Fundacja 'Koci Pazur' Strona Główna Fundacja 'Koci Pazur'
Fundacyjne forum kociarzy z Poznania

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: brynia
Pon 14 Wrz, 2015 09:09
Ebi
Autor Wiadomość
BEATA olag 

Wiek: 48
Dołączyła: 17 Sie 2014
Posty: 4726
Skąd: Piątkowo / Poznań
Wysłany: Nie 09 Sie, 2015 23:49   Ebi

To był czwartek. Zadzwonił telefon: „jest potrzeba. Ktoś znalazł w rowie małego kotka i chce go przynieść do Fundacji – nie jest w stanie zapewnić małemu opieki. Jest początek wakacji, wszyscy członkowie Fundacji są albo w rozjazdach, albo nie mogą go przyjąć ze względu na inne koty. Ma kilka dni, samo nie je, nie załatwia się, jest ślepe. Jak nikt nim się nie zajmie, będzie trzeba je uśpić.”
Kotek ? Mały kotek ? Po ostatnich kociakach nasze koty-rezydenci właśnie doszły do siebie. Nie planowaliśmy więc żadnych nowych maluchów - przynajmniej jeszcze przez jakiś czas. Jeśli więc do nas się o to zwrócono, to znaczy że byliśmy rzeczywiście ostatnią deską ratunku.
Odmówić ? To odebrać maluchowi ostatnią szansę. Zgodzić się ? To przemeblować sobie całe aktualne życie (bo taki malec wymaga o wiele więcej pracy i uwagi, niż 3 miesięczne podrostki) a jemu dać zaledwie szansę. Albo AŻ szansę. Jakiej teraz jeszcze nie ma.
Przywieziono go po południu i przyjęłyśmy go razem z Kat. Małe, śpiące, ślepe czupiradełko z dyndającą pępowinką. Zaledwie parę centymetrów drobnego ciałka w jedwabnie mięciutkim futerku. Sto procent niewinności kryjącej się w jednej dłoni. Dziewięćdziesiąt osiem gram śpiącej nieporadności. Zobaczyłam, że tego odmówić nie można było. Wiedziałam, że zrobiliśmy słusznie, deklarując jego przyjęcie. Czułam, że to będzie wyzwanie. Ale nie byłam jeszcze świadoma, jak duże.
Pierwsze karmienie - specjalne mleko w proszku dla małych kociąt podawane zakraplaczem do oczu. Następnego dnia kupujemy małą butelkę z minismoczkiem. Malec budzi się co dwie-trzy godziny głodny. Albo my go budzimy na karmienie i siusianie. Przygotować ciepłe mleko. Wyjąć malca z kojca. „Wysiusiać” – bo samo nie potrafi. Nakarmić. Umyć. I wymasować brzuszek. I tak co trzy godziny. W dzień i w nocy. Po kilku dniach na szczęście są to już cztery godziny przerwy. A po kolejnych dwóch tygodniach co pięć godzin. Ale i tak wszyscy chodzimy jak na rzęsach. Wszyscy, bo samemu nie dałoby się rady. Za każdym razem: przygotować mleko, wysiusiać, nakarmić, umyć, wymasować i położyć do kojca obok świeżo napełnionego gorąca wodą termofora. Dzielimy się pracą i obowiązkami - całą rodziną - wstajemy naprzemiennie, dostosowujemy godziny pracy aby nigdy nie był sam w domu, bierzemy urlop. I nastawiamy budziki: na północ, na trzecią w nocy, na drugą, czwartą. Jak wypadnie kolejka w danym dniu. By wstać, nakarmić,… W pracy ziewamy, jesteśmy wszyscy permanentnie niedospani, ale nikt nie narzeka, bo nagrodą jest widok kociej ssawki przypiętej do smoczka i waga codziennie wskazująca więcej o 10…15 gram. I tylko jest jeden problem – malec się prawie nie wypróżnia. A to duży problem.
Kocia mama wylizuje brzuszek ciepłym języczkiem pobudzając jelitka do pracy i wypróżniania. My mamy tylko nasze ręce, palce i ciepłe okłady. A malec ma niemijające zatwardzenie.
A jak walczyliśmy o malca z tym zatwardzeniem – o tym w następnym...



