Fundacja 'Koci Pazur' Strona Główna Fundacja 'Koci Pazur'
Fundacyjne forum kociarzy z Poznania

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: saszka
Nie 06 Paź, 2019 21:31
Moyo
Autor Wiadomość
Neda 

Dołączyła: 05 Wrz 2016
Posty: 2469
Skąd: Suchy Las
Wysłany: Pią 05 Lip, 2019 10:40   

Hahahah, zawsze się zastanawiam jakie bluzgi wtedy lecą w naszą stronę. :lol:
 
 
Domcziii 
Dominika

Wiek: 23
Dołączyła: 19 Gru 2018
Posty: 372
Skąd: Mosina
Wysłany: Nie 07 Lip, 2019 21:43   

Nie jest tajemnicą, że Moyo swego czasu w fundacji przyjaźniła się z Atomówką. I choć niestety drogi panienek się rozeszły, do Moyo doszły słuchy o postępach przyjaciółki i większej jej chęci do miłostek. Moyo nie chce być ani gorsza, ani pozostać w tyle.

Moyo częściej daje się głaskać bez uników. Zbliża się ręka - oooo tak! Głaski. I już tak nie syczy jak kiedyś. Biadoli biadoli jak to ona, ale nie syczy!
A co było jeszcze większym zdziwieniem? Jak pokusiłam się i wzięłam Moyo na ręce, a potem na kolana. No gadała jak to ona, ale nie syczała, fakt faktem po krótkim czasie było "dość"... Ale... Pierwszy raz mnie nie podrapała. Zrobiła się z pewnością łaskawsza do człowieków i z pewnością w jakimś stopniu zrozumiała, że człowiek to ten od czystej kuwety, JEDZENIA i głasków głasków głasków...
 
 
Domcziii 
Dominika

Wiek: 23
Dołączyła: 19 Gru 2018
Posty: 372
Skąd: Mosina
Wysłany: Czw 11 Lip, 2019 15:48   

Niestety dziś bez dobrych wieści. Wcześniej pisałam, że Moyo ma podejrzenie zapalenia pęcherza, ale od kolejnego dnia wszystko było jakby tamtego dnia nie było... Wszystko wróciło do normy, nawet po skończonej farmakoterapii. Nie na długo, dwa tygodnie?

Wczorajszy dzień od rana był normalny. Późnym wieczorem zauważyłam, że Moyo bardzo często odwiedza kuwetę, kręciła się i kręciła, wychodziła by po chwili znowu wrócić. Już nam znane zachowanie... Obserwując dalej, zauważyłam, że Moyo próbuje załatwić się na kocie posłanie.
Czyli już skojarzyła kuweta = boli = nie wychodzi, spróbuje gdzie indziej.
No to czekam aż się załatwi w spokoju, przecież człowiek jest po to aby po kotku sprzątnąć :love: Nawet jeśli zaserwowała mi wczoraj nieco prania. Ale na kocyku była niewielka ilość śluzowej wydzieliny z skrzepem krwi. I ciut dalej dosłownie kropla kupy.

Moyo poszła do swojego kąta (w którym ostatnio leżała jak placek, ogólnie nie jest to jej miejsce codzienne). Tam też próbowała się załatwić, nie poszło. Na podłodze zostawiała śluzowo-krwiste ślady, w rezultacie nieco się załatwiła u nas w łóżku. Wróciła na górne pięterko, a kolacje zjadła całkiem zadowalająco, zostawiła może z 20g.

Oczywiście Moyo została zapakowana i do weterynarza. Co wiemy? Podwyższone pH, za dużo białka w moczu, temperatura na szczęście w normie.
Pani Doktor stwierdziła, że ciężko aby to było zapalenie pęcherza - tak długo? Szczególnie, że Moyo całkiem obficie opróżniła pęcherz w transporterze...
Znowu wrócił temat podłoża psychicznego. Pani Doktor z mojej relacji również wątpi w to, czy to oby na pewno możliwe.

