Fundacja 'Koci Pazur' Strona Główna Fundacja 'Koci Pazur'
Fundacyjne forum kociarzy z Poznania

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: saszka
Sob 23 Mar, 2019 23:50
Dusia
Autor Wiadomość
BEATA olag 

Wiek: 50
Dołączyła: 17 Sie 2014
Posty: 4875
Skąd: Piątkowo / Poznań
Wysłany: Pią 12 Lis, 2021 10:53   

W październiku kontrolnie poeszliśmy do weta na badanie ciśnienia.
Niestety było bardzo wysokie, usg serca wykazało pogrubioną ścianę przy tętnicy...
Dusieńka musi dostawać tabsy na nadciśnienie.
Bezbroblemowa koteczka chrupie tabsy jak najlepsze przysmaki :: , z tego wynika że nie są paskudne w smaku.
Droga do ulubionej miejscówki
Ostatnio zmieniony przez Niebieska Sob 13 Lis, 2021 21:26, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Cynamon 

Dołączyła: 16 Maj 2013
Posty: 3401
Skąd: Poznań
Wysłany: Sob 13 Lis, 2021 23:00   

Dużo zdrówka dla cudownej Babuszki :kiss:
 
 
BEATA olag 

Wiek: 50
Dołączyła: 17 Sie 2014
Posty: 4875
Skąd: Piątkowo / Poznań
Wysłany: Nie 14 Lis, 2021 12:02   

Dziękujemy 😻, Dusia jest wyjątkowa.
 
 
BEATA olag 

Wiek: 50
Dołączyła: 17 Sie 2014
Posty: 4875
Skąd: Piątkowo / Poznań
Wysłany: Czw 09 Gru, 2021 13:07   

Idę spać. Dusia już mnie oczekuje na środku łoża. Kładę się. Po chwili czuję, że dreptak wstał i podąża w moim kierunku. Moim, czyli mojej głowy. Kładzie się u wezgłowia. Patrzę na jej wąsatą mordkę. Piękna. Ale potrzebuję trochę przestrzeni przed sobą, więc się odwracam.
Po chwili czuję, że dreptak wstaje i tupta mi za głową na drugą stronę poduszki. Otwieram oczy. Mordka. Kochana mordka. Ale za blisko.
Metodą na kebab okręcam się więc o 180 stopni i zasypiam. To znaczy – staram się zasnąć. Ale nim to zrobię, znowu czuję ruch za głową i tupot owłosionych łap. I… klap. A potem delikatne szur-szur towarzyszące umoszczeniu się kłębka sierści. Sierści, która przy wdechu muska mi nos. Otwieram oczy. Nos w nos – leżymy. Patrzę w jej rozmarzone oczy. Głaszczę ją. Zaczyna mruczeć. No kocham, kocham cię. Ale daj mi spać, mruczaku. Daj mi trochę przestrzeni – mówię. Drapię ja za uszkiem i odwracam się.
Tup-tup, przechodzi pospiesznie za głową. W pospiechu depcze po włosach. Patrzę jak się układa pyszczkiem do mnie, mruczy, a przy wdechu lekko charczy. Litości… odwracam się szparko. ZASYPIAM! Chciałabym oznajmić i oczekiwać respektowania tego oznajmienia. Cisza. Nie rusza się. No, jednak zrozumiała.
Powoli odpływam w niebyt, gdy jak przez mgłę czuję delikatne pociągnięcie za włosy. Jakby ktoś chciał bym się odwróciła. Nie chcę. Mam ciężka głowę. Puf! Coś klapło mi przed twarzą i z lekka mnie rozbudziło. Otwieram oczy. Tuż przed nosem mam… tym razem jej ogon. Z celownikiem. No tak. Ma być tak jak chce ona, ale za moją bezczelność ma mnie w… Tak. Tam mnie właśnie ma. Taka mała kocia kara.
Nie mam siły dalej walczyć. Kara musi być. Zasypiam.
 
