Fundacja 'Koci Pazur' Strona Główna Fundacja 'Koci Pazur'
Fundacyjne forum kociarzy z Poznania

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Kłaczek
Autor Wiadomość
Żywia 

Dołączyła: 25 Paź 2018
Posty: 182
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 11 Lut, 2020 12:31   

to jest kolejny krok jaki mamy w planach

dziwne jest to że przez lata był kotem wolnożyjącym i nie mógł wybrzydzać w jedzeniu, a przecież nie mógł mieć permanentnej sraczki
 
 
Niebieska 
Niebieska

Wiek: 30
Dołączyła: 13 Paź 2017
Posty: 3389
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 11 Lut, 2020 13:18   

No i pewnie przez to się popsuł na koniec :(
 
 
wiedźma 

Wiek: 37
Dołączyła: 17 Gru 2015
Posty: 3314
Skąd: Biskupice
Wysłany: Wto 11 Lut, 2020 15:19   

Może i miał. Tylko na działkach ciężko zaobserwować :/
_________________
"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los."
Oscar Wilde
 
 
wiedźma 

Wiek: 37
Dołączyła: 17 Gru 2015
Posty: 3314
Skąd: Biskupice
Wysłany: Sro 12 Lut, 2020 19:59   

Żywia napisał/a:
to jest kolejny krok jaki mamy w planach

dziwne jest to że przez lata był kotem wolnożyjącym i nie mógł wybrzydzać w jedzeniu, a przecież nie mógł mieć permanentnej sraczki


Byłam dziś w kontakcie z jego karmicielką. Ponoć zawsze miał. Raz mniejszą, raz większą. Ale miał :(
_________________
"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los."
Oscar Wilde
 
 
Bastianka 

Dołączyła: 31 Lip 2016
Posty: 969
Skąd: Poznań
Wysłany: Sro 12 Lut, 2020 21:36   

wiedźma napisał/a:
Żywia napisał/a:
to jest kolejny krok jaki mamy w planach

dziwne jest to że przez lata był kotem wolnożyjącym i nie mógł wybrzydzać w jedzeniu, a przecież nie mógł mieć permanentnej sraczki


Byłam dziś w kontakcie z jego karmicielką. Ponoć zawsze miał. Raz mniejszą, raz większą. Ale miał :(


Kadłubek też miał zanim trafił pod opiekę FKP.
 
 
Żywia 

Dołączyła: 25 Paź 2018
Posty: 182
Skąd: Poznań
Wysłany: Pią 21 Lut, 2020 10:25   

W zeszły tygodniu przeszliśmy na rzeczonego barfa i wreszcie sukces ::s
Wetka przypisała jakieś leki ale nawet nie zaczęliśmy podawać.
Tak wiec w sobotę przeprowadzka :banan:
Trzymajcie kciuki żeby dogadał się z resztą małego stadka
Teraz to ja jestem posrana. Oby wszystko poszło dobrze :dizzy:
 
 
Żywia 

Dołączyła: 25 Paź 2018
Posty: 182
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon 24 Lut, 2020 09:50   

No to weekend za nami.
Mogło być lepiej, ale z całą pewnością i gorzej wiec ...
Po kolei:
Kłaczek zwiedził już cały dom. I chyba mu się podoba
W miarę je, jak na nerkowego nieźle, choć niestety w sobie wybranym czasie, a nie jak kuchnia podaje. Jest to spory problem bo jak już zacznie jadać przy wspólnym stole to jak nie wciągnie barfa od razu to reszta kotów z dziką radością go wyręczy :jesc:

Poznał się też z Umą. :patyk: Najpierw się obwąchały, potem Kłaczek bardziej był zainteresowany mieszkaniem. Niestety od czasu do czasu syczy na Umę, bez agresji, ale jako że jest prawie dwa razy od niej większy to ona również syknie, a potem się oddala. Liczę na to że z czasem im przejdzie bo nie podoba mi się że Uma się wycofuje i rezygnuje z tego co lubi.

Strzyża tylko widział. Chyba. No były w jednym pokoju ale pewności nie mam :hmm: Tak czy siak do bliższego kontaktu nie doszło - Strzyżu spanikował.

Na noc zostawiłam Kłaczkowi całe mieszkanie prócz sypialni. I tu mała katastrofa. Odniosłam wrażenie że czuł się jakiś zagubiony, smutny. Kolacji nie zjadł, zasikał posłanko, zrobił też poza kuwetą kupę i kolejne siku. Dodatkowo ta kupa była częściowo luźna :(
Przez to nie odważyłam się go zostawić w sypialni na dzień i biedak kibluje teraz w ... kiblu
Problem w tym że on wiedząc że jest coś fajniejszego za drzwiami nie chce tam siedzieć - ryczy i drapie, domagając się uwagi.

