Fundacja 'Koci Pazur' Strona Główna Fundacja 'Koci Pazur'
Fundacyjne forum kociarzy z Poznania

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Piwniczna Piątka [PP] - Nutka
Autor Wiadomość
Peony 

Dołączyła: 18 Maj 2017
Posty: 289
Skąd: Wrocław / Poznań
Wysłany: Sro 15 Lis, 2017 23:15   Piwniczna Piątka [PP] - Nutka

Kontakt w sprawie adopcji:
adopcje@kocipazur.org
502-111-279 (pon., wt., czw. 18-20)
------

Jeżycka piwnica, jakich w Poznaniu wiele – ciemna , chłodna i brudna. Stanowiła jednak jedyne schronienie dla stadka kotów, dokarmianego przez karmicielkę. Niewysterylizowane kotki rodziły kolejne mioty kociąt, które znikały w tajemniczych okolicznościach – w znikaniu pomagała im „troskliwa” karmicielka... Tego lata narodziły się kolejne maluchy – w sumie 7 ślicznych kociąt. Kiedy o ich istnieniu dowiedziała się osoba współpracująca z fundacją, rozpoczęła starania o ich zdrowie. Maluszki miały zaawansowany koci katar, na szczęście liczne wizyty u weterynarza przyniosły efekty – kociaki wyzdrowiały, jedyną pamiątką po kocim katarze pozostało chore oczko Mroczka. To miał być szczęśliwy finał tej historii, maluchy miały wnet odnaleźć własne domy i żyć w zdrowiu u boku własnego człowieka. Niestety…
Na początku października Fundacja odebrała telefon od karmicielki – do piwnicy zawędrował kolejny kot. „Wygląda na to że przyszedł, aby sobie umrzeć” – oświadczyła kobieta. – „Leży tak już dłuższy czas, ale wcale nie umiera – w takim razie wy „coś” z nią zróbcie!”. Tak oto spełnił się najczarniejszy scenariusz… Nowa lokatorka piwnicy przyniosła ze sobą wirusa panleukopenii, choroby śmiertelnie niebezpiecznej dla nieszczepionych kociąt. Karmicielka nie przestrzegała zaleceń Fundacji, aby do pomieszczenia, w którym przebywają osłabione kocięta, nie wpuszczać innych kotów, nie przestrzegała też podstawowych norm sanitarnych. W ten sposób rozpoczęła się walka o życie kociąt, które nie zdążyły nawet dojść do siebie po przechorowaniu kociego kataru. Walkę tą przegrały 2 kociaki, rodzeństwo Nutki. Wciąż ważyły się losy pozostałych pięciu…
Dzielne maluchy przezwyciężyły chorobę i po tygodniach spędzonych u weterynarza mogły zacząć poszukiwania własnego schronienia. Nadal wymagały jednak profesjonalnej opieki, podawania leków, kontroli samopoczucia. Niestety jedynym miejscem, w jakim mogły zamieszkać koty, była klatka w kolejnej ciemnej piwnicy – tym razem pod troskliwą opieką wolontariuszy.
Kociaki rosną jak na drożdżach, zdrowieją i mają za sobą pierwsze szczepienie – to już najwyższy czas, aby znalazły kochających ludzi którzy zapewnią im ciepły dom, pełną miskę i miłość – aby ta historia mogła zakończyć się prawdziwym happy endem!


Mroczek (wyadoptowany)
Wesoły chłopczyk z chorym prawym oczkiem – choć mógłby radzić sobie gorzej niż reszta rodzeństwa, jest równie żywiołowy i sprawny co jego bracia i siostrzyczka. Wciąż czeka go wizyta u kociego okulisty, który zadecyduje o dalszych losach jego oczka. Mroczek spędza dnie na zapasach ze swoim braciszkiem Kardamonem, podrzucaniu piłeczek i pałaszowaniu chrupek. Kiedy zmęczy się rozrabianiem, słodko zasypia razem z rodzeństwem. Mimo wielu nieprzyjemnych zabiegów weterynaryjnych, nie boi się człowieka, lubi głaskanie, lecz jak każde kocie dziecko od wylegiwania się na kolanach człowieka woli hulanki i swawole!


Kardamon (wyadoptowany)
Prawdziwy czarno-biały wulkan energii. Kocha zabawę, chlapanie wodą z miseczki, zaczepianie swojego braciszka Mroczka. Podobnie jak rodzeństwo jest przyjazny dla człowieka, zwłaszcza że ten przynosi ze sobą przeróżne przysmaki, które znikają w paszczy Kardamonka w rekordowym tempie. Kardamon chciałby mieć okazję pobiegać na większej przestrzeni, niż tylko z jednego końca klatki na drugi. Chciałby także oglądać ptaki przez okno, upolować wędkę z piórkami i gonić piłeczkę. Czy jego marzenia mają szansę się spełnić?


