Fundacja 'Koci Pazur' Strona Główna Fundacja 'Koci Pazur'
Fundacyjne forum kociarzy z Poznania

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Ginger
Autor Wiadomość
kotekmamrotek 
kotekmamrotek

Wiek: 42
Dołączyła: 08 Cze 2014
Posty: 12593
Skąd: Luboń
Wysłany: Pon 28 Paź, 2019 10:45   Ginger

Ginger to kolejny kot "przypadkowy" - wolontariuszka pojechała, by złapać kulejącą kotkę* - wróciła z Maurerem; przy okazji jednak widziała koteczkę, która leżała w pozycji chlebkowej, z kapiącą z pyszczka śliną... Z rozmowy z karmicielką wyszło, że koteczka tak ma już od dawna, mało bardzo je, jest oswojona... Kiedy pojechaliśmy kolejny raz po kotkę, której nie było, zgarnęliśmy szylkretkę - leżała dokładnie w tym samym miejscu i w tej samej pozycji... W świetle lampy szylcia okazała się trikolorką, a to, co miała w paszczy, przeszło nie tylko nasze wyobrażenia - lekarz oglądająca jej paszczę była w szoku, że kotka jeszcze cokolwiek je... Plazmocytarne zapalenie dziąseł w stadium ostatecznym - rzadko kiedy takie można zobaczyć, bo mimo swej wytrzymałości nawet koty taki ból znoszą tylko wyjątkowo - przy o wiele łagodniejszych zmianach przestają jeść i po prostu umierają z głodu... Przerosty były tak wielkie i dziwne, że pojawiło się nawet widmo czerniaka - na szczęście wynik badania histopatologicznego potwierdził jedynie gigantyczny stan zapalny... Niestety narośli nie da się zlikwidować - są bardzo mocno ukrwione, no i jest ich po prostu mnóstwo - dlatego już do końca życia koteczka będzie musiała zażywać sterydy - tak przeciwbólowo, jak i przeciwzapalnie, czyli też zdecydowanie częściej przechodzić badania krwi. Nasza Ginger jest jednak oazą cierpliwości, łagodności, spokoju i... głodu - dlatego nie przewidujemy najmniejszych problemów tak z zażywaniem leków, jak i jakimikolwiek zabiegami. A głód - no cóż, ona prawie umarła z głodu; więc pewnie teraz próbuje się najeść na zapas, na wypadek gdyby znowu bolało:( Nie będzie boleć - już nigdy, na bank! A jaki to jest przytulas - Ginger mruczy jak tylko wejdę do szpitalika - i to jak głośno!!!! A przy tym jest taka nienamolna, nieśmiała, no po prostu cudko:)







Ginger na ZDJĘCIACH i FILMACH.

* kotki nie udało się ostatecznie złapać (pewnie pamiętała swoja ostatnią sterylkową łapankę...), ALE podejrzewaliśmy ropień i po prostu daliśmy antybiotyk - faktycznie kulawizna przeszła, teraz śmiga jak nowa:)
 
 
kotekmamrotek 
kotekmamrotek

Wiek: 42
Dołączyła: 08 Cze 2014
Posty: 12593
Skąd: Luboń
Wysłany: Nie 15 Gru, 2019 15:24   

Mamy super wieści - minęło ponad 6 tygodni od podania sterydu, a u Ginger wszystko w porządku:) Brak ślinotoku, otwartego pyszczka i zmniejszenia apetytu - czyli nie boli i w dalszym ciągu działa :banan:
Mamy nadzieję, że czas pomiędzy dawkami leku wydłuży się jeszcze bardziej - doktor prowadząca kotki ma też przypadek, że po kilku miesiącach stosowania sterydu sytuacja się na tyle uspokoiła, że zaniechano go w ogóle - i jest git! Zatem nieśmiało liczymy na cud...
Dzięki tej długiej przerwie udało się też Ginger zaszczepić!

