Fundacja 'Koci Pazur' Strona Główna Fundacja 'Koci Pazur'
Fundacyjne forum kociarzy z Poznania

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Kot i dziecko
Autor Wiadomość
marinella 

Wiek: 38
Dołączyła: 01 Sty 1970
Posty: 11284
Skąd: Poznań
Wysłany: Sob 10 Kwi, 2010 12:54   Kot i dziecko

Krótka historia o tym że dziecko może żyć pod jednym dachem z kotem ;)

W naszym kraju dla większości osób, które nie maja i nie znają kotów, ciąża/małe dziecko i koty to sprawy nie do pogodzenia. Panuje jeszcze masa mitów rodem z średniowiecza, które są głęboko zakorzenione w niektórych umysłach i aż trudno uwierzyć że w dzisiejszych czasach jeszcze funkcjonują.
Jednym z nich jest to, że zwierzaki a zwłaszcza koty powodują bezpłodność. Mnie jednak udało się zajść w ciążę pomimo czterech kotów stale rezydujących i kilkudziesięciu tymczasowych, które przewinęły się przez mój dom w czasie starania o dziecko ;) Doradzam jednak dla swojego własnego spokoju i bezpieczeństwa dziecka zrobić wcześniej badania na toxoplazmozę. Ja przeszłam toxo przed zajściem w ciąże w związku z tym nie musiałam scedować na nikogo innego obowiązków kuwetowych.
Na początku ciąży padały pytania typu "co zrobisz z kotami jak się urodzi dziecko?" "nie boisz się ze je podrapią, zagryzą itp" Odpowiadałam zwięźle, odpowiednim tonem co zamierzam, więc pytania szybko się skończyły. Myślę, że to właśnie na tym etapie mniej asertywne i mało niezależne kobiety po raz pierwszy rozważają oddanie kotów i pod wpływem nacisków rodziny i innych życzliwych je oddają.
Kolejny mit z jakim może sie spotkać ciężarna, to to że koty źle wpływają na ciążę. Moje dziecię urodziło się zdrowe jak rydz, z 4 kilową wagą. Podobnych przykładów gdzie wśród wielu kotów zostało poczęte i donoszone bez powikłań dziecko znam wiele. Brak kotów (czy jakichkolwiek innych zwierząt ) nie gwarantuje niestety tego że dziecko urodzi się zdrowe. Jednak doradzających mi, bym nie dotykała, nie całowała kotów i generalnie uważała było kilkoro ;)
Ciąża szybko jednak mija i według niektórych nawet jeśli ciężarnej uda się ją przetrwać wśród kotów w jednym zdrowym kawałku, horror zacznie się jak dziecko przyjdzie na świat. Zagrożeń czyha wiele ze strony kotów: kot może podrapać, przebiec po dziecku, udusić podczas snu, zarazić chorobami (nie dosłyszałam jakimi) oraz wygryźć podczas snu ruszającą się grdykę niemowlęcia.
Pozwolę sobie opisać jak to było w naszym przypadku. Dodam, że moje koty to koty po przejściach, średnio towarzyskie, potrafiące dziabnąć pazurem lub kłem jak im coś nie pasuje. Kiedy wróciłam z córką ze szpitala, o dziwo nie rzuciły się na nią z morderczymi zapędami ;) Zwyczajnie olały jej istnienie :) . Kiedy zdarzały się chwile głośnego płaczu córki bywało, że ewakuowały się do cichszych pomieszczeń. Najczęściej jednak spały gdzieś w pobliżu mnie i córy. Po powrocie ze szpitala przez kilka dni nie zostawiałam ich samych razem, jednak z perspektywy czasu widzę że było to zupełnie bezzasadne.