Nutka
Słodkie maleństwo, najdrobniejsze z całej piwnicznej ekipy, jedyna dziewczynka. Prawdopodobnie nie jest spokrewniona w pozostałymi kociakami, jej rodzeństwo niestety przegrało walkę z panleukopenią. Jednak wbrew pozorom, najmniejsza Nutka wcale nie jest najsłabsza i nieporadna. Kiedy w klatce pojawia się miska z jedzeniem, Nutka z łatwością rozpycha się między Pysiem i Pikusiem i zjada swoją część. Nie pozwala większym kolegom odsunąć się na bok, a kiedy ci próbują to zrobić, potrafi nawet cichutko warknąć w obronie swoich racji żywieniowych. Nutka lubi wspinać się po szczebelkach klatki i spadać z niej w różnorodne miejsca – do kuwety, do miski z wodą, na kolegów. Ze względu na długotrwałą hospitalizację, Nutka jest nieco nieufna wobec człowieka, jednak nie jest w żaden sposób agresywna i podoba jej się, kiedy jest miziana.


Pikuś (wyadoptowany)
Pikuś stanowi odważniejszą połowę muzycznego duetu, który rozpoczyna koncert za każdym razem, gdy ujrzą człowieka który mógłby napełnić ich bezdenne żołądki. Kiedy już nieco się naje, rozpoczyna harce – kociak nie ma wysokich wymagań, za wspaniałą zabawkę uznaje kawałek kartonu lub ogon Nutki. Pikuś jest również wielkim odkrywcą – bardzo chciałby dowiedzieć się, co ciekawego może napotkać poza doskonale już poznaną klatką. Wielokrotnie próbował wyruszyć w podróż i odkrywać świat, jednak za każdym razem jego wysiłki są niweczone przez rękę człowieka, która wkłada do z powrotem do klatki. Pikuś jednak nie obraża się, lecz liczy że któregoś dnia pozna nowe miejsce, które będzie mógł nazwać swoim domem.


Pysio (wyadoptowany)
Bardziej nieśmiały z dwójki śpiewaków o czarnym futrze. Podobnie jak dla Pikusia, dla Pysia najważniejsze jest napełnienie swojego brzuszka. Kiedy już jest najedzony i szczęśliwy, ma ochotę przede wszystkim na zabawę z rodzeństwem. Wspina się po klatce, zagląda wszędzie, gdzie uda mu się wetknąć czarny nosek. Póki co nie bardzo wie, do czego poza karmieniem właściwie potrzebny jest człowiek – jednak wzięty na ręce i przytulony zaczyna słodko mruczeć, zatem niedługo zapewne sam zacznie tęsknić za takimi pieszczotami. Czy znajdzie własnego człowieka, który mu je zapewni?


WIĘCEJ ZDJĘĆ NUTKI TUTAJ

Więcej zdjęć Piwnicznej Piątki znajdziecie TUTAJ
Ostatnio zmieniony przez Niebieska Czw 03 Paź, 2019 12:36, w całości zmieniany 9 razy  
 
 
agusiak 

Dołączyła: 17 Maj 2015
Posty: 1752
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw 16 Lis, 2017 10:58   

Peony :modly: :serce:
 
 
MISIEK 
Misiek

Dołączyła: 17 Kwi 2016
Posty: 2087
Skąd: Swarzędz
Wysłany: Czw 16 Lis, 2017 11:14   

Peony :jebanewalentynki:
 
 
BEATA olag 

Wiek: 48
Dołączyła: 17 Sie 2014
Posty: 4726
Skąd: Piątkowo / Poznań
Wysłany: Czw 16 Lis, 2017 16:43   

:serce:
 
 
KrisButton 

Wiek: 56
Dołączył: 18 Lis 2014
Posty: 2676
Skąd: Luboń
Wysłany: Czw 16 Lis, 2017 18:56   

:serce: :serce: :serce: :serce: :serce:
_________________
Istnieją dwa sposoby ucieczki od prozy życia: muzyka i koty.
Synuś w moim sercu i pamięci, na zawsze.
 
 
MISIEK 
Misiek

Dołączyła: 17 Kwi 2016
Posty: 2087
Skąd: Swarzędz
Wysłany: Sob 18 Lis, 2017 22:07   


 
 
Promykowo 

Dołączył: 09 Mar 2017
Posty: 160
Skąd: Wiry
Wysłany: Pon 20 Lis, 2017 14:45   

Nutka









_________________
Joanna, Damian & Gwiazdka i Murzynek

Gościliśmy: Korneliusza
 
 
MISIEK 
Misiek

Dołączyła: 17 Kwi 2016
Posty: 2087
Skąd: Swarzędz
Wysłany: Pon 20 Lis, 2017 21:16   

Wiele osób oglądających zdjęcia maluchów z piwnicy może zastanawiać się dlaczego wolontariusz na zdjęciu stosuje tak restrykcyjne zalecenia odnośnie ubioru: fartuch, rękawiczki, etc. Nasi wolontariusze mają pod opieką wiele kotów, bardzo często chorych lub z obniżoną odpornością. Dlatego, gdy jeden wolontariusz obsługuje wiele kotów, stara się on ograniczyć ryzyko przenoszenia wirusów między kocimi futerkami. Do fundacji rzadko trafiają koty zdrowe. Większość z nich wymaga leczenia, większego lub mniejszego. W dodatku stres związany z trzymaniem w klatce obniża ich odporność. Ale co zrobić, gdy potrzebujących kotów jest tak wielu, a wolontariuszy tak mało...
 