A to jeszcze powrót do przeszłości (strasznej):

 
 
kotekmamrotek 
kotekmamrotek

Wiek: 42
Dołączyła: 08 Cze 2014
Posty: 12593
Skąd: Luboń
Wysłany: Sob 25 Sty, 2020 20:54   

Chyba przechwaliłam ostatnio - z drugiej strony minął ponad miesiąc od ostatniego postu :oops: A zatem prawie 3 miesiące od ostatniej iniekcji sterydu... Niby nie było ślinotoku, niby apetyt ten sam, ale zauważyłam, że Ginger dziwnie czasem reaguje na dotyk łebka - tak jakby próbowała dziabnąć, no i wycofuje się szybko - a więc udaliśmy się na wizytę... No i niestety łuki zębowe zaczerwienione, węzły podżuchwowe powiększone - podano zastrzyk i wszystko wróciło do normy! W sumie to i tak super wynik! Przy pierwszych oględzinach pojawiła się opcja codziennej sterydoterapii - zatem oby tak dalej:)

 
 
kotekmamrotek 
kotekmamrotek

Wiek: 42
Dołączyła: 08 Cze 2014
Posty: 12593
Skąd: Luboń
Wysłany: Pon 02 Mar, 2020 21:52   

Zwolniła nam się klatka po Wspólniku, dzięki czemu Ginger zmieniła M 0,25 na M 0,5;) Ale dla niej to powierzchnia niemal o 100% większa! Dobrze, bo pannica zaczyna nam się niebezpiecznie zaokrągląć... Jutro wybieramy się na kontrolę - mam nadzieję, że obędzie się bez kolejnej dawki sterydu, a wyniki badań krwi będą nie gorsze, niż przed lekoterapią - trzymajcie kciuki!

 
 
kotekmamrotek 
kotekmamrotek

Wiek: 42
Dołączyła: 08 Cze 2014
Posty: 12593
Skąd: Luboń
Wysłany: Wto 31 Mar, 2020 02:23   

Jest super - dziąsła wyglądają REWELACYJNIE! A wyniki krwi - wzorcowe :aniolek: Czyli idealnie... byłoby, bo oczywiście w naturze ideałów nie ma:/ W piątek (no bo kiedy indziej?) Ginga zaczęła się napadowo wylizywać, w sobotę - miała już łysy placek przy ogonie, od razu wprowadzono środek przeciwświądowy, ale w poniedziałek był to już po prostu "ślimak":/ Klasyczny objaw APZS... A zatem środek odpchlający, steryd i jeszcze antybiotyk - no i jest zdecydowanie lepiej, ale podrażnienie skóry w postaci prosówek nadal występuje - kolejna kontrola za tydzień! Mam tylko nadzieję, że wyeliminowaliśmy złoczyńcę - ponoć w tym roku, ze względu na łagodną zimę, bardzo wiele domowych niewychodzących kotów cierpi z tego samego powodu co Ginger - możemy je przytachać choćby my sami - ale w tym konkretnym przypadku winowajca jest inny (o czym za chwilę...)! Póki co - nakolankowa Ginga :aniolek:

 
 
kotekmamrotek 
kotekmamrotek

Wiek: 42
Dołączyła: 08 Cze 2014
Posty: 12593
Skąd: Luboń
Wysłany: Sob 18 Kwi, 2020 22:49   

O zmianach skórnych już na szczęście zapomnieliśmy... Ale oczywiście nie może być dobrze - przy okazji wizyty w gabinecie skontrolowaliśmy przepuklinę kotki - wiedzieliśmy od początku, że ona jest (wynik "fachowej" sterylizacji), było jasne, że prędzej czy później będzie trzeba się nią zająć, ale w przypadku Ginger i długiej narkozy, potrzebnej do usunięcia zębów, chcieliśmy poczekać - teraz musimy to zrobić, bo przepuklina zaczęła się powiększać, stwarzając zagrożenie dla życia kotki... Godzina "zero" 5 maja - trzymacie mocno kciuki!!!!
A do podziwiania - uroczy podbródek zdecydowanej kotki - Ginger wie, czego chce, a tym czymś jest przede wszystkim... jedzonko;)

 
 
kotekmamrotek 
kotekmamrotek

Wiek: 42
Dołączyła: 08 Cze 2014
Posty: 12593
Skąd: Luboń
Wysłany: Pon 04 Maj, 2020 18:55   

Jutro Ginger ma operację - dość poważną... Bardzo mocno prosimy o otoczenie kotki dobrymi myślami i zaciśnięcie kciuków - oby "naprawa" przepukliny się udała, a nerki nie zareagowały źle na narkozę...
Ginger jest naprawdę słodka - jestem w szoku, że nie było o nią jeszcze ani jednego zapytania...

