Fundacja 'Koci Pazur' Strona Główna Fundacja 'Koci Pazur'
Fundacyjne forum kociarzy z Poznania

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Niebieska
Pon 20 Lip, 2020 22:05
Literatka
Autor Wiadomość
saszka 
Leniwiec Poldek

Dołączyła: 30 Wrz 2015
Posty: 5457
Skąd: Poznań
Wysłany: Pią 19 Cze, 2020 12:36   Literatka

Późny piątkowy wieczór, długi weekend Bożego Ciała - na maila fundacyjnego przychodzi zgłoszenie o kocie z raną na uchu, a załączone zdjęcie powoduje, że mimo upału robi się nam zimno.



Szybka konsultacja, skierowanie do kliniki całodobowej z prośbą o telefon na nr fundacyjny, który biedna Zurha włącza w nocy, bo zgłaszająca nie zostawiła na siebie innych namiarów niż @; klinika powiadomiona o możliwym pojawieniu się pacjentki, pozostaje czekać. Dopiero następnego dnia przychodzi odpowiedź, że pani kotę zawiezie, ale przetrzymać na leczenie nie może (bo pies szczeka pod łazienką, w której bieda rezyduje). Sprawa pilna, zatem innego wyboru, niż futro przejąć, nie ma - w klinice kotkę od zgłaszającej odbiera Piena, która zostaje na wizycie i wytrwale raportuje dalej.







Kicia okazuje się zupełnie oswojona, delikatna i ufna. Niestety jest w kiepskim stanie ogólnym - mocno odwodniona, z bardzo bladymi błonami śluzowymi, chuda i ma głuche tony serca :( Rana na łebku jest faktycznie ogromna i pełna ropy, ale na szczęście ziarninuje - w tej sytuacji o ewentualnym zabiegu nie może być jednak mowy. Przeciwwskazaniem są również wyniki badań krwi, które pokazują anemię - najpierw jest lepiej, potem niestety na tyle gorzej, że pojawia się widmo transfuzji. We wtorek na szczęście kicia przynajmniej może wyjść z kliniki i trafia do fundacyjnego szpitalika. Kolejna kontrola już w Luboniu i wieści nie najgorsze... ale to zapewne opowiedzą lepiej inni! :)

A skąd imię? Ano jak w podtemacie - żart z kubka bez uszka, czyli szklanki. Do tego małej i kruchej ;)

Literatka na ZDJĘCIACH i FILMACH.
_________________
If cats looked like frogs we'd realize what nasty, cruel little bastards they are. Style. That's what people remember.
Ostatnio zmieniony przez saszka Czw 23 Lip, 2020 08:20, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Piena 

Dołączyła: 29 Cze 2016
Posty: 2046
Skąd: Poznań
Wysłany: Sob 27 Cze, 2020 14:36   

Za Literatką ciężkie 1,5 tygodnia. Pasmo zdrowotnych wzlotów i upadków. Na ten moment wyniki krwi ma na tyle dobre, że widmo transfuzji krwi możemy puścić w niepamięć. Jeśli chodzi o ranę, to ma ona zagoić się sama przez ziarninowanie. Z każdym dniem wygląda coraz lepiej. Niestety sam proces gojenia sprawia koteczce sporo dyskomfortu i Litce zdarza się agresywne wydrapywanie. Wdrożyliśmy leki przeciwświądowe, regularnie przemywamy ranę i staramy się jej ulżyć w trudach dochodzenia do zdrowia. Kciuki wciąż bardzo potrzebne!

 
 
Piena 

Dołączyła: 29 Cze 2016
Posty: 2046
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon 06 Lip, 2020 21:36   