Ebi na ZDJĘCIACH.
Ostatnio zmieniony przez BEATA olag Wto 05 Lip, 2016 09:42, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
BEATA olag 

Wiek: 48
Dołączyła: 17 Sie 2014
Posty: 4726
Skąd: Piątkowo / Poznań
Wysłany: Pon 10 Sie, 2015 18:09   

Dzisiaj zdjęcie z pierwszych karmień

oraz inne tłumaczące, dlaczego nazywaliśmy go orzeszkiem



Filmik "Ebi w barze" (wtedy myśleliśmy, że to chłopak)
https://www.youtube.com/watch?v=_EZ1rbyffIw----
Ostatnio zmieniony przez BEATA olag Nie 16 Sie, 2015 16:46, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
jaggal 
Admin Samo Zło

Dołączyła: 13 Cze 2015
Posty: 4874
Skąd: Poznań, Winogrady
Wysłany: Wto 11 Sie, 2015 01:36   

Jakie maleństwo...
Zdjęcie z orzechem wymowniejsze od tysiąca słów :)
_________________
A kim to jesteś, rzekł dumny lord, że muszę ci się kłaniać?
Jedynie kotem innej maści, takiego jestem zdania!
W płaszczu czerwonym albo złotym, lew zawsze ma pazury
Lecz moje równie ostre są i sięgną twojej skóry.
 
 
BEATA olag 

Wiek: 48
Dołączyła: 17 Sie 2014
Posty: 4726
Skąd: Piątkowo / Poznań
Wysłany: Sob 15 Sie, 2015 21:27   

O przemianie Euzebiusza

To dzisiaj jeszcze trochę historycznie. Tak na drugi…trzeci dzień po tym, jak maleństwo do nas trafiło, Ociec rzucił najważniejsze (w Jego mniemaniu) pytanie: „to kogo my właściwie karmimy ?”
Spojrzałyśmy na siebie zdziwione.
- Krokodyla – pierwsza wypaliła Mama.
- Nie, pytam się poważnie – odpowiedział Ociec. Choć gdy zwykł żartować miał taką samą minę.
- No… kotka przecież – ciągle jednak nie chwytałam, czy Ociec mówi poważnie czy jednak żartuje. A jeżeli żartuje, to na czym ma ten żart polegać i czy jak zwykle mamy się obowiązkowo z niego z Mamą śmiać czy jednak wyjątkowo nie.
Tu Tata przewrócił oczyma mówiąc:
- Przecież widzę, że nie pies – a my z Mamą odetchnęłyśmy z ulgą, że Tata ma jednak niezaburzone funkcje poznawcze – Nie wiem jednak czy karmimy kotka czy kotkę.
- A… – niemal jednocześnie jęknęłyśmy z Mamą – aaaa… czy to takie ważne ? – to Mama próbowała zignorować sprawę. Zna Tatę od dziesięcioleci i wiedziała, że jak zacznie drążyć temat, to na doktoracie się nie skończy.
- Jasne, że tak! – zaperzył się Tata – nie wiem jak do niej/niego mam mówić. O! Widzicie same!?
Jak dla nas, to żaden problem, ale Tata to Tata. Umysł ścisły jak, nie przymierzając, za małe botki.
- Mam mówić do niego „Mały” czy „Mała” ? – drążył dalej Tata – No i jakie dać kociakowi imię, gdy się nie zna płci ?
Tu z Mamą oddałyśmy Tacie honor. W końcu głupio byłoby nazwać kocurka np.: Genowefą a kotkę Zygfrydem.
- No dobra – powiedziała Mama, wzięła kocię do ręki. – Jak to się patrzy ?
- Raczej gdzie… – sprostował jak zwykle precyzyjnie Tata, jednocześnie się pochylając nad Mamy ręką.
- Jak to gdzie – mruknęłam pochylając się obok nich – no… tu, pod ogonem.
- Kotku – tu Tata zwrócił się do Mamy (a nie do naszej kotki) – mamy genialne dziecko, gdyby nie ono, na pewno byśmy sprawdzali w pyszczku.
- Phi… – tylko fuknęłam na tacie dictum. Będąc mniejsza najpierw wbijałam się w dumę słysząc podobne stwierdzenia, a gdy już pojęłam że to sarkazm (i co to jest sarkazm), obrażałam się. No ale teraz już jestem dorosła (albo jak to Ociec czule powiada - „stara d…a już”), pochyliłam się więc tylko jeszcze niżej i wskazując pod ogonek powiedziałam – są dwie.
- O ! – zdziwił się Tata – nie wiemy jeszcze czy do trzech, ale do dwóch jak widać na pewno już potrafi zliczyć. Pewnie ma to po rodzicach.
- Na pewno po Ojcu – tym razem Mama ciągnęła temat – albo nawet po babci.
- Nie podlizuj się – kontrował Tata – Świekra teraz Cię nie usłyszy.
- No, ale ten drugi to fujarka czy pipinka ? – to Mama zwerbalizowała naszą niepewność.
- Wygląda jak pipinka, ale w tym wieku u wszystkich kotków tak to wygląda.
Gdy tak w trójkę wpatrywaliśmy się z uwagą maleństwu pod ogonek, wymieniając przy tym fachowymi uwagami, miałam nieodparte uczucie surrealizmu sytuacji.
- Hmmm… a co na to wujek Google ? – spróbowałam zaproponować jakieś wyjście z sytuacji
- Już sprawdzałem – Tata był jak zwykle przygotowany – i nic. Wszystkie wskazówki o kant… A na zdjęciach czy chłopak czy dziewczyna wyglądają tak samo.

