Chyba mi odwaliło. Ta moja empatia mnie zgubi. Znajoma mówiła mi jakiś czas temu, że babci jej partnera "podarowano" kotka. Mały kotek, małe problemy, młody kotek duże problemy. Starsza Pani, schorowana, po prostu nie dawała sobie rady. Młodego roznosi, budzi ją o 4 nad ranem, zrzuca jej rzeczy z szaf, przewraca wszystko na stołach... Nie potrafiła też zapewnić kotku wystarczająco czułości. Koronnym argumentem, że zdecydowałam się wziąć kotka, był moment jak mi pani pokazała balkon, gdzie kotek chodził po poręczy (IIIp.!!!). Karmiony kitecatem... Futerko zamiast kruczoczarne ma brązowawe- wiadomo wynik słabego żywienia. Spytałam panią kilkakrotnie cy jest pewna swojej decyzji. Powiedziała m.in, że ona lepiej już się czuć nie będzie co najwyżej gorzei co będzie jak zupełnie zanimoże. I ma rację. Lepiej teraz, gdy kot jest młody i szybciej przyzwyczai się do nowych opiekunów.
Na szczęście kocurek był u weterynarza, jest zaszczepiony i odrobaczony. A wygląda tak:
Ostatnio zmieniony 27 mar 2008, 22:22 przez Villemo7, łącznie zmieniany 1 raz.
KOT NIE PRZYJDZIE NA ZAWOŁANIE. ODBIERZE WIADOMOŚĆ I SKONTAKTUJE SIĘ Z TOBĄ W WOLNEJ CHWILI.
No ok- już jestem. Mam ostatnio niedoczas. Z danymi do adopcji to nie tak prędko.
W poniedziałek pojechaliśmy do kastracji i ogólnego przeglądu, który jak na kota domowego wypadł FATALNIE. Zaczerwienione dziąsła, zapalenie ucha (nawet aż do środkowego). Tak jakby niedoleczona przewlekła infekcja. Dr powiedziała, że może calcivirus. Od pon do dzisiaj po południu młody strajk głodowy zarzucił. Choć wyglądało to bardziej na stres niż objawy somatyczne. Na noc zamknęłam się z nim w sypialni z kontenerkiem, kuwetą, miseczkami. Nie ruszył niczego, schował się pod łóżko, skąd go rano wyciągnęłam. Na dzień wsadziłam go do klatki, żeby miał spokój i mógł zjeść, wsystko powywalał i nie ruszył. Teraz wypuszczony na salony w końcu zaczyna zachowywać się normalnie, rozkłada się na dywanie, zaczepia młodą- może w końcu zaczną się bawić (biedne moje mieszkanie wtedy).
Jeszcze trochę drogi do adopcji przed nim. Najpierw zdrowie, potem socjalizacja.
KOT NIE PRZYJDZIE NA ZAWOŁANIE. ODBIERZE WIADOMOŚĆ I SKONTAKTUJE SIĘ Z TOBĄ W WOLNEJ CHWILI.
Młody czuje się już dobrze. Skończyliśmy antybiotyki. Broi, lata po domku. Ustawia swój harem. Apetycik ma. Generalnie można go wystawiać i niech prędko znajdzie domek
KOT NIE PRZYJDZIE NA ZAWOŁANIE. ODBIERZE WIADOMOŚĆ I SKONTAKTUJE SIĘ Z TOBĄ W WOLNEJ CHWILI.
Imię : Zet
wiek: ok. 8 m-cy
Charakter : żywy, ruchliwy, ale jednocześnie nieśmiały, potrzebuje dużo miłości i troski.
Do jakiego domu się nadaje ( z dziecmi, ze zwierzętami itp.) bardzo dobrze dogaduje się z innymi kotami, lubi się z nimi bawić. Z dziećmi nie miał do czynienia.
Odrobaczenie : tak
odpchlenie : tak
szczepienie : tak
kastracja : tak
Uwagi zdrowotne ( jesli sa jakies ): brak
Kontakt
(imię , tel , mail , gg ) Magda, xxxx, xxxx
Ostatnio zmieniony 26 sie 2010, 15:10 przez Villemo7, łącznie zmieniany 1 raz.
KOT NIE PRZYJDZIE NA ZAWOŁANIE. ODBIERZE WIADOMOŚĆ I SKONTAKTUJE SIĘ Z TOBĄ W WOLNEJ CHWILI.
No to od wczoraj Zet ma nowy, superowy domek. Dostałam już wczoraj informacje, że tylko jakiś czas się zbunkrował, a potem wyszedł, pozwiedzał, dał się pomiziać i dokonał wszystkich funkcji życiowych.
KOT NIE PRZYJDZIE NA ZAWOŁANIE. ODBIERZE WIADOMOŚĆ I SKONTAKTUJE SIĘ Z TOBĄ W WOLNEJ CHWILI.