 
BEATA olag 

Wiek: 50
Dołączyła: 17 Sie 2014
Posty: 4875
Skąd: Piątkowo / Poznań
Wysłany: Sro 12 Sty, 2022 07:15   

Strzał. Huk. Bum. I snop iskier. Za oknem Sylwester. Dwa z czterech kotów pochowane gdzieś po szafach. Nie ma ich przynajmniej do jutra. Można o nich zapomnieć. One też chciałyby zapomnieć o tej chwili już teraz, nim ona nastąpi.

Trzeci kot, kocur, ciekawsko zerka pod spuszczoną żaluzją, choć momentami też wolałby uciec. Straszno, ale a nuż można to coś zjeść ?

I czwarta Dusia – ale o co chodzi? W takich chwilach warto być przygłuchawą emerytką. Gdzieś pozostałe koty się pochowały. Nie wie czemu. Ale ich nie ma. I git. Po ścianach tańczą jakieś dziwnie kolorowe refleksy. Ale oczy i tak się kleją do snu. Przy co głośniejszym bum zastrzyże uszami – znak, że coś jeszcze jednak słyszy. To co inne koty przyprawia o drżenie ogona, jej najwyżej zafaluje wibrysem. To co je wciska między sweter a ręcznik, jej nawet nie budzi. Starość ma jednak i swoje dobre strony. Niewiele, ale jednak.

- Że co? Ruszasz ustami, ale jakoś nic nie słychać. No chyba, że będziesz wołać na jedzenie. Wtedy mimo głuchoty cię usłyszę. A póki co, Do siego roku, mrau…

Dusieńka w miarę ustabilizowana ciśnieniowo.
 
 
BEATA olag 

Wiek: 50
Dołączyła: 17 Sie 2014
Posty: 4875
Skąd: Piątkowo / Poznań
Wysłany: Sro 09 Lut, 2022 10:21   

Zwykle cały dzień Dusia przebywa z maluchem i jego mamą. No i resztą kotów. Ale od kilku dni w domu jest tłoczniej. Jest jeszcze pani. A potem doszedł i pan. I to nie na jeden dzień. Siedzą i siedzą. A właściwie to siedzą i leżą. Siorbają nosami, poszczekują gardłami, przysypiają… Ta ostatnia czynność jest o tyle przyjemna w wykonaniu człowieków, że można wtedy się z nimi położyć. A jak się przy nich położyć, to i pogłaskają, i przytulą… Ale teraz człowieki nie chcą przytulać. Nawet nie chcą, by przy nich leżeć. W każdym razie by blisko leżeć. Mówią, że nie wolno. Na razie – dodają. Coś przy tym wspominają o kowidczasie, i że koty też się zarażają, i że dlatego nie może blisko, i żeby nie przytulać się do ich twarzy… Dziwni. Dziwni są ci ludzie. Tak rzadko bywają w domach, a jak już są, to nie chcą się przytulać. Ale kto by tam zrozumiał człowieka…

Ciśnienie dusiowe ustabilizowane, wynik książkowy - 150 uderzeń.
 
 
BEATA olag 

Wiek: 50
Dołączyła: 17 Sie 2014
Posty: 4875
Skąd: Piątkowo / Poznań
Wysłany: Sro 16 Mar, 2022 14:16   

Czasem się tak zdarza, że nagle zmieniają się wszelkie plany. Malec kasłał, kichał, siorbał noskiem, aż któregoś ranka bladym świtem człowieki go spakowały i pojechały do lekarza. I malec tam został w szpitalu. A wraz z nim mama jego. A w domu zrobiło się jakoś cicho… Wszystkie koty powychodziły z wszelakich kątów. Nie ma malca. Nie ma krzyków, pisków, biegania. Jest spOkój. Porządek. Cisza. Coco leży na fotelu. Stefan leży na stole. Ebi leży na parapecie. Dusia więc też, zamiast jak zawsze kłaść się na posłaniu w rogu pokoju, znajduje maty na jego środku i tam się kładzie na drzemkę. Na samiutkim środku. Na, dla wszystkich widoku. Nikt jej tu dzisiaj nie wyczochra, nie będzie obok biegał, nie obłoży klockami, nie zastawi samochodzikami, nie będzie nad uchem krzyczał. A co. Kocurka nie ma w domu, to kotki szaleją.