Zanim urodziła się córka, rozłożyliśmy jej łóżeczko które oczywiście było bardzo interesujące dla futrzastych. Mąż pilnował żeby tam nie właziły, mi było to wtedy obojętne, ale doceniłam jego starania po urodzeniu córki. Szczerze mówiąc wolałam kłaść mojego niemowlaka do niezakłaczonego łóżka. Może miałabym inne podejście gdyby moje koty chciały leżeć z córką, a nie na miękkich pachnących kocykach. W każdym bądź razie jedyne na co im nie pozwalaliśmy w związku z nowym domownikiem to spanie w niemowlęcym łóżku.
Do momentu kiedy córka nie zaczęła raczkować koty wykazywały wobec niej raczej obojętność. Nie zdarzyło im się po niej przebiec, podrapać niechcąco ani nic z tych rzeczy którymi mnie straszono. Kiedy córka zaczęła być bardziej mobilna i zaczęła zauważać futrzaki, moja kotka zaczęła utrzymywać wobec niej bezpieczny dystans 2 metrów poza zasięg jej rąk, kocurek zaś ku mojemu zdziwieniu pozwalał się odrobinę maltretować. Sielanka trwała dość długo.





Kiedy moja córa dorosła do wieku ok dwóch lat jej zabawy stały się bardziej denerwujące dla kotów. W chwili obecnej córka ma 2,5 roku, kotki bardzo kocha ale muszę pilnować jej zapędy wobec kotow, bo bywa czasem brutalna. Kilka razy dostała pazurem kiedy kot stracił cierpliwość ale muszę powiedzieć że koty są dla niej bardzo wyrozumiałe.
Nie wyobrażam sobie ze mogłabym sie ich pozbyć tylko z powodu ze urodziło nam się dziecko. Moim zdaniem koty i dzieci świetnie ze sobą żyją tylko trzeba dać im trochę swobody w kontaktach oraz wkraczać wtedy kiedy należy. Dzięki temu mogę oglądać co dzień sceny takie jak te

Rozmowy kocio-szkrabowe ;)

Gabi : dziu idę do ciebie


Gabi : Tryk tryk baranki


Dziu: To ja możę się powoli ewakuuję


Gabi: Pobawmy się.. Dziu: No co ty , oszalałaś chyba..


Gabi : Ej no nie uciekaj , prooooooooooszę


Gabi: Podrapię cię za uchem, fajnie bedzie , zobaczysz


Dziu: EEEEEE yyyyyy to może ja już sobie pójdę


Gabi: to po pupie cię podrapię ....


Gabi : Fajnie co ? Dziu : No nie za bardzo, szczypiesz kochana


Dziu : RATUNKUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU
_________________
 
 
Nina 

Wiek: 33
Dołączyła: 26 Mar 2007
Posty: 1324
Skąd: Poznań
Wysłany: Sob 10 Kwi, 2010 15:02   

wszystko fajnie, tylko, że temat jest kot i dziecko - a na zdjęciach dziecko i niezidentyfikowany obiekt zwierzęcy.... :cool:
_________________
"-Mamo, to jest mały kotek.
Chcesz, odniosę go z powrotem,
tylko daj mu spodek mleka.
Spójrz, jak ładnie się uśmiecha!"
 
 
fuerstathos 
czyli Ania Fufu ;)

Wiek: 22
Dołączyła: 15 Cze 2006
Posty: 9824
Skąd: Poznań
Wysłany: Sob 10 Kwi, 2010 15:21   

Nina napisał/a:
wszystko fajnie, tylko, że temat jest kot i dziecko - a na zdjęciach dziecko i niezidentyfikowany obiekt zwierzęcy.... :cool:


Bo to już zdjęcia do następnego etapu" Dziecko i ... :? "
_________________
 
 
pantea 

Wiek: 91
Dołączyła: 30 Paź 2006
Posty: 5269
Skąd: Poznań - Rataje
Wysłany: Sob 10 Kwi, 2010 16:00   

Będziemy miały watek fantastyczny, "Dziecko i kosmici"?
::
_________________
Co obchodzi cię jak korzystam z szaleństwa – bez czy w pasach bezpieczeństwa...
 
 
marinella 

Wiek: 38
Dołączyła: 01 Sty 1970
Posty: 11284
Skąd: Poznań
Wysłany: Sob 10 Kwi, 2010 16:06   

