Dni mijają Aśce na zabawie, rozrabianiu, obserwacji otoczenia, wylegiwaniu się i pochłanianiu posiłków. Apetyt ma ogromny, ale jest smukła i nie tyje - wszystkie kalorie spala na dzikich rajdach po mieszkaniu, szczególnie wieczorami, kiedy głupawka osiąga maksymalne stężenie w jej główce. Przy senioralnym stadzie kotów, już dawno zapomniałam, jak bardzo kota może nosić energia. Ostatnio Ahsoka obrała sobie za cel swoich zabaw gonienie Migotki i Luntka. Mimo ich syczenia czy nawet warczenia bywa, że Aśka nie odpuszcza. Luntek przypłacił jedną taką akcję sporym stresem. Ahsokę odizolowaliśmy na dłuższy czas, żeby się wyciszyła i chyba jakoś tak wyczuła, że przesadziła, bo od tego czasu Ahsoka to anioł, zero gonienia, nikogo nie zaczepia, ładnie bawi się ze wszystkimi kotami, nawet daje innym się bawić podczas zabaw z wędkami.
Świetną atrakcją dla Ahsoki, profesjonalnej ogrodniczki, było weekendowe przesadzanie kwiatków w nowe doniczki. Okazało się, że najlepszą zabawką na świecie jest keramzyt i grudki zbitej ziemi. Ahsoka biegała z keramzytem po całym mieszkaniu, popychała łapkami, chowała pod kocyki. Nie wspomnę, że ziemia była chyba wszędzie poroznoszona, ale frajdę miała nie tylko Ahsoka, ludzie też mieli ubaw widząc małą w ogrodniczym szale

.
