Gdy tylko ktoś kieruje się do kuchni, Laluś natychmiast towarzyszy, siada w miejscu, gdzie zwykle stoją miseczki, i patrzy. A nawet PATRZY, tym bardzo wymownym spojrzeniem „DAJ!”.
Jak już wcześniej wspominaliśmy, gdy się przyzwyczai i zaufa swoim ludziom, staje się wyjątkowo towarzyski. U nas szczególnie upodobał sobie wolontariusza Miauczyńskiego, podąża za nim krok w krok. Gdzie Miauczyński, tam Laluś. Gdy ten siada na kanapie, Laluś natychmiast zajmuje miejsce na kolanach. Kiedy kładzie się na łóżku, Laluś mości się przy jego głowie. Towarzyszy mu nawet w łazience.
Mówi się, że to psy witają opiekunów przy drzwiach, no to my twierdzimy, że Laluś skutecznie obala ten mit. Gdy wracamy do domu, biegnie jako pierwszy.
Bardzo polubił też kaloryfery. W sezonie grzewczym razem z drugim ciepłolubnym rezydentem wygrzewają się na parapecie, gdy tylko włączone zostaje ogrzewanie.
Zdrowotnie jest stabilnie. Czasem okazuje zniecierpliwienie przy przyjmowaniu leków (a lista jest nadal długa), jest mistrzem wypluwania tabletek. Pewnie zawstydziłby niejedną lamę. Gdy tylko zauważy przygotowywane leki, próbuje się ewakuować... ale wszystko rekompensujemy smaczkami i głaskami. Laluś otrzymał już pierwszą dawkę szczepienia, wkrótce czeka go druga, a następnie, wreszcie!, sanacja jamy ustnej.
Na zdjęciach możecie zobaczyć dzielnego pacjenta. Wizyty przebiegają bezproblemowo, Laluś zachowuje się bardzo grzecznie. Odkąd wdrożyliśmy leki na chorobę lokomocyjną, dojazdy również nie stanowią problemu — wcześniej zdarzały się wymioty w samochodzie, teraz sytuacja jest opanowana.
Na deser - Laluś i jego ulubione dzwoniące piłeczki (na filmie widać też kawałek naszego rezydenta, a byłego Pazurka - Nikiego Laudę):
Oraz w trakcie relaksu z Miauczyńskim: