Fundacja 'Koci Pazur' Strona Główna Fundacja 'Koci Pazur'
Fundacyjne forum kociarzy z Poznania

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: saszka
Sro 25 Gru, 2019 00:28
Papa Leon
Autor Wiadomość
wiedźma 

Wiek: 38
Dołączyła: 17 Gru 2015
Posty: 3387
Skąd: Biskupice
Wysłany: Pią 09 Sie, 2019 22:06   

Leon i kołnierz, czyli 3 podejścia do sprawy...

Jak już wyżej wyczytaliście - Leon musi nosić kołnierz. Jeszcze przed kontrolą u onkologa próbowaliśmy nieco złagodzić mu stres związany z noszeniem tego ustrojstwa. I tak najpierw Leoś wylądował w miękkim weterynaryjnym kołnierzu materiałowym.



Postanowił nam jednak udowodnić, że pogłoski o jego sprycie nie są przesadzone i w dwa dni wykombinował, że napierając kołnierzem na jakikolwiek pionowy przedmiot kładzie go sobie na tułów i zyskuje nielimitowany dostęp do własnego nosa. Rezultat: Leon powiedział "pa, pa" strupkowi, a my powiedzieliśmy to samo, plus kilka #@&#!, materiałowemu kołnierzowi.

Podejście drugie. Zamówiliśmy cudne szyte kołnierze. Cud-mięciutkie, cud-wygodne, cud-niestresujące. No ogólnie miodzio, lala i co tam jeszcze można.



Wieczorkiem szliśmy spać zadowoleni z siebie, że kotkowi tak wygodnie, że nawet tylne łapki sobie myje. Nasze zmęczone mózgi nie zatrybiły jednak, że skoro pyszczek sięga do łapek, to w drugą stronę zadziała to tak samo... Rano zatem odkryliśmy, że Papa znów powiedział strupkowi "pa, pa"...

Dość litości, nadszedł czas męczenia kotka - żegnaj empatio i współczuciu, witaj tradycyjny kołnierzu! O dziwo kocia depresja z tej okazji trwała jakieś 20 minut, foch może dwa razy dłużej. I kot przeżył, i strupek ma się świetnie.



No może tylko czasem jakiś nieproszony ogon zaplącze się do środka ;)



Wybaczcie jakość zdjęcia, ale sytuacja uwieczniana była na szybko ;)
_________________
"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los."
Oscar Wilde
 
 
Cynamon 

Dołączyła: 16 Maj 2013
Posty: 3142
Skąd: Poznań
Wysłany: Pią 09 Sie, 2019 22:42   

Jak mus, to mus ;) Leonowy nosek musi się ładnie zagoić :)
Kciukasy za cudownego kotecka :kiss:
 
 
wiedźma 

Wiek: 38
Dołączyła: 17 Gru 2015
Posty: 3387
Skąd: Biskupice
Wysłany: Pią 20 Wrz, 2019 19:45   

Bardzo dawno się tu nie odzywaliśmy, za co przepraszamy.

Co u Leona? Domowo - jakby mieszkał tu od zawsze. Ma swoje ulubione miejsce drzemek w ciągu dnia (łóżko w sypialni), ulubioną porę jedzeniowego żebractwa (każda wolna od drzemek chwila), ulubione miejsce spania w nocy (kanapa na parterze). Z Manią na górze robią noski-noski, z Mańkiem na dole nigdy nie ma pewności czy się akurat bawią czy tłuką ;) Wieczorami jednak między chłopakami pełna sztama poparta fotograficznym dowodem, czyli tak-w-sumie-to-cię-lubię-ale-się-nie-przyznam:



Zdrowotnie Leon się nie rozdrabnia i, stosownie do wieku, przygruchał sobie cały pakiet atrakcji:
- podwyższoną kreatyninę - mocznik całe szczęście w normie, ale za to białko w moczu, na usg nerki też już naznaczone wiekiem - będziemy się dalej diagnozować,
- nędzne resztki zębów do zrobienia - z jednej strony czekaliśmy z możliwością podania narkozy, a z drugiej z nadzieją upatrujemy w nich źródła zawirowań kreatyninowych,
- lekko podwyższone parametry wątrobowe - powalczymy wspomagająco,
- glukoza znacznie powyżej normy i krople tłuszczu w moczu - dla równowagi fruktozamina w normie, a glukozy w moczu brak,
- powiększona trzustka - cytując Panią Doktor od usg "ładna, ale duża"
- pogrubiałe ściany jelit z łagodnym powiększeniem węzłów krezkowych - tu możliwości aż nadto - z tych o krótszych nazwach wymienimy ibd/chłoniaka/alergię pokarmową. Zaczęliśmy od najprostszego czyli od alergii. Leon dzisiaj po raz pierwszy z obrzydzeniem poniuchał kangura w misce, jutro dostanie szansę odwrócenia się z niesmakiem od jagnięciny z królikiem. Za alergią przemawiają wiecznie zasyfione, mimo codziennego czyszczenia, uszy, w których jednak świerzbowca nie stwierdzono. Mamy nadzieję, że jak zgłodnieje, to zeżre. Rozpuściliśmy go bowiem niemiłosiernie...
- w płucach na rtg coś tam się niby pokazało, ale na tym etapie nie wiadomo czy to zmiany starcze, efekty działkowych przeziębień czy też nowotwór na nosie zamieścił anons towarzyski dla czegoś w płucach.

Leon ma to wszystko w trąbce i korzysta z rozrywek dziennych:



Śmieje się choróbskom w twarz:



A wieczorami po prostu korzysta...



Z nosem sprawa nieco bardziej skomplikowana. Ale o tym następnym razem, bo dzisiaj i tak podziwiamy wytrwalców, którzy dotarli do końca tego elaboratu ;)
_________________
"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los."
Oscar Wilde
 
 
Cynamon 

Dołączyła: 16 Maj 2013
Posty: 3142
Skąd: Poznań
Wysłany: Pią 20 Wrz, 2019 21:42   

Dotrwałam :cool:
I na każde wieści czekam z niecierpliwością :shock: tak, mam słabość do starszych panów :oops: ::
W sensie starszych koteczków :D

Dużo zdróweczka! :kiss:
 
 
wiedźma 

Wiek: 38
Dołączyła: 17 Gru 2015
Posty: 3387
Skąd: Biskupice
Wysłany: Wto 08 Paź, 2019 10:51   

Nos. Temat - rzeka...

Nos nadal niewygojony. Mimo zakończenia radioterapii 5 lipca rana na nim nadal jest i niestety przy uszkodzeniu strupa podkrwawia. Gronkowca wyleczyliśmy. I nic to nie dało. Onkolodzy nakazali nam zatem zdjąć strupek. Okazało się, że, wbrew pozorom był on bardzo cienki, a pod nim znajdowała się zgrubiała wzrastająca tkanka. Padły sugestie bliznowca.

Wykonaliśmy biopsję. W jej wyniku wyszła ziarnina. Jako, że sama ziarnina nie wyklucza niestety wznowy wrednego płaskonabłonkowca, a konsultacja z główną onkolog z kliniki również optymizmem nie napawała - Papa miał udać się na terapię.

Leczenie miało być kombinacją radioterapii, chemii podawanej doguzowo oraz palladii. Leon praktycznie był już spakowany. Jako, że kat wybierała się w tym czasie również do tej samej kliniki - miał uprzyjemnić jej podróż wrażeniami zapachowymi. Naszykowaliśmy podkłady i mokre chusteczki oraz obrożę feromonową dla złagodzenia pobytu w klinice. Padła również sugestia zakupienia kat choinki zapachowej do auta ;)

W noc przed wyjazdem dostaliśmy jednak wiadomość od lekarz prowadzącej, że u kota, który (podobnie jak Leon) miał poprzednią rt krócej niż pół roku wcześniej, wystąpiły poparzenia. Zdjęcia Wam oszczędzimy...

I tak - stanęliśmy przed dylematem... Po poważnych przemyśleniach oraz dłuuugiej rozmowie z wetką - na razie odpuściliśmy aż tak agresywne leczenie. Leon ma już 15 lat. Mamy świadomość, że nie przedłużymy mu życia jakoś spektakularnie. Kalkulując zatem korzyści dla niego oraz jego komfort, postanowiliśmy najpierw zająć się bardziej przyziemnymi sprawami.