- No to zdjęcie – orzekła Mama.
I jak powiedziała tak zrobiła. Pstryk - zdjęcie zrobione. Klik - zdjęcie wysłane. Wiuuu - przyszła odpowiedź zwrotna „To chłopak. Koło drugiej dziurki widać dwa jajeczka”. Znowu się pochyliliśmy nad podogonkiem… Rzeczywiście, po obu stronach dziurki były dwie symetryczne cętki. Jak zaczarowani wpatrywaliśmy się wszyscy kotkowi pod ogonek, jak dzieci w wielkanocny koszyczek.
- Chłopak… –Tata powiedział drżącym głosem, a oczy mu jakoś dziwnie powilgotniały. – To ja dziś biorę w nocy pierwsze i drugie karmienie. I jutro do weterynarza z Wami pójdę. Trzeba się w końcu upewnić.
- To samczyk – ku radości Taty weterynarz potwierdził na następny dzień
A po przyjściu do domu Tata wzruszony bąknął – no to mamy chłopaka. A na imię damy mu Euzebiusz.
- Euzebiusz ?! – jęknęła zdziwiona Mama – dlaczego tak… - brakło jej słów.
- Dlatego – bardzo dokładnie wytłumaczył Tata – A masz coś przeciwko ?! – Tata spojrzał jakoś tak dziwnie, że ani ja, ani Mama nie miałyśmy nic przeciwko temu.
I tak Euzebiusz został Euzebiuszem. Do czasu… Właśnie, do czasu.
Jak w każdej bajce, tak i w tej jest wróżka, która zmienia życie księcia z bajki albo, właśnie, księżniczki. Pewnego dnia w odwiedziny do podrastającego Euzebiusza przyszła wróżka Karolina. Wzięła na dłoń, przytuliła, chuchnęła, spojrzała i orzekła – Ty jesteś dziewczyną !
- Jak to dziewczyną… – wyjąkała zaskoczona Mama – przecież ma… - tu wskazała pod ogonek.
- To futerko. Przypadkiem akurat w tym miejscu są cętki na futerku, ale wyraźnie widać, że to dziewczyna – orzekła wróżka Karolina.
Ku zmartwieniu niepocieszonego Taty weterynarz i tym razem przytaknął, choć tym razem czemuś przeciwnemu niż poprzednio – Tak, to dziewczyna – a na błagalne spojrzenie Taty tylko dodał – w tym kocim wieku każdy może się pomylić.
Tata aż do tego momentu chyba jednak cały czas miał jeszcze nadzieję… Przygasł więc nagle, zgarbił się i zamilkł. Wziął malca… małą (!) na ręce, spojrzał jej w oczka, westchnął ciężko, wsadził do koszyczka i bez słowa wyszedł.
Zwierzamy się więc Morri z problemu. Że i to nie chłopak, i że jakie jej teraz dać imię. – Był Euzebiusz. Niech będzie teraz Ebi – radzi.
- Ebi! – prycha Tata.
- Ebi… Ebi… – Tata mruczy pod nosem.
W końcu podchodzi do małej, bierze ją na ręce, patrzy głęboko w błękitne oczęta… patrzy w nie… patrzy… i… wypala:
- O rany! Ty jesteś smoczycą! Ależ no oczywiście, że jesteś smoczycą, bo aż promieniujesz subtelnym, kobiecym pięknem – a uśmiech jaśnieje mu na licu – Już wiem jak będziesz miała na imię. Długo myślałem aż wymyśliłem. Nie możesz być Euzebiuszem, będziesz więc Ebi. Jak Ebi-Euzebiusz Smolarek.
- Acha, i jak zwykle o północy ja karmię Eu… Ebi – tu się ponownie uśmiechnął. I wgryzł się jej w brzuszek aż zafikała radośnie łapkami.