Moyo to jedyny kot, który na dzień dobry leżał brzuchem do góry na kanapie i jako jedyna nie chowa się w ciemnych miejscach od samego początku. Goście ją nie stresują, koty nie atakują, ludzie nie zmuszają do miłości. Sprawia wrażenie szczęśliwej, pewnej siebie, jednak delikatnej. Apetyt ma wzorowy od pierwszego dnia. Ma swoje miejsce na drapaku, na najwyższym piętrze. Tam nikt jej nie przeszkadza.
Z Panią Weterynarz same podsumowałyśmy, że takich problemów bardziej byśmy się spodziewały po drugim tymczasie - Zorro. Ale po Moyo? No cóż.

Moyo poza tabletkami ułatwiającymi oddanie moczu dostała także Zylkane. Celem jest zaobserwowanie czy to coś daje, czy to faktycznie podłoże psychiczne?

Staramy się spojrzeć na świat jej oczami, kolejną radą którą wcielimy w życie jest EXTRA kuweta. Może z obecnymi coś jest nie tak, może coś nie pasuje. Nie wiemy, dlatego będziemy próbować wszystkiego.

Obecnie Moyo słodko leży na swoim pięterku :love:

 
 
kat 

Dołączyła: 18 Mar 2013
Posty: 13932
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw 11 Lip, 2019 21:15   

Moze jeszcze warto wdrożyć Cystaid...

Do tego wyslalabym mocz na cytologie.
U Molly podobnie objawial sie nowotwór pęcherza...
A co widać u Moyo na usg?
 
 
Domcziii 
Dominika

Wiek: 23
Dołączyła: 19 Gru 2018
Posty: 372
Skąd: Mosina
Wysłany: Czw 11 Lip, 2019 22:04   

kat napisał/a:
Moze jeszcze warto wdrożyć Cystaid...

Do tego wyslalabym mocz na cytologie.
U Molly podobnie objawial sie nowotwór pęcherza...
A co widać u Moyo na usg?


Cystaid na receptę? Obecnie bierze Urinovet, Zylkene, Nospę. Nie wiem jak interakcje ale oczywiście też mogę o tym wspomnieć u weta.

Mocz łapiemy. Jest to o tyle utrudnienie, że musimy dorwać mocz i w 4h dowieźć do gabinetu. A Moyo jak na złość nie współpracuje kiedy jesteśmy w domu i mamy możliwość zawieźć. Mamy już opracowany plan na ten mocz, bo odgrywa on w końcu istotną rolę w diagnozie. Więc walczymy o niego, że tak się wyrażę.

O USG nie było mowy. Jesteśmy z weterynarzem w kontakcie jako, że mamy dać znać czy wdrożenie leku uspakajającego coś daje. Wspomnę o Twojej sugestii, faktycznie warto iść w tym kierunku.
 
 
kat 

Dołączyła: 18 Mar 2013
Posty: 13932
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw 11 Lip, 2019 22:25   

Cystaid kupowalam zawsze u weta.
Bardzo dobrze dziala oslonowo na pęcherz. I troche chyba tez wycisza kota.

Mocz najlepiej łapać po nocy. Np zamknąć kota o 5tej rano z kuweta w lazience i rano jak sie wysika, od razu do weta.

USG zawsze warto zrobić.
 
 
Neda 

Dołączyła: 05 Wrz 2016
Posty: 2469
Skąd: Suchy Las
Wysłany: Pią 12 Lip, 2019 10:55   

kat napisał/a:
Cystaid kupowalam zawsze u weta.
Bardzo dobrze dziala oslonowo na pęcherz. I troche chyba tez wycisza kota.

Mocz najlepiej łapać po nocy. Np zamknąć kota o 5tej rano z kuweta w lazience i rano jak sie wysika, od razu do weta.

USG zawsze warto zrobić.


Dopytajcie Krisa czy w szpitalikowej szafie nie ma Cystaidu, jeśli nie to weźcie od weta. Może obróżka feromonowa też by jej się przydała, bo zanim Zylkene zacznie działać...

Odnośnie łapania moczu - zdezynfekujcie i wyparzcie wcześniej kuwetę - powinna być pusta lub zasypana żwirkiem diagnostycznym. Ciekawy patent miała też Ewa - w momencie sikania podstawiała wyparzoną wcześniej chochlę do zupy pod zadek. :)

A u weta nie da się pobrać?
 