U Literatki gorsze dni i sporo makabrycznych odkryć. W ostatnim czasie zaniepokoił nas spadek aktywności koteczki i opuchnięte oko. Zabraliśmy Litkę na kontrolę i ze względu na wzmożoną bolesność części twarzowej Weterynarz zdecydowała o zrobieniu zdjęcia RTG czaszki. Wyszło na nim na jaw, że kotka ma pogruchotane kości tworzące oczodół. Prawdopodobnie pokłosie tego samego urazu, z którego pochodzi oderwane ucho. Kolejne dane sugerujące, że ten los zgotowali jej ludzie :( Do tego zdjęcie wygląda na tyle podejrzanie, że pojawiło się podejrzenie martwicy kości. Na fali złych wiadomości okazało się też, że pomimo pozornego gojenia się rany ucha, wewnątrz zbierała się ropa. Wróciliśmy więc do najmocniejszego dostępnego antybiotyku, leków przeciwbólowych podawanych dwa razy dziennie i jutro wybieramy się na konsultację do ortopedy. Trzymajcie za nią mocno kciuki, bo wszystkie Dyżurne codziennie o nią drżą :(
 
 
Cynamon 

Dołączyła: 16 Maj 2013
Posty: 3170
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 07 Lip, 2020 22:06   

Mocno trzymam kciuki za koteczkę! :kiss:
Musi być dobrze! Walcz malutka! :serce:
 
 
Zurha 

Dołączyła: 06 Lip 2017
Posty: 3117
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 07 Lip, 2020 23:53   

Kciuki mocno zaciśnięte!
 
 
Żywia 

Dołączyła: 25 Paź 2018
Posty: 347
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw 23 Lip, 2020 07:09   

Tak bardzo mieliśmy nadzieję na inne zakończenie tej historii...
Niestety wyniki badań pozbawiły nas wszelkich złudzeń - rak kolczystokomórkowy. Przy współwystępujących problemach kici szanse na ratunek były równe zeru... Jedyne, co mogliśmy zrobić, to humanitarnie uwolnić ją od bólu, który wydzierał sobie coraz więcej tego małego, wymęczonego ciałka.
Literatko, Liteczko, Twój los poruszył wielu dobrych ludzi, którzy nie żałowali Ci ani ciepłych słów, ani hojnych darów - gdyby tylko była jakakolwiek możliwość ratunku, to pomoglibyśmy Ci

Śpij spokojnie, malutka. Walczyłaś dzielnie.
 
 
Nuria 

Dołączyła: 18 Paź 2016
Posty: 358
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw 23 Lip, 2020 08:04   

Pa Liteczko kochana. Do zobaczenia niebawem.. a tymczasem biegaj sobie wesoło z Klinkierkiem i Filipkiem :serce:
 
 
KrisButton 

Wiek: 57
Dołączył: 18 Lis 2014
Posty: 2957
Skąd: Luboń
Wysłany: Czw 23 Lip, 2020 11:30   

i z Synkiem :cry:
Nie zapomnę Ciebie.
_________________
Istnieją dwa sposoby ucieczki od prozy życia: muzyka i koty.
Synuś w moim sercu i pamięci, na zawsze.
 
 
Johanna 
Johanna

Wiek: 26
Dołączyła: 30 Cze 2019
Posty: 173
Skąd: Poznan
Wysłany: Czw 23 Lip, 2020 11:36   

Kochana Liteczko... Odpoczywaj w spokoju i wolna od cierpienia :cry:
 
 
kat 

Dołączyła: 18 Mar 2013
Posty: 14862
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw 23 Lip, 2020 13:43   

Śpij spokojnie Liteczko ['] :cry:
 
 
Niebieska 
Niebieska

Wiek: 31
Dołączyła: 13 Paź 2017
Posty: 4272
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw 23 Lip, 2020 22:28   