I tak z naszego życia zniknął Euzebiusz a od tej pory zamieszkała z nami Ebi.
Tylko, patrząc jak się oboje zachowują, nie wiem, kto tu jest większym dzieckiem: Ebi czy Tata ?


Ostatnio zmieniony przez BEATA olag Pon 17 Sie, 2015 10:24, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
Eva 

Wiek: 34
Dołączyła: 23 Wrz 2014
Posty: 8945
Skąd: POZNAŃ
Wysłany: Sob 15 Sie, 2015 21:42   

ooooollllllaaaaaaaaaaaaaaaaaaggggggggg! jak mi Ciebie brakowało :love: :love: :love:

Ebi nie mogła lepiej trafić :serce:
z niecierpliwością czekam na następny odcinek jej historii! :serce:
_________________
nie mogę, Kot na mnie leży.
 
 
jaggal 
Admin Samo Zło

Dołączyła: 13 Cze 2015
Posty: 4874
Skąd: Poznań, Winogrady
Wysłany: Sob 15 Sie, 2015 21:51   

epickie!.. <miłość w oczach>
_________________
A kim to jesteś, rzekł dumny lord, że muszę ci się kłaniać?
Jedynie kotem innej maści, takiego jestem zdania!
W płaszczu czerwonym albo złotym, lew zawsze ma pazury
Lecz moje równie ostre są i sięgną twojej skóry.
 
 
kat 

Dołączyła: 18 Mar 2013
Posty: 13781
Skąd: Poznań
Wysłany: Sob 15 Sie, 2015 22:27   

:lol: :lol: :lol:
 
 
Kurciak 

Dołączyła: 30 Kwi 2014
Posty: 1539
Skąd: Poznań
Wysłany: Sob 15 Sie, 2015 22:40   

piękna historia :)
_________________
"friends are angels who lift us to our feet when our wings have trouble remembering how to fly"
 
 
moorland 

Dołączyła: 08 Sty 2012
Posty: 2582
Skąd: Poznań
Wysłany: Nie 16 Sie, 2015 01:46   

oooo chyba pierwsza historia ever, gdzie występuję jako wróżka a nie czarownica ::
_________________
http://www.smog.pl/wideo/...dopcje_swietne/
 