 
 
kat 

Dołączyła: 18 Mar 2013
Posty: 14604
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon 04 Maj, 2020 19:15   

Bardzo mocno trzymam kciuki za Ginger!
 
 
kotekmamrotek 
kotekmamrotek

Wiek: 42
Dołączyła: 08 Cze 2014
Posty: 12593
Skąd: Luboń
Wysłany: Sro 06 Maj, 2020 09:22   

Koteczka już po zabiegu - przepuklina była gigantyczna - 15 cm! Na wolności, gdzie skakałaby i biegała, pewnie już by jej nie było, a umierałaby w męczarniach... Teraz Ginger udaje baleron:





Wybudziła się ładnie, urobek jest, ale trochę się martwię, bo cały czas przesiaduje w kuwecie (wczoraj ją jeszcze przewróciła, więc żwirek był wszędzie), najgorsze, że nie chciała jeść rano - dla Ginger to coś niewyobrażalnego... Podejrzewam kubrak, bo po ubraniu leżała w nim jak mumia, nie umiała chodzić, ale poczekamy do wieczora... Kontrola jutro.
 
 
kotekmamrotek 
kotekmamrotek

Wiek: 42
Dołączyła: 08 Cze 2014
Posty: 12593
Skąd: Luboń
Wysłany: Nie 10 Maj, 2020 11:18   

Wielkie ufff - wszystko w najlepszym porządku:) Rana się pięknie goi, kotka wcina, kuwetuje, dzielnie znosi zastrzyki (no dobra, trochę panikuje, ale ciiii - nie zawstydzajmy harbiny;), tylko z kubrakiem jej nie po drodze - wczoraj zastałam Ginger leżącą na boku jak mumia - dosłownie - tak sobie zsunęła ubranko, że wszystkie cztery łapki miała unieruchomione - nie mogła wstać, nawet ruszyć się! To, co powinno było być w kuwecie - było w ubranku i na niej:/ Zatem po prostu oswobodziliśmy ją i ściągnęliśmy zasikane zabezpieczenie - nie wylizuje się, dziś ranka jest ok, więc nie będziemy dalej męczyć...
Ta sytuacja miała jeden plus (ujemny :wink: ) - czyszcząc wstępnie kubrak (przyda się jakiejś posterylkowej dziewuszce) znalazłam nieproszonego gościa... A przecież kupa zbadana, bo w stadzie była lamblia:/ Ale tak to jest, że glisty "budzą się" w momencie stresu... Po zakończeniu rekonwalescencji trzeba będzie Ginger znowu porządnie odrobaczyć!

 
 
Cynamon 

Dołączyła: 16 Maj 2013
Posty: 3080
Skąd: Poznań
Wysłany: Nie 10 Maj, 2020 12:06   

Oby ranka po operacji szybko się zagoiła i żeby udało się ostatecznie pozbyć pasażerów na gapę ;)
Kciuki za koteńkę :kiss:
 
 
kotekmamrotek 
kotekmamrotek

Wiek: 42
Dołączyła: 08 Cze 2014
Posty: 12593
Skąd: Luboń
Wysłany: Sro 10 Cze, 2020 18:12   

U Ginger wszystko w jak najlepszym porządku:) Po ranie nie ma śladu, bo brzuszek ładnie zarośnięty! A co najważniejsze koteczka nie ma do mnie najmniejszego żalu, że smarowaliśmy, ubieraliśmy, wynosiliśmy, kłuliśmy i - o zgrozo! - mniej karmiliśmy :twisted:
Zachowuje się tak:



I jest do wzięcia - od zaraz!!!!
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
x
"Strona internetowa oraz forum Fundacji dla Zwierząt Koci Pazur" wykorzystuje pliki cookies.
Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie plików cookies w celach statystycznych. [więcej informacji]