Karmicielka zgłosiła nam w tym roku, że Strzyżyk (przez nią zwany drugim Rudzikiem) jest bardzo smutny i faktycznie na miejscu zobaczyliśmy, że ciężko oddycha. Niestety nie od razu mieliśmy dla niego miejsce. Zabraliśmy go dopiero po dwóch czy trzech tygodniach. Nasz niepokój wzbudziły również dziwne przebarwienia wokół oczu i na nosie oraz zmiany na uszach. Mamy cały czas w pamięci, że w stadzie były przypadki raka płaskonabłonkowego...
Dlatego nie mogliśmy go pozostawić bez pomocy.
Pani doktor faktycznie zaniepokoiła się zmianą na uchu, a w oczach jest podejrzenie entropium. Poza tym Strzyżyka czeka sanacja, przy okazji której zostanie pobrany wycinek z ucha na histopatologię. Zabieg już ustalony, gdy tylko dokończymy wstępne leczenie. Poza tym konieczna będzie też wizyta u kociego okulisty.
Strzyżyk na razie jest na kwarantannie, ale już teraz widać jaki to łagodny i kochany kot.
Jest bardzo wyluzowany i docenia ciepełko

Tutaj bezpośrednio po złapaniu. W samochodzie nie był zbyt cicho. Chyba nie podobało mu się, że ma tak mały transporter

Ale jak tylko Strzyzyk dotarł na miejsce, od razu się uspokoił i grzecznie położył na posłanku

Taki z niego luzak

Strzyżyk na ZDJĘCIACH i FILMACH.