Literatka była bardzo drobną koteczką. Kiedy pierwszy raz ją zobaczyłam długo siedziałam przed klatką. Nie wyglądała dobrze, nie pachniała zbyt ładnie, a dziura w miejscu gdzie powinno być ucho przerażała. Bałam się wyjąć ją i posadzić na kolanach - wydawało mi się, że jest na to zbyt krucha, zbyt delikatna, a ja mogę zrobić to zbyt nieumiejętnie. Odwagi dodało mi jej zrzędliwe miauczenie :) Kot, który tak zrzędzi musi wiedzieć czego chce ;) Literatka wiedziała doskonale - chciała się wtulić w człowieka i chciała jeść. Zdjęłam jej kapelon, który na chudej szyjce wydawał się groteskowo wielki, a ona bez problemu pozwoliła umyć okolice rany. Nie mogę powiedzieć, że była bezproblemowa pacjentką, bo oprócz tego, że wiedziała czego chce, wiedziała tez czego nie chce. Na przykład mycie łap i okolicy podogonowej spotkało się z tak dużym protestem, że ciężko było utrzymać ją w dwie osoby. Mała siłaczka :)
Finalnie po tych zbiegach obie byłyśmy zadowolone - ona czysta i najedzona, a ja pełna wiary, że się uda.
Niestety stan ten nie trwał długo. Załamanie przyszło po niecałym miesiącu. Literatka osłabła, nie czerpała przyjemności z siedzenia na kolanach, nie rzucała się na jedzenie i nie protestowała przy myciu stref zakazanych. Reagowała bardzo bólowo przy dotykaniu pyszczka i na te reakcje zużywała całą siłę jaka jej pozostawała. Pojawiły się różne diagnozy i silniejsze leki. W tym momencie wiara zapadła się. Świadomość tego czym prawdopodobnie jest rana i co wydarzy się kiedy badania to potwierdzą położyła cień i zaczerniła kolejne dni. Dni oczekiwania na wynik histopatologi. Wiecie jednak co mówią o nadziei... Mówią dwie rzeczy - że jest matką głupich, że umiera ostatnia. I tym razem nie było inaczej, gdzieś, głeboko na dnie nadzieja walczyła ze świadomością. Głupie i naiwne uczucie.
Po wizytach i weta i zastrzyków opiatowych Literatka zaczęła wracać do swojej normy. Przynajmniej tak się wydawało, że ma się lepiej. Jadła ze smakiem i nie gardziła dokładką. Ładnie nadstawiała pyszczek do mycia i protestowała przy myciu tyłu. W niedzielę znów zaczęła miauczeć i zrzędzić na mój widok, chciała żeby się nią zająć, ponaglała. Tego ostatniego nie zdążyłam pochwalić na głos, nikomu o tym powiedzieć.
W poniedziałek wieczorem pojawiła się informacja. Diagnoza, z którą nie można negocjować. Rak kolczystokomórkowy. Co to właściwie jest? Skąd się wziął... Czy gdyby Literatka trafiła do nas wcześniej... Czy wtedy miałaby szansę? Nie ważne... już nic nie da się zrobić.

W czekaniu na odpowiedź, oprócz samego czekania, najgorsze jest to, że nigdy nie wiesz kiedy przyjdzie odpowiedź. Wydaje ci się, że jesteś przygotowana na najgorsze, ale właściwie to nie jesteś bo wtedy odzywa się ta przeklęta "nadzieja" i odsuwasz myśl o najgorszym. I nawet wtedy kiedy wiesz, że to już koniec, że inna wolontariuszka zabiera Litkę w ostatnią podróż, to czekasz... na ostateczne potwierdzenie, zanim pękniesz i na chwilę przestaniesz widzieć. Ktoś musi dać znać, że już po wszystkim, byś mogła przestać zaklinać rzeczywistość.
Nadzieje umarła ostatnia.
 
 
kat 

Dołączyła: 18 Mar 2013
Posty: 14862
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw 23 Lip, 2020 22:48   

:cry:
 
 
Cynamon 

Dołączyła: 16 Maj 2013
Posty: 3170
Skąd: Poznań
Wysłany: Pią 24 Lip, 2020 06:06   

:cry: :cry2:
Tak mi przykro :(
Literatko ['] śpij spokojnie :aniolek:
 
 
Nuria 

Dołączyła: 18 Paź 2016
Posty: 358
Skąd: Poznań
  Wysłany: Pon 27 Lip, 2020 07:41   

Pięknie napisane..
 
 
Morri 

Dołączyła: 24 Maj 2010
Posty: 16441
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 28 Lip, 2020 10:59   

:cry: :cry: :cry:
_________________
"(...)Nie jesteś jednak tak bezwolny, A choćbyś był jak kamień polny, Lawina bieg od tego zmienia, Po jakich toczy się kamieniach."
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
x
"Strona internetowa oraz forum Fundacji dla Zwierząt Koci Pazur" wykorzystuje pliki cookies.
Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie plików cookies w celach statystycznych. [więcej informacji]