Choć po kilku dniach, to jednak tak jakoś… za cicho, za spokojnie. Nic to jednak. Kiedyś w końcu malec wróci, to wtedy Dusia znowu będzie spała w kąciku. Wtedy. A teraz… teraz na samym środeczku pokoju. W to jej graj!
 
 
BEATA olag 

Wiek: 50
Dołączyła: 17 Sie 2014
Posty: 4875
Skąd: Piątkowo / Poznań
Wysłany: Sro 16 Mar, 2022 14:20   

 
 
BEATA olag 

Wiek: 50
Dołączyła: 17 Sie 2014
Posty: 4875
Skąd: Piątkowo / Poznań
Wysłany: Pon 11 Kwi, 2022 07:27   

Starzy ludzie miewają kłopoty ze spaniem. Stare koty także.

To znaczy: w dzień Dusia nie ma żadnych kłopotów ze spaniem. Zwykle go przesypia z przerwami na jedzenie i toaletę. Może więc dlatego noc wygląda nieco inaczej? Nieco. Bo po prawdzie w nocy też śpi. Ale właśnie nieco inaczej.

Ostatnio Dusia spać zaczyna zwykle w łóżku. Gdy idziemy spać, nasze miejsca zajmuje już ONA. Trzeba ją przełożyć, bo zwykle wybiera poduszkę. Przed północą natomiast zwykle się budzi na małe papu i potem drepcze do salonu. Przed drugą, odwiedza przybytek rozkoszy, gdzie bywa że stawia wonną dwójeczkę. O tym że ją wtedy stawia, wiemy właśnie dzięki jej wonności. Nie ma mocnych – trzeba wstać i opróżnić kuwetę. Po dwójeczce, czując się spełniona, udaje się na posłanie w sypialni – tuż u naszego wezgłowia. Po czym na długo nim pierwszy kogut zapieje, budzi się z przeświadczeniem, że rodzaj ludzki o niczym tak nocą nie marzy, jak o mizianiu kota. Wchodzi więc na łóżko i kładzie się przy naszych głowach terkocząc jak pijany gołąb. Wstań potem rano, a ona siada od razu przy miseczce i czeka: hej ludziu, nie myj zębów, nie pij nic, daj mi jeść. Tak, kocia miłość jest bezinteresowna.
 
 
Morri 

Dołączyła: 24 Maj 2010
Posty: 16799
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 12 Kwi, 2022 08:15   

Szczęśliwy kotek :serce:
_________________
"(...)Nie jesteś jednak tak bezwolny, A choćbyś był jak kamień polny, Lawina bieg od tego zmienia, Po jakich toczy się kamieniach."
 
 
BEATA olag 

Wiek: 50
Dołączyła: 17 Sie 2014
Posty: 4875
Skąd: Piątkowo / Poznań
Wysłany: Sro 11 Maj, 2022 12:38   

Okresowa wizyta u weterynarza. Kto ma zwierzęta w domu ten wie, że nie jest to ulubiona destynacja naszych milusińskich. Ale w końcu – po pokonaniu emeryckiego oporu, idziemy do weterynarza w towarzystwie 2,5-latka. Animuszu dodaje nam kocia muzyka w wykonaniu Dusi, która serdecznie protestuje przeciw wynoszeniu jej z domu. Takt zaś wyznacza rytmiczne „nie, nie, nie” 2,5-latka, który w ten sposób tłumaczy kotce, że ma się nie bać. Najpierw całe Pietro, potem cała klatka, a następnie cały blok wiedza już, że to Dusia-„miauuuu” idzie do weterynarza, a towarzyszy jej „nie, nie, nie”-,5latek.

