Fundacja 'Koci Pazur' Strona Główna Fundacja 'Koci Pazur'
Fundacyjne forum kociarzy z Poznania

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: brynia
Sob 13 Lut, 2016 21:52
Arya i Oreo
Autor Wiadomość
Zofia Ka 

Dołączyła: 13 Sie 2015
Posty: 60
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon 02 Lis, 2015 20:29   

Oj tak, Arya jest boska - śliczna, mądra i powabna ;) a do tego taka filigranowa!:)
Ale to ona skacze po blatach, stołach i parapetach- staram się ją tego oduczyć,ale na razie idzie dość opornie. Chyba się cieszy, że choć w czymś Oreo jej nie dorównuje ;) A Oreo za to uwielbia wannę ;) Codziennie kilukrotnie napotykam tam świeże łapki :)










i profilowe :D



A Oreo to istny mól ksiązkowy :D



 
 
Morri 

Dołączyła: 24 Maj 2010
Posty: 17241
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 03 Lis, 2015 16:31   

Daj się dziecku wyszaleć ;)
_________________
"(...)Nie jesteś jednak tak bezwolny, A choćbyś był jak kamień polny, Lawina bieg od tego zmienia, Po jakich toczy się kamieniach."
 
 
Zofia Ka 

Dołączyła: 13 Sie 2015
Posty: 60
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 03 Lis, 2015 20:21   

Mogą biegać po podłodze ile wlezie :D
 
 
Zofia Ka 

Dołączyła: 13 Sie 2015
Posty: 60
Skąd: Poznań
Wysłany: Sro 04 Lis, 2015 22:10   

Niedawno wróciliśmy z zabiegów (sterylizacja i kastracja).
W drodze do weterynarza Oreo dawał popis muzykalny, Arya za to była spokojna. W gabinecie Maluchy były w sumie grzeczne. Wieczorem, gdy je odbierałam, były już takie spokojne, tuliły się, chciały być głaskane i chyba jak najprędzej wzięte do domu ;) zastanaiwam się na ile to efekt środka znieczulającego a na ile ich tęsknota ;)

Teraz jesteśmy już po 2 porcji jedzonka, na razie bez efektów ubocznych. Arya ulokowała się przy kominku,natomiast Oreo położył się przy kaloryferze - oboje odpoczywają, aż miło się na nie patrzy :) Byleby tak zostało i było wszystko dobrze.

Za kilka dni aktualizacja :)
 
 
kat 

Dołączyła: 18 Mar 2013
Posty: 15128
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw 05 Lis, 2015 10:44   

Trzymam kciuki :ok:
 
 
Zofia Ka 

Dołączyła: 13 Sie 2015
Posty: 60
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw 12 Lis, 2015 22:56   

Maluchy pomimo tego,że zostały pozbawione swojego pokoju z powodu remontu, nic sobie z tego nie robią :) Buszują w kuchni,na korytarzu i czasem w łazience. Teraz ich ulubionym miejscem wypoczynku są krzesła w kuchni i skrytka przy wejściu do piwnicy.
Plusem jest fakt, że Oreo nauczył się korzystać z drapaka,bo już nie ma kanapy ;)

Maluchy po zabiegach czują się wspaniale. Biegają,skaczą, mają dobry humor. We wtorek idziemy na kontrolę do weterynarza :) Pomimo zmian w codziennym życiu, porcja miziania musi być zaliczona.
 