 
BEATA olag 

Wiek: 48
Dołączyła: 17 Sie 2014
Posty: 4726
Skąd: Piątkowo / Poznań
Wysłany: Nie 16 Sie, 2015 07:00   

Eva napisał/a:
ooooollllllaaaaaaaaaaaaaaaaaaggggggggg! jak mi Ciebie brakowało :love: :love: :love:

Ebi nie mogła lepiej trafić :serce:
z niecierpliwością czekam na następny odcinek jej historii! :serce:
Cytat:
:serce:
 
 
BEATA olag 

Wiek: 48
Dołączyła: 17 Sie 2014
Posty: 4726
Skąd: Piątkowo / Poznań
Wysłany: Nie 16 Sie, 2015 07:03   

moorland napisał/a:
oooo chyba pierwsza historia ever, gdzie występuję jako wróżka a nie czarownica ::
:kwiatek:
 
 
BEATA olag 

Wiek: 48
Dołączyła: 17 Sie 2014
Posty: 4726
Skąd: Piątkowo / Poznań
Wysłany: Wto 18 Sie, 2015 13:14   

Melanż
Do tej pory najmłodsze kocię z jakim mieliśmy do czynienia miało około 8 tygodni. Wszystkie pozostałe były starsze. Gdy Ebi do nas trafiła miała około 1 tygodnia. Mieściła się w dłoni, miała dyndając pępowinę i zamknięte oczy. Po tygodniu otworzyła najpierw jedno oczko – tak na chwilkę – a na następny dzień drugie. Potem gdy braliśmy ją na karmienie i masowanie, mogliśmy już patrzeć w te doskonale niemyślące, wspaniale bezbronne, idealnie rozbrajające oczęta. I ich kolor…
Jest taka książka – klasyka fantastyki – Dune Franka Herberta. Osią akcji książki jest narkotyk - Melanż - zwany przyprawą, który był niezbędny do zwiększania możliwości ludzkiego mózgu, przede wszystkim do lotów kosmicznych, przewidywania przyszłości itp. (w końcu to fantastyka). Jednym ze skutków ubocznych zażywania Melanżu było zbłękitnienie oczu. Całych oczu – i tęczówek i białek.
Gdy pierwszy raz Ebi otworzyła oczy, pierwszym skojarzeniem na ich widok był właśnie melanż z Dune. Doskonale błękitne, niemal tym błękitem świecące oczy. Oczy kota Atrydów (Paul Atryda to główny bohater tej książki).
Wiem, wszystkie kociaki na początku mają takie niebieskie oczka, które z czasem „normalnieją”, stając się zwykle zielonymi. Ale myśl, że przez chwilę jest z nami kosmiczny, fantastyczny kot Atryda była równie niesamowita jak zwykłe patrzenie w ten bezdenny koci błękit.

Zdjęcia są zrobione niestety dopiero po tygodniu…dwóch od momentu gdy Ebi otworzyła oczy i błękit na nich nie jest już tak fluorescencyjny. Ale i tak widać w nich jeszcze ten kosmiczny poblask…



Ostatnio zmieniony przez BEATA olag Sro 19 Sie, 2015 21:14, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
misiosoft 
The Pasiuczers

Dołączyła: 24 Lut 2013
Posty: 3960
Skąd: Poznań

Wysłany: Sro 19 Sie, 2015 11:58   

cudna !! ::
 
 
agusiak 

Dołączyła: 17 Maj 2015
Posty: 1752
Skąd: Poznań
Wysłany: Sro 19 Sie, 2015 12:42   

Śliczne maleństwo i piękne niebieskie oczęta! :aniolek:
 
 
BEATA olag 

Wiek: 48
Dołączyła: 17 Sie 2014
Posty: 4726
Skąd: Piątkowo / Poznań
Wysłany: Sro 19 Sie, 2015 21:05   

Ebunia dziękuje :kwiatek:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
x
"Strona internetowa oraz forum Fundacji dla Zwierząt Koci Pazur" wykorzystuje pliki cookies.
Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie plików cookies w celach statystycznych. [więcej informacji]