:sado: :sado: :sado: :sado: :sado:
_________________
 
 
marinella 

Wiek: 38
Dołączyła: 01 Sty 1970
Posty: 11284
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon 19 Kwi, 2010 20:36   

Poprosiłam kilka mam z forum.miau.pl żeby opisały jak to u nich było i jest
Poniżej wypowiedzi mam wraz z dokumentacją zdjęciową ;)

Tekst Agatoniss, forumowiczki z miau.pl

____________________________



Hultaj pojawił się u nas w 2004 roku , znajda z centrum Poznania, potem z adopcji od Olinki trafił do nas Bąbel w 2007r. Gdy Hultaj miał 4 lata a Bąbel rok na świat przyszedł nasz Synek.


Pierwsze dni po powrocie ze szpitala Koty traktowały Patryka jak ciekawostkę - pewnie z nadzieją, że kolejna adopcja nie wchodzi w rachubę :ryk: Oglądały go, wąchały, leżały w jego pobliżu, ale dawały jasno do zrozumienia, ze to ich terytorium i domagały się od nas poświęcania im tyle samo uwagi..

Już w ciąży Bąbel był przytulanką dla mojego rosnącego brzucha, mruczał piosenki :wink: , które miałam nadzieję potem skojarzy Patryk.W sumie tak się stało - obecnie Patryk i Babel wzajemnie się tarmoszą, bawią, kochają i biją :mrgreen: .

Natomiast Hultaj z natury jest kotem poduszkowcem i takim pozostał. Lubi z Synem pospać, obserwować z daleka, ale bliskie relacje to nadmierne spoufalanie :wink:

Gdy w czasie ciąży ktoś obcy nas pytał co zrobicie jak dziecko będzie mieć alergię na koty - razem zgodnie odpowiadaliśmy " oddamy dziecko, bo Koty były pierwsze :wink: " , dziś po 2 latach wspólnego życia wiemy, że Koty by nie zniknęły z naszego życia - najwyżej ogolone by chodziły :ryk:

Ostatnio zmieniony przez marinella Wto 20 Kwi, 2010 22:15, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
marinella 

Wiek: 38
Dołączyła: 01 Sty 1970
Posty: 11284
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 20 Kwi, 2010 22:13   

Olinka napisał/a:
U nas pojawiło się dziecko, kiedy najstarszy kot miał prawie dziesięć lat, a najmłodszy pięć. Najbardziej małą lubi kotka Bambi, od początku nie odstępowała Jej na krok, co zresztą widać na fotkach, mówimy nawet, że Bambi jest strażniczką dziecka :) . Pozostałe koty trzymają się też w pobliżu małej, są bardzo pozytywnie ustosunkowane do Niej, ale nie okazują aż takiej miłości jak Bambi. Jeśli chodzi o pytania: "Co zrobicie z kotami?" - i kiedy byłam w ciaży i teraz - odpowiadam, że: "Postaramy się jakoś je chronić przed dzieckiem i mamy nadzieję, że mała nie zrobi im krzywdy..." Odpowiedź oczywiście troszkę tendencyjna, ale miny pytających - bezcenne.

:D

Bambi przytula się do brzucha i mruczy:

Pierwsze chwile małej w domu - Dip w szoku:

Bambi 8 kg i dziecko niecałe 4 kg:


Scenka rodzajowa:

Bambi sprawdza, czy umiem karmić ;) :

oraz czy tata dobrze się dzieckiem zajmuje:

Dlaczego to dziecko płacze?:

Obstawa:

Czasami kot zastępuje nam dziecko ;) :

Popołudniowa drzemka:

Łóżeczko dwuosobowe:
Ostatnio zmieniony przez marinella Wto 20 Kwi, 2010 22:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
marinella 

Wiek: 38
Dołączyła: 01 Sty 1970
Posty: 11284
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 20 Kwi, 2010 22:14   

basic napisał/a:





Ciążę miałam leżącą, więc koty siłą rzeczy leżały w łóżku ze mną, przytulanki do brzucha były zabronione, mimo, że kociaste chciały.
Po powrocie ze szpitala Bolek zupełnie nie przejął sie dzieckiem. Do tej pory nie zwraca na małego uwagi. Tygrys w pierwszym tygodniu mieszkał pod wanną, w drugim w ostatnim pokoju, po jakiś 3 tygodniach wszedł do pokoju gdzie było dziecko. Koty śpią z/na dziecku od jakiegoś 9 miesiąca - wcześniej chciały ale nie pozwalałam. Od kiedy mały jest mobilny koty dużo bardziej uważają gdzie są rączki dziecka. Jak chcą się poprzytulać to nadstawiają grzbiet i zad, chronią głowę i wąsy. Bawią się dzieckiem w przeciąganie sznurka, łapią rzucane piłeczki. Gdy dziecko długo lub mocno płacze koty ocierają się o niego, czasem podchodzą do mnie i "naglącym" miauczeniem dają znać, że dzieje się krzywda. Nigdy nie ugryzły ani nie podrapały dziecka, nawet gdy niechcący zadał im ból. Po prostu wstaja i odchodzą.
Ostatnio zmieniony przez marinella Wto 20 Kwi, 2010 22:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
marinella 

Wiek: 38
Dołączyła: 01 Sty 1970
Posty: 11284
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 20 Kwi, 2010 22:16   

jasenka napisał/a:
Jak się Szymek urodził Timon miał 10 lat, Alfa chyba 7, Lucy 2. Po przywiezieniu dziecka ze szpitala cała trójka najpierw została mu przedstawiona, obwachała jego i fotelik samochodowy, po czym przez kilka dni udawała, że go nie widzi :wink: . Bardzo szybko jednak nauczyły się, że "skorzystac z Pańci" (czyli ze mnie) najlepiej w trakcie karmienia, pod warunkiem, że się przytuli do dłoni po przeciwnej stronie, niż główka dziecka.

Przez kolejne miesiące Timon przyjął rolę elektronicznej niani. Spał pod szymkowym łóżeczkiem (nie wchodzenia do łóżeczka nauczyłam juz w ciąży) i alarmował mnie miałczeniem i "prowadzeniem" do pokoju małego, kiedy tylko ten się poruszył lub zakwilił. Alfa ogólnie nie za specjalnie zwracała uwagę na dziecko, za to z chęcią korzystała z dzieciowych sprzętów (lezaczka np.). Lucy natomiast zaczęła żywiej reagowac na Szymka dopiero, jak ten zaczął się przemieszczać i ciagać za kudełki ;-). Przyjeła 2 sposoby postępowania z dzieckiem: 1) dziecko ma wolne rączki = uciekamy gdzieś, gdzie nas dziecko nie "ucapi"; 2) dziecko ma w rączkach coś pysznego = kochamy dziecko, strzelamy mu baranki, ocieramy sie o nie itp., pozwalajac mu na wszelkie "czułości", byle by wydębić kawałek np. szyneczki. I tak jej mniej-wiecej do tej pory zostało.

Szymon nauczył się już delikatności, ale było wiele sytuacji, kiedy to musiałam "ratować" koty. Jednak nigdy, ale to na prawdę nigdy - żaden z moich kotów nie pokazał Szymonowi nawet pazura, mimo, że wielokrotnie byłyby usprawiedliwione. "Przyparte do muru" zawsze ratowały się ucieczką. W stosunku do mnie, kiedy uznają, że "przekroczyłam granicę", potrafią "się odgryźć" lub "oddrapać". Dziecko natomiast jest święte! Jeden jedyny raz Timon - na prawdę doprowadzony do ostateczności (nie zdążyłam dobiec) - ugryzł Szymka. Zrobił to jednak w taki sposób, że Szymon objawił tylko głęboki szok w skutek tak kompletnie niespodziewanego zachowania kota, pocierając zupełnie nie tą raczkę, w którą został ugryziony :wink: .

Teraz stosunki kocio-dzieciowe zaczynają się robić super, bo Szymon nauczył sie miłych kotom pieszczot, a one zaczęły do niego po te pieszczoty się zgłaszać.

Jeśli zas chodzi o komentarze, to zawsze odpowiadałam, że wiem wszytsko, że rozmówca zapomniał jeszcze tylko dodać (jeśli zapomniał), że koty z pewnością przegryzą dziecku grdykę. I, że pozbędę się kotów natychmiast, jak tylko ktoś pokarze mi niemowlę, któremu widać grdykę! Jakoś to kończyło wszelkie komentarze :D !



 
 
marinella 

Wiek: 38
Dołączyła: 01 Sty 1970
Posty: 11284
Skąd: Poznań
Wysłany: Sro 21 Kwi, 2010 15:58   

Pozwolę sobie zamieścić wypowiedź jeszcze jednej mamy. Domino76 ma koty po przejściach i relacje z dzieckiem nie układają się zbyt różowo, jednak utrudnienia które się pojawiły nie zaważyły o tym zeby czworonozni domownicy musieli opuścić dom.

Domino76 napisał/a:
W naszym przypadku relacje koty-dziecko nie układają się tak bezproblemowo :( . To znaczy, generalnie jest OK, ale bez wielkiej miłości ze strony kotów. Piotruś nie ma też żadnej taryfy ulgowej jeśli chodzi o gryzienie/drapanie, wręcz odwrotnie :twisted: . I nie chodzi o brak obycia ze strony dziecka, Piotruś nie szczypie ani nie ciągnie kotów za ogon, wie, że koty należy głaskać. Tyle że nie zawsze mu to wychodzi jak należy (ma w końcu dopiero rok i 3 miesiące), czasem głaszcze pod włos, a czasem trochę zbyt energicznie.

U nas najpierw pojawił się Bigos, w 2005 roku. Po roku wzięliśmy mu to towarzystwa Gulasza, a trzy lata później na świat przyszedł Piotrek.
Początkowo koty były zszokowane, obchodziły nosidło/wózek/leżaczek wolnym krokiem, na ugiętych nogach, niuchając ostrożnie co tam się znajduje. Po jakichś 2 miesiącach przywykły, zaczęły spać coraz bliżej Piotrusia, czasami wręcz się o niego opierając. Taka sielanka trwała jednak tylko do czasu, kiedy młody nauczył się raczkować, a później chodzić :twisted: . Obydwa koty nauczyły się szybko schodzić z drogi piszczącemu dziecku, które koniecznie chciało je przytulić. Gulasz do dziś chyba jeszcze nie dał się Piotrusiowi dotknąć, ale Bigos zazwyczaj pozwala mu się trochę potarmosić. Byle nie za długo, bo traci świętą cierpliwość i albo uszczypnie, albo ucieknie w niedostępne dziecku miejsce. Bigos nie znosi też dziecięcego płaczu, muszę stale uważać, bo płaczącego Piotrusia potrafi boleśnie ugryźć, do krwi :( .
.


Ostatnio zmieniony przez marinella Sro 21 Kwi, 2010 17:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
pantea 

Wiek: 91
Dołączyła: 30 Paź 2006
Posty: 5269
Skąd: Poznań - Rataje
Wysłany: Sro 21 Kwi, 2010 17:29   

Cytat:
"Postaramy się jakoś je chronić przed dzieckiem i mamy nadzieję, że mała nie zrobi im krzywdy..."


podoba mi sie ten tekst. Zapisze sobie jakby miał się kiedyś przydać ;)
_________________
Co obchodzi cię jak korzystam z szaleństwa – bez czy w pasach bezpieczeństwa...
 