 
Morri 

Dołączyła: 24 Maj 2010
Posty: 16000
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 21 Lis, 2017 00:57   

MISIEK napisał/a:
Wiele osób oglądających zdjęcia maluchów z piwnicy może zastanawiać się dlaczego wolontariusz na zdjęciu stosuje tak restrykcyjne zalecenia odnośnie ubioru: fartuch, rękawiczki, etc. Nasi wolontariusze mają pod opieką wiele kotów, bardzo często chorych lub z obniżoną odpornością. Dlatego, gdy jeden wolontariusz obsługuje wiele kotów, stara się on ograniczyć ryzyko przenoszenia wirusów między kocimi futerkami. Do fundacji rzadko trafiają koty zdrowe. Większość z nich wymaga leczenia, większego lub mniejszego. W dodatku stres związany z trzymaniem w klatce obniża ich odporność. Ale co zrobić, gdy potrzebujących kotów jest tak wielu, a wolontariuszy tak mało...
ale jakie piękne tło przez to zyskały ::
 
 
magda 
magda

Dołączyła: 26 Sie 2015
Posty: 452
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon 27 Lis, 2017 14:30   

Farciara, Nutka i Mroczek są u mnie od środy, zamieszkały w łazience. Mroczek od początku przyjął postawę "no problem"- bawi się i bryka, nie protestuje przy zakraplaniu oczka. Nutka była z początku przestraszona, ale teraz już dorównuje w szaleństwie Mroczkowi :twisted: Farciara była strasznie wycofana , pierwszy wieczór spędziła w kuwecie... Potem wiła sobie "barłóg"z kocyka w rogu klatki i się stamtąd nie ruszała. Od soboty wychodzi z klatki, zaczyna sie bawić piłeczkami, patrzy podejrzliwie w lustro, pozwala się głaskać, no i pełni rolę mamusi dla Nutki :wink:
Niedługo będą zdjęcia :D
 
 
Peony 

Dołączyła: 18 Maj 2017
Posty: 289
Skąd: Wrocław / Poznań
Wysłany: Pon 27 Lis, 2017 17:35   

Co za wspaniałe wieści od maluchów!!! :banan:
 
 
KrisButton 

Wiek: 56
Dołączył: 18 Lis 2014
Posty: 2676
Skąd: Luboń
Wysłany: Pon 27 Lis, 2017 21:08   

Takie wiadomości sprawiają, że chce się wszystko, głaski dla Maluchów :serce: :serce: :serce:
_________________
Istnieją dwa sposoby ucieczki od prozy życia: muzyka i koty.
Synuś w moim sercu i pamięci, na zawsze.
 
 
magda 
magda

Dołączyła: 26 Sie 2015
Posty: 452
Skąd: Poznań
Wysłany: Sro 27 Gru, 2017 14:22   

Mroczek

Niestety nie udało się uratować oczka Mroczka :cry: Właśnie jest na zabiegu usuwania oka... Trzymajcie kciuki!
Ale chore oko nie przeszkadzało Mroczkowi być wesołym i przekochanym kotem. Na zdjęciach z Nutką i Farciarą :aniolek:



Mroczek - po lewej, po prawej Nutka






Filmik jest z drugiego dnia pobytu u mnie w dt - już trochę się wyluzowały ::
 
 
BEATA olag 

Wiek: 48
Dołączyła: 17 Sie 2014
Posty: 4726
Skąd: Piątkowo / Poznań
Wysłany: Sro 27 Gru, 2017 19:36   

Kciukuję z całych sił za jednokokiego Mroczkusia :serce:
 
 
Peony 

Dołączyła: 18 Maj 2017
Posty: 289
Skąd: Wrocław / Poznań
Wysłany: Sro 27 Gru, 2017 19:59   

Mroczku bądź dzielny! Trzymamy kciuki za Ciebie i Twoją opiekunkę, oby zabieg minął szybko, bezboleśnie, bezproblemowo i zebyś szybciutko wrócił do takiej formy w rozrabianiu jakie ma Twoje rodzeństwo u Beaty;)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
x
"Strona internetowa oraz forum Fundacji dla Zwierząt Koci Pazur" wykorzystuje pliki cookies.
Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie plików cookies w celach statystycznych. [więcej informacji]