Na razie udało nam się zapanować nad biegunkami i wymiotami (a tu akurat powiedzenie "duży może więcej" pasowało idealnie, żeby nie powiedzieć - jak ulał). Leon z apetytem wsuwa już trzeci tydzień jagnięcinę z królikiem (kangur okazał się bowiem niejadalny). Za około 2 miesiące ma mieć powtórzone usg. Zobaczymy wtedy czy przyniosło to też poprawę stanu jelit.

Skoro atrakcje ze strony układu pokarmowego opanowane - Leon wybiera się na powtórne badania parametrów nerkowych, a po nich - na porządki z resztkami zębów. Po tym znów kolejne badania (mamy nadzieję, że wystarczy mu krwi ;) ) i zaczynamy palladię.

Z cyklu "Leon i kołnierz": ta inteligenta bestia nauczyła się rozpinać plastikowy... Po dzisiejszym rozbrojeniu strup zdjęty i nos czerwony :( Widać też, że go swędzi, bo trze łapą nawet przez klosz :(



Wracamy zatem do podawania nlpz w formie syropu. Oprócz bólu niwelują one bowiem również świąd. Wcześniej musieliśmy z nich zrezygnować czasowo ze względu na wymioty i biegunkę. Przy przyjmowaniu tego typu leków organizm musi bowiem być dobrze nawodniony, aby leki nie uszkodziły nerek.

A teraz idziemy szukać taśmy klejącej... Lub izolacyjnej...
_________________
"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los."
Oscar Wilde
 
 
Cynamon 

Dołączyła: 16 Maj 2013
Posty: 3142
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 08 Paź, 2019 11:47   

Kciuki za Leona cały czas mocno zaciśnięte! :good: :kiss:
 
 
wiedźma 

Wiek: 38
Dołączyła: 17 Gru 2015
Posty: 3387
Skąd: Biskupice
Wysłany: Czw 07 Lis, 2019 22:58   

Zęby zrobione. Nawet obyło się bez wyrzucania któregoś z paszczy. Ponawadnialiśmy się podskórnie trzy dni przed. Leon zawitał też do kliniki wcześniej niż na sam zabieg. Dostał wenflon i płyny dożylnie. W samej paszczy - zęby wyczyszczono i zrobiono pełną plastykę dziąseł. Po zabiegu - znów kroplówka. Do domu zresztą też wyjechaliśmy dobrze zaopatrzeni. Leoś w gustowny zielono-brokatowy bandażyk na nadal zamontowanym dojściu do żyły. Ja - w siatę z płynami, zestawami do kroplówek, strzykawkami, igłami i wtłoczoną solidnie w głowę instrukcją użytkowania i podłączania wyżej wymienionego ustrojstwa. A także w antybiotyk do walki z nadal rezydującym na nosie gronkowcem...

Po całej tej zabawie we wtorek pojechaliśmy na kolejne badanie krwi. I dzisiejsze wyniki nie nastroiły nas optymistycznie :( Mocznik co prawda w dół, ale kreatynina znów w górę :( Do tego stosunek albumin do globulin 0,42. Albuminy nisko, ale w normie. Za to globuliny powyżej. Lekarz prowadząca zaordynowała usg - jedziemy jutro do specjalistki od tego badania. Trzymajcie prosimy mocno kciuki! Bo my majty mamy pełne... Raz - przez obawy o stan Papy. Dwa - może to nam uniemożliwić podawanie palladii, czyli dalszą walkę z raczyskiem :(

Z pozytywnych, mamy nadzieję, wieści tym, którzy jeszcze nie wiedzą oświadczamy, że co by się nie działo postanowiliśmy, że Leoś zostaje z nami na stałe, jako pełnoprawny członek naszej rodziny!
_________________
"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los."
Oscar Wilde
 
 
Cynamon 

Dołączyła: 16 Maj 2013
Posty: 3142
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw 07 Lis, 2019 23:33   

wiedźma, nieustannie mocno trzymam kciuki za Leona! :serce:
I gratuluję Wam i Jemu z okazji bycia Panem na włościach i to swoich własnych już na zawsze :kiss:
 
 
wiedźma 

Wiek: 38
Dołączyła: 17 Gru 2015
Posty: 3387
Skąd: Biskupice
Wysłany: Pią 08 Lis, 2019 23:31   

Jesteśmy po wizycie. Pacjent jak zwykle grzeczny i zachwycający spokojem (no może golenie brzucha nie było fajne). Gdy leżąc na plecach zaczynał się niecierpliwić - wystarczyło przytulić do jego głowy swoją głowę i szeptać miłe słowa do ucha.

