Ooooofilo pisze:Maksiu to ogromny miziak. Może być miziany bez końca i tak sobie spędzić resztę życia na kolanach. Na razie ma jednak jeden wielki problem - po co te inne koty w tym domu, skoro kolana są jedne?
Maksiu
Moderatorzy: Migotka, crestwood
Zależy z kim. Generalnie Maksiu jest nieśmiały i chociaż czasami robi groźną minę, to w środku ma miękkie serduszko i atakować sam nie zamierza.
Widać, że to kot, który lata przeżył w trudnych warunkach. Choćby w tym, jak się rzuca na jedzenie. On nie umie spokojnie jeść. Ale i tak najlepiej się je, jak ktoś głaszcze
Z jednej strony by się miział cały czas, ale z drugiej jeszcze mi nie ufa na tyle, żeby samemu podejść i zainicjować mizianki.
To nie będą dni. To będą tygodnie, a może miesiące, zanim Maksiu poczuje, że jest na 100% bezpieczny.
Widać, że to kot, który lata przeżył w trudnych warunkach. Choćby w tym, jak się rzuca na jedzenie. On nie umie spokojnie jeść. Ale i tak najlepiej się je, jak ktoś głaszcze
Z jednej strony by się miział cały czas, ale z drugiej jeszcze mi nie ufa na tyle, żeby samemu podejść i zainicjować mizianki.
To nie będą dni. To będą tygodnie, a może miesiące, zanim Maksiu poczuje, że jest na 100% bezpieczny.