MIKI i RUBIN
Moderatorzy: crestwood, Migotka
Chłopaki mają się świetnie, zauważalnie aktywniejsze jeśli tylko poświęca się im więcej czasu. Dzwoneczek ze świątecznego baranka przez przypadek odkrył w kotach nowe moce do biegania i dzikich pościgów, zatem stał się kolejną nową zabawką uwielbianą przez obu. Rubin natomiast odsłonił przed opiekunką swoją nową pasję zabawy z patyczkami do uszu, które z precyzją chirurga wyciąga z pojemnika i układa od czasu do czasu jak bierki lub roznosi po domu w celu zabawy i zwrócenia na siebie uwagi. A tak się zastanawiała skąd te patyczki to tu, to tam poniewierają się po chacie, po czym znalazła sprawdzę w szafie złapanego na gorącym uczynku z kocią mina tak zdziwioną jak nigdy przedtem, co rozbawiło domowników a kota wprawiło w lekkie zawstydzenie…



ArtuGiku
O ile pozytywne wieści z domu tymczasowego Mikiego i Rubina cieszą, o tyle muszę się włączyć z komentarzem dotyczącym tego, czym chłopcy się bawią.
Wszelkie zabawy z nitkami, tasiemkami i patyczkami do uszu (a także np. gumkami do włosów, sznurkami, żyłkami, drobiazgami typu dzwoneczek) zdecydowanie odradzamy, ponieważ są dla kotów bardzo niebezpieczne.
To nie są zabawki dedykowane kotom. Wiadomo, że koty się nimi interesują, ale to nie znaczy, że należy taką zabawę realizować.
W zabawie, zwłaszcza bez nadzoru, kot może je przegryźć/poszarpać i połknąć, co w efekcie może spowodować - zależnie od tego, gdzie i jakie ciało obce utknie - problemy z oddychaniem, niedrożność lub uszkodzenia przewodu pokarmowego, w tym np. perforację ściany jelita. Kot może również zaplątać się w sznurki itp., co może prowadzić do opuchlizny, bólu, problemów z oddychaniem - zależnie od tego, jak się zaplącze.
Z powyższych względów również warto pamiętać o chowaniu kocich wędek w bezpieczne miejsce, gdy nie jest to czas zabawy i gdy kota nie nadzorujemy, np. podczas naszego snu lub gdy nie ma nas w domu.
Z siedziby można pożyczyć odpowiednie zabawki dedykowane kotom, do czego gorąco zachęcam.
Wszelkie zabawy z nitkami, tasiemkami i patyczkami do uszu (a także np. gumkami do włosów, sznurkami, żyłkami, drobiazgami typu dzwoneczek) zdecydowanie odradzamy, ponieważ są dla kotów bardzo niebezpieczne.
To nie są zabawki dedykowane kotom. Wiadomo, że koty się nimi interesują, ale to nie znaczy, że należy taką zabawę realizować.
W zabawie, zwłaszcza bez nadzoru, kot może je przegryźć/poszarpać i połknąć, co w efekcie może spowodować - zależnie od tego, gdzie i jakie ciało obce utknie - problemy z oddychaniem, niedrożność lub uszkodzenia przewodu pokarmowego, w tym np. perforację ściany jelita. Kot może również zaplątać się w sznurki itp., co może prowadzić do opuchlizny, bólu, problemów z oddychaniem - zależnie od tego, jak się zaplącze.
Z powyższych względów również warto pamiętać o chowaniu kocich wędek w bezpieczne miejsce, gdy nie jest to czas zabawy i gdy kota nie nadzorujemy, np. podczas naszego snu lub gdy nie ma nas w domu.
Z siedziby można pożyczyć odpowiednie zabawki dedykowane kotom, do czego gorąco zachęcam.
Rubin i Miki ostatnio pokazują jak bardzo potrafią dostosować się do człowieka i czytać jego gesty, na zasadzie - „no chodź, dłonią do siebie”, na ten gest Rubin prawie zawsze przybiega. Miki natomiast, woli patrzeć głęboko w oczy i reaguje na przywołujące ruchy palców i zachęty słowne, jakby chciała się upewnić, że to właśnie o niego chodzi. Rubin, również nauczył się reagować na słowa „no chodź połóż się koło mnie, tak jak tylko Ty potrafisz”. Na te słowa, kot który kręcił się po łóżku nieporadnie, nie widząc co ze sobą zrobić, po chwili przybiega i przewraca się od niechcenia, tuż obok człowieka, a robi to tak zabawnie, jakby był pod wpływem środków odurzających. Po czym, wyciąga łapy i szyje na szyję opiekunki, oczekując natychmiastowych głasków podbródka, mrucząc przy tym znacząco.
Miki, w dalszym ciągu uczy się, że branie na ręce kota niczym nie grozi i bywa, że czasami po odstawieniu biegnie za człowiekiem, jakby chciał mu powiedzieć, hej! to nie było takie złe, w zasadzie całkiem fajne! może spróbujmy jeszcze raz ?
Ktoś powiedziałby niemożliwe, tak ! to niemożliwe, jak te koty przywiązują się do człowieka...
Miki, w dalszym ciągu uczy się, że branie na ręce kota niczym nie grozi i bywa, że czasami po odstawieniu biegnie za człowiekiem, jakby chciał mu powiedzieć, hej! to nie było takie złe, w zasadzie całkiem fajne! może spróbujmy jeszcze raz ?
Ktoś powiedziałby niemożliwe, tak ! to niemożliwe, jak te koty przywiązują się do człowieka...
ArtuGiku