 
Yadranne 

Dołączyła: 18 Sie 2011
Posty: 20
Skąd: Poznań
Wysłany: Sro 14 Wrz, 2011 15:12   

To i ja sie wypowiem, chociaz nie jestem z forum miau.pl

Moja kotka była u nas juz ponad 2 lata, gdy urodziła się córka. Kotka chyba wyczuwała ciążę- gdy spalam w ciagu dnia w I trymestrze, lezala mi w nogach albo przy nerkach czy brzuchu i syczala na wszystkich, ktorzy wchodzili do sypialni- nawet na ukochanego Pańcia swego :)
Gdy przywiezlismy dziecko do domu, pokazalismy ją kotce, by mogła obwąchać fotelik i dziecko. Łóżeczko wąchała juz wczesniej.
Nie bylo problemow. Kotka czasami spala razem z dzieckiem w lozeczku (gdy udalo sie jej tam wejsc pod moja nieuwagę- staralam sie nie zostawiac kota z dzieckiem bez mojego nadzoru) a czasami w wozku.
Czesto robila za elektroniczna nianie, ktorej nie mamy- przybiegala i miauczala jakby mnie ponaglajac, ze dziecko sie obudzilo i kwili.
Najwiekszy szok kotka przezyla, gdy dziecko zaczelo raczkowac. Wczesniej widziala co prawda radosnie piszczace dziecko (ktore to piszczalo na widok kotki wlasnie) ale dziecko ledwo co pelzalo albo lezalo na podlodze. A nagle trzeba bylo uciekac, bo okazalo sie, ze dziecko sie przemieszcza!
Poczatkowo wystarczyla kanapa. lozko czy fotel by uciec, teraz juz tylko przewijak albo parapety, bo mała dosięgnie juz prawie wszedzie.
Corka bardzo kocha kotke, ale nie wiem, czy z wzajemnoscia :D
Corka codziennie rano karmi ze mna kotke- daje jej smakolyki z reki, chce uczestniczyc w czesaniu kota (troche jej pozwalam), probuje kota podnosic, caly czas sie do niego przytula, musze uwazac, bo probuje sie tez na kotke klasc.
Kotka, gdy spi i nie chce by jej przeszkadzac, pacnie corke lapką, czasami chwyci ostrzegawczo zebami. Jesli to nie dziala, zmienia po prostu miejsce lezakowania.

Nie wyobrazam sobie wychowywania dziecka bez zwierzat w domu.
Jedynym argumentem za wydaniem kota z domu bylaby agresja w stosunku do dziecka lub alergia dziecka na kota. Na szczescie niczego takiego nie zaobserwowalam.
Nie wiem dlaczego tyle osob pozbywa sie kota, bo ciaza...
 
 
Villemo7 
Wiedźma feministka

Wiek: 37
Dołączyła: 10 Maj 2006
Posty: 4968
Skąd: Poznań- Grunwald
Wysłany: Czw 29 Wrz, 2011 13:24   

Yadranne wrzuć jakieś zdjęcia :D
_________________
KOT NIE PRZYJDZIE NA ZAWOŁANIE. ODBIERZE WIADOMOŚĆ I SKONTAKTUJE SIĘ Z TOBĄ W WOLNEJ CHWILI.
Księżniczka Martini, bandyta Fifi (za TM) i glizdowypłosz
 
 
Yadranne 

Dołączyła: 18 Sie 2011
Posty: 20
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw 06 Paź, 2011 19:40   

Villemo7 napisał/a:
Yadranne wrzuć jakieś zdjęcia :D


Nie wrzuce- mam obsesję na punkcie potencjalnych zdjęć dziecka w necie, nawet jesli to tylko forum o kotach.
 
 
pantea 

Wiek: 91
Dołączyła: 30 Paź 2006
Posty: 5269
Skąd: Poznań - Rataje
Wysłany: Czw 06 Paź, 2011 20:41   

A może znajdziesz takie bez widoku buźki? Albo z większej odległości?
_________________
Co obchodzi cię jak korzystam z szaleństwa – bez czy w pasach bezpieczeństwa...
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
x
"Strona internetowa oraz forum Fundacji dla Zwierząt Koci Pazur" wykorzystuje pliki cookies.
Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie plików cookies w celach statystycznych. [więcej informacji]