W ten sposób niepostrzeżenie doszliśmy do lecznicy. Tu repertuar ustał. Na szczęście.

W gabinecie otwieramy transporter, a tam… królowa. Z grację wychodzi, mruczy, obdarza wszystkich naokoło powłóczystym spojrzeniem. Pani doktor nie ma najmniejszego problemu z pomiarem ciśnienia, pobraniem krwi. Potem jak model grzecznie poddaje się prześwietleniu Rtg. Przy tym cały czas mruczy i terkocze. Zero protestu, zero miauczenia.

Wyniki „jak na ten wiek dobre”, minimalny stan zapalny trzustki, którą osłaniamy lekiem i obserwujemy. Coś co od dłuższego czasu próbuje rosnąć w i na nosie – przyglądamy się ale póki nie będzie przeszkadzac w oddychaniu, nic nie robimy; a jak zacznie przeszkadzać, też nic nie zrobimy – ze względu na wiek, niestety.

Po wszystkim z gracją sama wchodzi do transportera i… adieu. Do następnej wizyty.
 
 
BEATA olag 

Wiek: 50
Dołączyła: 17 Sie 2014
Posty: 4875
Skąd: Piątkowo / Poznań
Wysłany: Czw 09 Cze, 2022 07:02   

Późny wieczór. Lato. Dusia tupta z balkonu do pokoiku, w którym stoją kocie kuwety. Ja już muszę iść spać, więc zamykam balkon i zmykam pod kołdrę. W pokoiku słychać energiczne szuranie w piasku – kultura i higiena wszak muszą być. Po chwili słychać jej kroki i… nagle rozlega się tętent! Dusia biegnie przez pół mieszkania! Ledwo wyhamowuje przed zamkniętymi drzwiami balkonowymi. Chwila konsternacji… i MIAU! MIAU! Protestsong rozlega się przed zamkniętym wyjściem na balkon. Nasza Pani Łazęga jeszcze by chciała wyjść. Chwilę jeszcze miauczy, a wobec ciszy panującej w domu przyjmuje do wiadomości, że balkoningu już dzisiaj nie będzie. Truchta więc z paroma podskokami do swojego posłania, trzy razy obraca się na nim w kółko. I kładzie się spać.

Rano wstaje z pewnymi emeryckimi problemami, ale po pewnym rozchodzeniu się, podejmuje chód jakby ubyło jej kilka latek.

Ciekawi jesteś co to za żwawa emerytka ? To ta sama Dusia. Tylko w zeszłym miesiącu poddała się eksperymentalnej kuracji zmiany płci i rasy. Dzisiaj to Marsjanin w średnim wieku... Wróć! To nie ta opowieść.

W zeszłym miesiącu Dusia przyjęła zastrzyk na poprawę kondycji. I chociaż byliśmy cokolwiek sceptyczni co do jego ewentualnych pozytywnych skutków, te jednak są ewidentne. Dusia żwawiej chodzi. Ba! Momentami zabiera się do biegania. Ma wzmożony apetyt – do miejsc wydawania posiłków zgłasza się ponadnormatywnie często, nie opuszczając także wydawania posiłków innym kotom. Bywa – budzi po nocach jęcząc z myszką w pyszczku. I chociaż nie omieszka spać dużo jak na emerytkę przystało, to widać jak „odmłodniała” w zachowaniu i w kondycji.
Muszę się dowiedzieć, czy ludzie też mogą przyjmować te zastrzyki. Nawet gdyby po nich wyrastał ogon i wibrysy, to chyba byłoby warto… tak… pomiauczeć w nocy jeszcze raz ;-)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
x
"Strona internetowa oraz forum Fundacji dla Zwierząt Koci Pazur" wykorzystuje pliki cookies.
Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie plików cookies w celach statystycznych. [więcej informacji]