No więc robimy to co kociarze robią najczęściej i czego raczej nie lubię w sytuacjach (mniej lub bardziej) kryzysowych - obserwujemy i liczymy na poprawę. W końcu początki bywają trudne
 
 
wiedźma 

Wiek: 37
Dołączyła: 17 Gru 2015
Posty: 3314
Skąd: Biskupice
Wysłany: Pon 24 Lut, 2020 12:44   

Z tego co dowiedziałam się od karmicielki, to Kłaczek czasem sobie syknął, ale tak właśnie bez agresji. A co do luźnej kupy, to może stresowe to rozluźnienie? Leoś też w kuwecie zazwyczaj super klocki, a w transporterze w drodze do weta na końcówce kleks...
_________________
"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los."
Oscar Wilde
 
 
Żywia 

Dołączyła: 25 Paź 2018
Posty: 182
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon 24 Lut, 2020 13:40   

na to liczę. Że jak się wszyscy przyzwyczają to wszystko się ułoży.
O tym syczeniu też wiem. Ale to Uma ucieka nie ja. A jej jakoś nie umiałam tego wytłumaczyć.
Nie wiem tylko jak Sterzyża zapoznać.
 
 
Żywia 

Dołączyła: 25 Paź 2018
Posty: 182
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw 27 Lut, 2020 11:31   

taka sytuacja:

Z punktu widzenia futra
Kłaczek leży na posłanku, Uma podchodzi.
Uma - "Cześć" :heya:
Kłaczek - "No cześć"
cisza
Kłaczek - "No czego się gapisz?!" :knuje:
Uma - :???: "Gbur" :sulk:
Kłaczek zostaje na posłanku, Uma odchodzi

Z punktu widzenie człowieka
Strzeliły sobie kulturnego noska. A sekundę później Kłaczek syknął. No to Uma nie została dłużna i też syknęła po czym sobie poszła.
:eee:
Zrozum to kota
 
 
Neda 

Dołączyła: 05 Wrz 2016
Posty: 2689
Skąd: Suchy Las
Wysłany: Czw 27 Lut, 2020 16:32   

U mnie jeden drugiego zaczepia, a potem wrzeszczy, że tamten mu oddaje - NIE OGARNIESZ :wink:
 
 
Żywia 

Dołączyła: 25 Paź 2018
Posty: 182
Skąd: Poznań
Wysłany: Pią 28 Lut, 2020 12:22   

jest jeszcze dziwniej.
Wypuściłam Kłaczka na część mieszkania, zamykając Strzyża w sypialni, i zabrałam się za sprzątanie kuwet.
Odwracam się po chwili i patrzą, a drzwi do pokoju otwarte :shock2:
U mnie lekki stan przedzawałowy :fear: W końcu Strzyżu Kłaczka widział tylko 2 razy i to z daleka :szok2:
No to szybka kontrola. Uma siedzi z niewinną minką. A Kłaka nie ma.
Zaglądam pod łózko a takm i Kłak i Strzyżu :szok:
Siedzą sobie bez awantur i udają że nie widza tego drugiego. Nie widzą, nie słyszą, nie czują. Totalny zanik zmysłów :hmm:
I tak zakończył się okres izolacji. No przynajmniej jak jestem w domu i nadzoruję :tak:
 
 
Neda 

Dołączyła: 05 Wrz 2016
Posty: 2689
Skąd: Suchy Las
Wysłany: Pią 28 Lut, 2020 13:35   

Czyli to Uma zarządza kocią socjalizacją? :lol:
 
 
Żywia 

Dołączyła: 25 Paź 2018
Posty: 182
Skąd: Poznań
Wysłany: Pią 28 Lut, 2020 16:14   

Myślę że tak nikt nie zarządza ale Uma z pewnością jest najbardziej ciekawska więc wszędzie glizda się wciśnie i wszystko musi sprawdzić.
A drzwi otworzył Kłak bo ich porządnie nie zamknęłam. Wystarczyło pchnąć a on ma czym, ułomkiem nie jest.
 
 
Żywia 

Dołączyła: 25 Paź 2018
Posty: 182
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw 05 Mar, 2020 15:40   

Niestety Kłak nie dogadał się ze Styrzem. Poczałkowo było ok. Potem jednak zaczęły się prześladowania, przyblokowywanie w przejściu.
Dziś tak pogonił biedaka, że po wszystkim futro z podłogi zbierałam. Ostatecznie został więc uziemiony. Swoboda w przemieszczaniu się odwołana aż do .... odwołania.
Siedzi sobie teraz w pokoju i wcina KalmVet, a ja załatwiam dyfuzor i feromony
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
x
"Strona internetowa oraz forum Fundacji dla Zwierząt Koci Pazur" wykorzystuje pliki cookies.
Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie plików cookies w celach statystycznych. [więcej informacji]