trawnik. Fail! Zapomniałam, że mój kitek jest aportujący. Natychmiast miałam to z powrotem w pokoju.
Ale i tak się bardziej uśmiałam, gdy porozmawiałam z sąsiadką. Okazało się, że tego gryzonia złapała dwie godziny (!) wcześniej jej kotka, potem bawił się nim jej kocur i gdy już nikt tego nie chciał to moja kocica radośnie go podchwyciła i popędziła do domu. To już nie było z drugiej ręki (przepraszam - łapki), ale z trzeciej.

Miałam też szansę patrzeć i słyszeć (brrrr) jak Fifi zjadł przyniesioną mysz. Była już martwa, więc nie mogłam jej pomóc. Co dziwne Fifi zjadł ją (dosłownie) od dupy strony.

Conwalie - Nie 17 Cze, 2012 20:23

Fajnie, że sam zlazł- po naszą Miśkę tata ładnych parę lat temu wchodził na drzewo na podobną wysokość- w dodatku po ciemku bo dopiero wtedy usłyszeliśmy jej miauki. Na jego szczęście przy schodzeniu już jaśnie panna raczyła schować pazury i grzecznie dała się znieść:) Życzę jeszcze sporo zdrowia na kolejne wyczyny sierściuchów;)
Villemo7 - Pon 18 Cze, 2012 18:35

Moja menelka:


Katarzyna - Pon 18 Cze, 2012 20:30

Villemo7 napisał/a:
Co dziwne Fifi zjadł ją (dosłownie) od dupy strony.


Kot mojej koleżanki jak złapie mysz zjada tylko mózg i jelita, brrrr zawsze tylko to.
Co kot, to obyczaj! ::

Katarzyna - Pon 18 Cze, 2012 20:31

Cudna ta menelka, tylko cóś mało zadowolona czemuś???? :D
Kri - Pon 18 Cze, 2012 21:05

Katarzyna napisał/a:
Kot mojej koleżanki jak złapie mysz zjada tylko mózg i jelita, brrrr zawsze tylko to. Co kot, to obyczaj! ::

Widocznie smakosz :diabel:

Villemo7 - Sro 20 Cze, 2012 15:10

Katarzyna napisał/a:
Cudna ta menelka, tylko cóś mało zadowolona czemuś???? :D

Mylnie interpretujesz. Tu było właśnie w trakcie "frrrrr, mrrrrr, frrrrr".

Zostanie blizna na pięknym, księżniczkowym licu :(

Villemo7 - Czw 11 Maj, 2017 00:54

Przypomniałam sobie o tym wątku. Zdjęć już niestety nie widać, bo się imageshack wypiął na tamte fotki.
Fifi, tego ukochanego penera i bandyty, nie ma z nami od 5 miesięcy - zabrał go nowotwór :(
Moja mama nie chciała i nie potrafiła być sama. Niestety też stawiała mi warunki. Co pokazywałam jej jakiego młodego kota (w zimie, powodzenia życzę) to kręciła głową, a w oczach widziałam, że to nie Fifi. Aż w końcu okazało się, że na sąsiedniej ulicy pewna pani chce wydać kota ponad 8 m-cy. Miałam spore wątpliwości, bo to już duży chłopak i było duże ryzyko, że się z moją księżniczką nie dogadają. Jednak to taki glizdowypłosz, że własnego cienia się bał i boi. Martini pokazała mu miejsce w szeregu. Socjalizacja z izolacją przebiegła dość sprawnie - w sumie to młody mnie pewnego dnia porobił i do niej czmychnął za moimi plecami. Dostał pewnie od niej po głowie, ale się nie zraził. I tak mamy w rodzinie nowe futro. Miał piękne imię Ramzes, a moja mama przechrzciła go na Dropsik. No cóż.

Jest tak podobny do Fifi, że to aż creepy.




Chłopak na szczęście bardzo szybko załapał prawidłowe żywienie:


Jak mówiłam, socjalizacja przebiegła wbrew moim obawom, że nawet można było spać na jednym łóżku:

Morri - Czw 11 Maj, 2017 13:49

:aniolek:
pantea - Czw 11 Maj, 2017 21:47

Śliczny chłopczyk :)
Magdika - Pią 01 Wrz, 2017 21:13

Jak nic reinkarnacja. A zamieszczone zdjęcia to za każdym razem Drops?

Przy okazji witam, to mój pierwszy post na forum. ::

Mój Fred (imię nadane przez jego poprzednią rodzinę) też jest srebrzysty.

Morri - Pią 01 Wrz, 2017 23:26

Witaj, Magdika :hug:
Villemo7 - Sob 09 Wrz, 2017 12:59

Magdika napisał/a:
Jak nic reinkarnacja. A zamieszczone zdjęcia to za każdym razem Drops?
Przy okazji witam, to mój pierwszy post na forum. ::
Mój Fred (imię nadane przez jego poprzednią rodzinę) też jest srebrzysty.

Reinkarnacja to nie, bo nasz ukochany Fifi odszedł w grudniu, a Dropsik już był wtedy na świecie.
Tak, na zdjęciach zamieszczonych 11.05 to ten sam koteł. Jedynie na ostatniej focie, jest na drugim planie.

Fajnie, że do nas trafiłaś. W podforum Galeria, możesz założyć swój temat i pokazać nam Freda. Rozgość się, czytaj, sporo tu merytorycznych informacji na temat futer.

edit brynia: poprawiłam nazwę podforum i dodałam linka


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group