Fundacja 'Koci Pazur' Strona Główna Fundacja 'Koci Pazur'
Fundacyjne forum kociarzy z Poznania

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Kot i dziecko
Autor Wiadomość
maja 

Wiek: 34
Dołączyła: 31 Maj 2006
Posty: 311
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 25 Paź, 2011 18:04   

Wreszcie udało mi się opisać nasze doświadczenia :-)

Kiedy dowiedziałam się o ciąży, również wysłuchałam mnóstwa komentarzy na temat ciąży/dzieci i kotów. Oczywiście większość komentujących nie widziała możliwości, by koty zostały z nami po urodzeniu synka, a na pewno nie powinny zbliżać się do niemowlaka.

Ciąża przebiegała dobrze, ale w związku z tym, że nie mam odporności na toksopazmozę (mimo tego, że rok przed ciążą mieszkało u nas 20 kociaków prosto z ulicy, a dzieciństwo spędziłam na wsi) nie mogłam już brać pod swój dach kocich bied. Nie do końca się to udało, bo na początku ciąży pod naszym oknem zamieszkały dwa maluchy, którym musieliśmy znaleźć dom. Ale w związku z ciążą kotki były u nas tylko dobę, bo wszyscy szukali im domków ze zdwojoną energią :twisted: . Moje koty dostały zakaz jedzenia surowego mięsa-ponieważ to ono może być źródłem zakażeń, nie tylko ludzi ale i kotów. Koty (kocurek Damazy i koteczka Bettina) okazały się odporne na uroki mojego rosnącego brzucha, nie zauważały go i nie miały ochoty układania się na nim ;-) Za to pojawiające się w domu sprzęty dla dziecka koty uznały za własne. Do tej pory walczymy z nimi, by nie spały w wózku i łóżeczku, ale czasem im się zdarza. Przygotowani na tę okoliczność zawsze zakrywamy wózek folią przeciwdeszczową, nie przeszkadzałoby mi kocie spanie w wózku, gdyby koty nie zostawiały w nim ton sierści ;-) Natomiast mata edukacyjna małego to ulubiona kocia zabawka i nic się z tym nie da zrobić...

Po powrocie ze szpitala od razu pokazałam kotom Leosia. Nie wykazały większego zainteresowania, wyglądały na szczęśliwe, że ja wreszcie do nich wróciłam. Z czasem Damazy zaczął czasem podchodzić do Leosia i obwąchiwać go, towarzyszył też mi podczas karmienia, które na początku trwa godzinami;-) Nie zabraniałam mu nigdy tych kontaktów z dzieckiem, nigdy też Damazy nie próbował się na Leonie kłaść (nie dziwię mu się, bo Leoś potrafi głośno krzyczeć), mimo że dość często spał obok niego. Bettina ciągle utrzymuje spory dystans od Leośka – nie podchodzi bliżej niż na metr ;-), no chyba że Leoś je dynię (okazało się, że to koci przysmak :twisted: ).

Leoś ma już pół roku i jest już w takim wieku, że koty stały się dla niego atrakcyjne. Uśmiecha się do nich, gada i wyciąga rączki, gdy tylko zobaczy kota. Jest w nich po prostu zakochany : :lol: Rzadko mu się udaje któregoś dotknąć, ale wtedy aż piszczy z radości. Mam wrażenie, że atrakcyjniejsza jest dla niego Beti, która jest trudniej dostępna ;-) Od kiedy nauczył się pełzać, zawsze kieruje się tam, gdzie dostrzeże kota... A koty wydają się tym trochę przestraszone... Ale myślę, że za jakiś czas a się, że ten mały, krzyczący tobołek potrafi za nimi gonić :twisted:

Problemem po pojawieniu się w domu dziecka, okazały się nie kontakty dziecko-kot, ale kontakty między kotami... Ponieważ siłą rzeczy mam dla kociastych mniej czasu, zdarza im się wyładowywać frustrację na sobie nawzajem. Beti i Damazy nigdy nie byli dla siebie najlepszymi przyjaciółmi, ale teraz zdarzają im się bójki :-( To jest jedyna ciemna strona w relacjach kot-dziecko w naszym domu i bardzo staram się, żeby koty czuły się ważne i kochane. Rozumiem, że o zgodę na pojawienie się malucha nikt ich nie pytał i mają prawo czuć się przez to gorzej. Mam nadzieję, że z upływem czasu i to napięcie minie i koty odnajdą się do końca w nowej sytuacji :cool:

I zdjęcia :D

Ciężarna z kotami :twisted:


Tuż po przyjeździe ze szpitala:
http://naforum.zapodaj.net/533f78619882.jpg.html

Dwutygodniowy Leon i Damazy

http://naforum.zapodaj.net/a162546b8856.jpg.html

Damazy sprawdza, co to jest :twisted:
http://naforum.zapodaj.net/f1a704d17154.jpg.html

Mój kocur stróż
http://naforum.zapodaj.net/2e8ff6c20a7d.jpg.html

Leon wreszcie przerósł Damazego
http://naforum.zapodaj.net/b8d75432e185.jpg.html

Popołudniowa drzemka
 
 
maja 

Wiek: 34
Dołączyła: 31 Maj 2006
Posty: 311
Skąd: Poznań
Wysłany: Sro 26 Paź, 2011 10:27   

I jeszcze fotka z Bettiną :cool:
 
 
maja 

Wiek: 34
Dołączyła: 31 Maj 2006
Posty: 311
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 13 Gru, 2011 13:25   

I zdjęcia dzisiejsze :-)

http://zapodaj.net/cb770be9ae7d.jpg.html

http://zapodaj.net/0f5d1082c837.jpg.html

Dodam, że na obiad była zupka. Warzywna :cool:
 
 
kiniek 

Wiek: 30
Dołączyła: 01 Sie 2007
Posty: 4308
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 13 Gru, 2011 18:51   

no proszę, koty jak widzą, że dziecko coś je to nawet z rozpędu zupkę warzywna zjedzą :lol:
_________________
"Pies: karmią mnie, kochają, troszczą się o mnie - są bogami!
Kot: karmią mnie, kochają, troszczą się o mnie - jestem bogiem!"
 
 
kaory 
arcana saga

Wiek: 33
Dołączyła: 12 Gru 2006
Posty: 2667
Skąd: Poznań - Wilczak
Wysłany: Pią 16 Gru, 2011 11:54   

ale widzę, że Leon na szczęście zdążył zjeść i się jeszcze podzielił ;)
_________________
semper eadem

http://kaory.digart.pl/

Mimi Kotalina [']
śpij spokojnie Miłeczko...[']
 
 
Nina 

Wiek: 33
Dołączyła: 26 Mar 2007
Posty: 1324
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon 25 Cze, 2012 16:53   

Czas leci, Gabriela w październiku skończy 5 lat. Relacje z kotami cały czas się zmieniają.
Niestety główny bohater wcześniejszych kocio-dzieciowych zdjęć jest już za Tęczowym Mostem, pożegnaliśmy go w grudniu 2011 :(
Do stadka dołączył Radek, dwuletni kocurek z terenów poznańskiego pks/pkp, niesamowicie proludzki, cierpliwy i łagodny.
Gaba dość długo była brutalna wobec kotów, tłumaczyłam, prosiłam, groziłam niewiele to zmieniało. Nie uczyły ją nawet dość bolesne zadrapania. Jakieś półtora roku temu jej podejscie stopniowo zaczęło się zmieniać.
Jedna z kocic która nie pozwalała jej podejść, w tej chwili pozwala jej się głaskac choć nadal jest czujna i pozwala na to jak Gaba podchodzi bardzo spokojnie i cicho. Sama Gabriela nie ma już tych głupich zapedów do ciągniecia za ogon czy zbyt mocnego klepania po kocim grzbeicie, nie mówiąc już o straszeniu czy o gonieniu kotó. Od kilkunastu dni obserwuje ze druga z kocic kilka razy dała się jej pogłaskać. co prawda zaraz po nasyczała na młodą, ale i tak jest postep ;)

