Mała Mi znów nas wystraszyła. Już wczoraj miałam podejrzenia, że nie oddaje moczu, poszliśmy do Wetki, pęcherz faktycznie był pełen, dostała no-spa. Ale wieczorem nic nie zrobiła, rano kuweta też pusta

Dziś wróciłam z pracy przed 19-tą, a w kuwecie tylko jedno sio (czyli Zuzy), a Mi gruba jak w ciąży

Próbowałam no-spa przemycić w jedzonku, ale byłam bez szans (chyba jest gorzka albo coś). TŻ podał jej do pyszczka (nie było łatwo, ale poszło). No i ustalono dyżury: na zmianę czuwaliśmy w pokoju obserwując Małą. Kotka chodziła do kuwety, kopała i wychodziła. Zwirek wymieniłam, nic nie dało.
Może stwierdzicie, że przesadzam, ale Zuza martwiła się tak jak ja i próbowała siostrze pomóc

Szła do kuwety kopała jedną łapką i wołała Małą Mi (panny normalnie ze sobą gadają, nawet Wetka widziała). Mała przychodziła i próbowała coś tam zostawić. A Zuza cały czas obok i zaglądała pod ogon. Jak Mała opuszczała kuwetę grzebała w niej Zuza i ja. Nie znalazwszy niczego Zuza znów wołała Mi i cała akcja z miauczeniem od początku.
Na szczęście Mała Mi się wreszczie kompleksowo wypróżniła, a Zuza zaakceptowała zawartość

. I teraz już się razem bawią i myją sobie nawzajem główki. Mała Mi zaraz weselsza się zrobiła.
Nie wyobrażam sobie, że możnaby je rozdzielić.
I tak mi wieczory mijają, na pilnowaniu kto siusia a kto nie