 
Cotleone 
Don Vito & co

Dołączyła: 11 Maj 2015
Posty: 2727
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw 12 Lis, 2015 23:52   

No jakby to było bez miziania? Nie da się :wink:
Super, że drapak w końcu znalazł uznanie :: Kanapie wyjdzie na dobre :wink:
_________________
Mruczenie jest bardzo ważne. Mruczenie wygrywa za każdym razem. (T. Pratchett)
 
 
Zofia Ka 

Dołączyła: 13 Sie 2015
Posty: 60
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon 16 Lis, 2015 20:59   

10 m2 - tylko tyle jest Maluchom potrzebne do szczęścia. Bardzo ładnie się zaaklimatyzowały w kuchni i korytarzu. Na początku sądziłam, że będę musiała na noc zamykać je w klatce, ale na razie ten pomysł i klatka leżą odłogiem. Co prawda czasem zastanę i jedno i drugie na blacie czy stole w ciągu dnia, ale gdy rano wychodzę z sypialni,to grzecznie leżą na krzesłach i czekają na poranne przywitanie :) Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal :D





Arya jak zawsze, na najwyższej półce, ale za to Oreo jej towarzyszy, co jest w sumie nietypowe, bo przeważnie sypiają w różnych miejscach :)
 
 
Cotleone 
Don Vito & co

Dołączyła: 11 Maj 2015
Posty: 2727
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon 16 Lis, 2015 22:02   

Czy mi się wydaje, czy Maluchy "trochę" urosły?
_________________
Mruczenie jest bardzo ważne. Mruczenie wygrywa za każdym razem. (T. Pratchett)
 
 
Zofia Ka 

Dołączyła: 13 Sie 2015
Posty: 60
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 17 Lis, 2015 21:58   

Hehehe!A i owszem! Z Orea robi się już wrażliwy młodzieniec, który zapewne da każdemu znać, jak coś nie będzie się działo po jego myśli ;) Natomiast Arya to taka delikatna pannica, którą łatwo na początku wystraszyć, ale jak już się przekona do człowieka to jest przeurocza,przekochana i tylko do głaskania!:)
 
 
RudaMaruda 
Karolina

Wiek: 30
Dołączyła: 18 Wrz 2015
Posty: 452
Skąd: Poznań
Wysłany: Nie 29 Lis, 2015 10:23   

Krótka relacja z wczoraj/dzisiaj :)
Oreo dotarł do nas cały i zdrowy już wczoraj, dzięki Zofia Ka (bardzo dziękujemy za transport!). Biedny na razie przeżywa mały szok, związany ze zmianą otoczenia, ludzi i dodatkowym zapachem kota. Po wyjściu Zosi z mieszkania schował się za pralką (około godziny 10) i został tak do godziny 4 w nocy. Zmieniał pozycje - raz leżał, raz siedział, ale się nie ruszał ze swojej "bazy wypadowej". O 4.30 zaczął krzyczeć przez drzwi (nie lubi być zamykany). Po 15 minutach rozmowy z nim w łazience i głaskania go, zaczął sam nadstawiać łebek do miziania i się uspokoił, a co ważniejsze - ucichł :D A później, gdy już się zmęczył, to wrócił za pralkę spać. Gdy zaglądam do niego to mruga i wygląda na mniej przestraszonego niż wczoraj.
Z socjalizacją z rezydentem poczekam do momentu, w którym Oreo poczuje się na tyle pewnie w łazience, że będzie chodził z podniesionym ogonem po całym - niewielkim jednak - pomieszczeniu. Oreo jest przekochany, mogę stwierdzić już teraz. A rezydent jest zazdrosny o swoją mamę :cool: Na szczęście zdarza mu się powarkiwać na drzwi, ale tylko kiedy ja albo Mateusz tam jesteśmy. Pierwszy kontakt był obiecujący, więc trzymamy mocno kciuki!
_________________
Szczęśliwie wyadoptowani: Oreo, Stanley, Seti, Teo
 
 
Zofia Ka 

Dołączyła: 13 Sie 2015
Posty: 60
Skąd: Poznań
Wysłany: Nie 29 Lis, 2015 20:59   

Mam nadzieję, że Oreo wkrótce odnajdzie się u Was, tak jak nas szybko zaakceptował :) Ale skoro mówisz,że już nie miauczy, to jest chyba progres :)

A teraz co u nas się dzieje po wyprowadzce Orea :)