Ale do rzeczy. Jest ufff i nie-ufff

Ufff, bo nie ma płynu w jamie brzusznej i większość leonowych bebechów wygląda tak, jak powinno wyglądać.

Nie-ufff, bo nerki w dwa miesiące pogorszyły się wizualnie :( Pobraliśmy mocz do badania, ale z racji dłuższego weekendu pozostanie nam czekać na wyniki do wtorku lub środy. Nerki, nie dość, że są problemem samym w sobie, to jeszcze odwlekają nam w czasie dalszą walkę z raczyskiem (palladię).

Z wieści rewelacyjnych:
Na poprzednim usg padały niezbyt optymistyczne hasła o chłoniaku lub ibd lub innych jelitowych cudach. Ale było też podejrzenie bardziej "optymistyczne" czyli pogrubione ściany jelit w wyniku alergii pokarmowej. Jako że dodatkowo Leon po zwykłej karmie pawiował bardzo spektakularnie - wprowadziliśmy jagnięcinę z królikiem. I upiększanie podłogi paszczą skończyło się momentalnie. Trop był zatem dobry. Dziś zobaczyliśmy na własne oczy na monitorze potwierdzenie. Ściana jelit z 1,4 mm zmniejszyła swoją grubość do 1 mm :) Gdyby to było cokolwiek innego - pozostałaby niezmieniona lub jeszcze bardziej przyrosła :)
_________________
"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los."
Oscar Wilde
 
 
kotekmamrotek 
kotekmamrotek

Wiek: 43
Dołączyła: 08 Cze 2014
Posty: 12893
Skąd: Luboń
Wysłany: Pią 08 Lis, 2019 23:33   

Ale na wyniki badania czy badanie moczu czekacie?
 
 
wiedźma 

Wiek: 38
Dołączyła: 17 Gru 2015
Posty: 3387
Skąd: Biskupice
Wysłany: Pią 08 Lis, 2019 23:39   

kotekmamrotek napisał/a:
Ale na wyniki badania czy badanie moczu czekacie?


Czekamy na wyniki z moczu, bo poszedł na ogólne, osad, posiew i białko/krea.
_________________
"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los."
Oscar Wilde
 
 
kotekmamrotek 
kotekmamrotek

Wiek: 43
Dołączyła: 08 Cze 2014
Posty: 12893
Skąd: Luboń
Wysłany: Wto 12 Lis, 2019 10:02   

Chodziło mi o to, kiedy zostały wykonane badania...
 
 
wiedźma 

Wiek: 38
Dołączyła: 17 Gru 2015
Posty: 3387
Skąd: Biskupice
Wysłany: Sro 13 Lis, 2019 19:55   

kotekmamrotek napisał/a:
Chodziło mi o to, kiedy zostały wykonane badania...


09.11

Przyszła część wyników. Białko/kreatynina < 0,2 więc jest nieźle. Czekamy na posiew i na interpretację całości przez lekarz prowadzącą. Trzymajcie kciuki, żeby to było zachwianie po narkozie tylko!
_________________
"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los."
Oscar Wilde
 
 
Cynamon 

Dołączyła: 16 Maj 2013
Posty: 3142
Skąd: Poznań
Wysłany: Pią 24 Sty, 2020 23:59   

wiedźma, jak się miewa Papcio Leon? Uściski dla Was :kiss:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
x
"Strona internetowa oraz forum Fundacji dla Zwierząt Koci Pazur" wykorzystuje pliki cookies.
Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie plików cookies w celach statystycznych. [więcej informacji]