Radosław za to kocha moje dziecko, pozwala jej na wiele, sam do niej przychodzi, śpi z nią i absolutnie nie ma zadnych obaw zeby do niej podejsc. Idealny kot do zycia z małym człowiekiem :)




myślę że młoda wyrośnie na kociarza
marinella korzystająca z konta siostry
_________________
"-Mamo, to jest mały kotek.
Chcesz, odniosę go z powrotem,
tylko daj mu spodek mleka.
Spójrz, jak ładnie się uśmiecha!"
 
 
marinella 

Wiek: 38
Dołączyła: 01 Sty 1970
Posty: 11284
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw 11 Kwi, 2013 19:39   

dwa tematyczne artykuły
http://mojaglowakolorowa....li-jak-byc.html

http://matkatylkojedna.bl...a-na-swiat.html
_________________
 
 
marinella 

Wiek: 38
Dołączyła: 01 Sty 1970
Posty: 11284
Skąd: Poznań
Wysłany: Sob 27 Lip, 2013 13:19   

http://milionyprzyjaciol....#fc6a0b48fc121c
_________________
 
 
marinella 

Wiek: 38
Dołączyła: 01 Sty 1970
Posty: 11284
Skąd: Poznań
Wysłany: Sob 07 Gru, 2013 19:40   

http://tonsofcats.com/cat...es-compilation/

da się ;)
_________________
 
 
Dominika 

Dołączyła: 17 Paź 2012
Posty: 66
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 03 Lis, 2015 12:02   

Dziewczyny,
czy macie jakiś patent jak w niewielkim mieszkanku odgrodzić dziecko od kocich misek? Moje mieszkanie ma niecałe 50 m2, koty mam dwa, dziecko ma 14 miesięcy i przemieszcza się szybko. Nie mam za bardzo gdzie schować misek, a mały jest nimi bardzo zainteresowany. Może znacie jakiś sprytny sposób?
 
 
kat 

Dołączyła: 18 Mar 2013
Posty: 10362
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 03 Lis, 2015 12:08   

Może mogłyby stać na parapecie - koty na pewno tam wskoczą, a dziecko raczej nie sięgnie...
 
 
Dominika 

Dołączyła: 17 Paź 2012
Posty: 66
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 03 Lis, 2015 12:26   

Niestety, parapety mamy nisko, synek bez problemu tam dosiega.
 
 
kat 

Dołączyła: 18 Mar 2013
Posty: 10362
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 03 Lis, 2015 12:39   

Inny pomysł, to zamykana szafka z wyciętym otworem dla kotów...
 
 
Dominika 

Dołączyła: 17 Paź 2012
Posty: 66
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 03 Lis, 2015 13:12   

Myśleliśmy o tym, tak mamy rozwiązaną sprawę kuwety. Niestety, aby spokojnie zmieściły się miski plus dwa koty, szafka musiałaby być stosunkowo duża, na co miejsca w mieszkaniu nie mamy...
Wiem, że to brzmi dość absurdalnie, ale zastanawialiśmy się nad umieszczeniem jedzenia na lodówce, pozostaje jednak kwestia stabilności misek. Znając moje koty na pewno będą chciały je przesunąć, albo zrobią to niechcący. Któraś z Was ma miski na lodówce..?
 
 
Dominika 

Dołączyła: 17 Paź 2012
Posty: 66
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 03 Lis, 2015 13:14   

Wracając do szafki - chyba, że byłby to taki „paśnik”, w szafce tylko miski plus otwory na kocie głowy... :)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
x
"Strona internetowa oraz forum Fundacji dla Zwierząt Koci Pazur" wykorzystuje pliki cookies.
Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie plików cookies w celach statystycznych. [więcej informacji]