Arya przechodzi samą siebie!:P Za bratem płakała wyłącznie przez moment jak wyjechałam do Karoliny (relacja męża), a teraz odżyła! Wygląda na to, że Oreo trzymał ją w parterze :D , dyskryminował i rządził ;) Arya teraz domaga się pieszczot nie tylko ode mnie, ale też od córki, męża czy dziadków, którzy wpadają od czasu do czasu. Biega, zwiedza, odpręża się na podłodze, drapaku. Leży w miejscach, skąd zawsze Oreo monitorował dom :) Utwierdziłam się w przekonaniu, że ich rozdzielenie to dobra decyzja :)
 
 
RudaMaruda 
Karolina

Wiek: 30
Dołączyła: 18 Wrz 2015
Posty: 452
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon 30 Lis, 2015 08:38   

Oreo pokazał pół swojej natury - miauczy jak szalony, gdy jest sam i akurat postanowi wyjść zza pralki. Tak jak wczoraj, tak i dzisiaj do niego poszłam: pogłaskać, pomiziać i pogadać. No i tak robiłam przez jakieś 30 minut, a że to było po 2 w nocy, to wróciłam do łóżka. Nie dał nam spać ;)
Dzisiaj podczas porannego prysznica to samo - chyba marudził, że hałasy przeszkadzają mu spać, bo jak wyszłam, to wrócił za pralkę spać.

Dzisiaj odbędzie się pierwsza próba socjalizacji, chociaż pierwsza to nie do końca właściwe słowo - Oreo śmignął nam między nogami dwa razy wczoraj. I to prosto na rezydentna. Póki nie podnoszę Orea Sir Kot nie reaguje agresją, zobaczymy jednak, co będzie przy dłuższym kontakcie. Na razie ani się nie rzucał na drzwi, na mnie, Mateusza czy Oreo. Tylko standardowe syki i warczenie i to tylko, gdy jego ludzie trzymają innego kota.

//Edit:

Socjalizacja zakończyła się niepowodzeniem. A raczej pierwsza próba. Oreo jest przerażony agresją Sir Kota i czym prędzej czmycha do łazienki. Jak na razie przestał miauczec (pewnie ogarnął, że nie ma po co wychodzić). Sir Kot na szmatkę z zapachem Orea warczy - na mnie też. Obrażony jak jasna cholera. Jaggal mówi, że po tygodniu powinna się sytuacja ustabilizować i szczerze mam nadzieję, że się nie myli. Następna próba będzie dopiero, jak Oreo będzie próbował sam wyjść z łazienki bez trzęsienia się.
 
 
RudaMaruda 
Karolina

Wiek: 30
Dołączyła: 18 Wrz 2015
Posty: 452
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon 30 Lis, 2015 23:05   

Informuję, że Oreo jest bezczelny. Sir Kot siedzi na parapecie i warczy, a Oreo: pokłada się, gapi się w zasłonę, myje się, pokazuje mu tyłek i tak dalej. Ba! Dorwał się do jego miski z miękką karmą. Sir Kot nie zrobił nic, na razie nie doszło do łapoczynów. Nie rozumiem tej dwójki - Oreo rano jeszcze się trząsł, a teraz totalna olewka na rezydenta. :D
_________________
Szczęśliwie wyadoptowani: Oreo, Stanley, Seti, Teo
 
 
jaggal 

Dołączyła: 13 Cze 2015
Posty: 5507
Skąd: Poznań, Winogrady
Wysłany: Pon 30 Lis, 2015 23:23   

Dziwnyyyyyyyy jest teeeeeeeeeeeeeeeen świat! :D
_________________
A kim to jesteś, rzekł dumny lord, że muszę ci się kłaniać?
Jedynie kotem innej maści, takiego jestem zdania!
W płaszczu czerwonym albo złotym, lew zawsze ma pazury
Lecz moje równie ostre są i sięgną twojej skóry.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
x
"Strona internetowa oraz forum Fundacji dla Zwierząt Koci Pazur" wykorzystuje pliki cookies.
Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie plików cookies w celach statystycznych. [więcej informacji]