 
Domcziii 
Dominika

Wiek: 23
Dołączyła: 19 Gru 2018
Posty: 372
Skąd: Mosina
Wysłany: Pią 12 Lip, 2019 14:41   

Neda napisał/a:


Dopytajcie Krisa czy w szpitalikowej szafie nie ma Cystaidu, jeśli nie to weźcie od weta. Może obróżka feromonowa też by jej się przydała, bo zanim Zylkene zacznie działać...

Odnośnie łapania moczu - zdezynfekujcie i wyparzcie wcześniej kuwetę - powinna być pusta lub zasypana żwirkiem diagnostycznym. Ciekawy patent miała też Ewa - w momencie sikania podstawiała wyparzoną wcześniej chochlę do zupy pod zadek. :)

A u weta nie da się pobrać?


Pewnie. Obróżka widzę jest na stanie, można by spróbować... Jeśli to faktycznie podłoże psychiczne i miałoby pomóc Moyo.

Będziemy tak robić, tylko musimy to zgrać w momencie kiedy będziemy mogli od razu jechać do weta z tym moczem, szykujemy się na poniedziałek.
Możemy spróbować z chochelką jeśli to nie speszy Moyo w trakcie siusiania. Dzięki za pomysł. Chochelka ma nieco dłuższą rączkę to większa szansa niż bezpośrednio pakować rękę z kubeczkiem.

U weta dwa razy nie udało się pobrać bo Moyo ZAWSZE musi narobić w transporterze w drodze do. To chyba już jej tradycja...
 
 
kat 

Dołączyła: 18 Mar 2013
Posty: 13932
Skąd: Poznań
Wysłany: Pią 12 Lip, 2019 14:48   

Mocz można pobrać do chochelki/kubeczka tylko wtedy jak kot już zacznie sikać.
Wtedy podobno już nie przestanie.
Ale mi szczerze mówiąc nie udało się jeszcze tak złapać moczu, bo koty jakby czuły, że je obserwuję i nie wchodziły do kuwet...
Za to ten żwirek mi się dobrze sprawdza :)
 
 
Domcziii 
Dominika

Wiek: 23
Dołączyła: 19 Gru 2018
Posty: 372
Skąd: Mosina
Wysłany: Pią 12 Lip, 2019 23:47   

Dziękuję za wszystkie rady >D

Będziemy dokładać wszelkich starań by dowiedzieć się co dolega Moyo i aby czuła się jak najlepiej :love:

Jej zachowanie nie wzbudza podejrzeń, zupełnie jak wcześniej jakby tamtego dnia nie było. Załatwia się normalnie, funkcjonuje normalnie. Jedynie apetyt nie ten co zawsze i przemycenie leków nie takie proste, ale dajemy radę i Moyo mimo kręcenia noskiem zje leki.
Wczoraj wieczorem solidnie wzgardziła kolacją, ale jak dałam jej jedzenie po północy to jadła z całą swoją miłością do jedzenia - chyba musi głodek naprawdę doskwierać więc teraz sprawdzam po prostu kiedy to ona ma apetyt, jaka by to godzina nie była...;D









Moyo i jej piękne, wielkie ślepka :love:
 
 
Niebieska 
Niebieska

Wiek: 30
Dołączyła: 13 Paź 2017
Posty: 2878
Skąd: Poznań
Wysłany: Pią 12 Lip, 2019 23:56   

Co to jest za ufoludek :) tfu.. ufokotek ;)
trzymam kciuki i czekam na dalsze wieści :)
 
 
Domcziii 
Dominika

Wiek: 23
Dołączyła: 19 Gru 2018
Posty: 372
Skąd: Mosina
Wysłany: Pon 15 Lip, 2019 14:00   

Można stwierdzić, że słodka Moyo ma się lepiej. Sprawy kuwetowe w normie, apetyt wrócił. Moyo nie jest fanką płynnych przysmaków, także leki dostaje w karmie na śniadanie. Przeważnie podziobie i noskiem pokręci, ale 2h później już się kręci w kuchni, że głodna i dostaje śniadanie i całe zjada :D Za to kolacje bez tych niedobrych tabletek zajada z całą swoją miłością do jedzenia :love:

Odnoszę tylko wrażenie, że zmalała jej chęć na zabawy z innymi kotami i stała się bardziej wrażliwa... Szybko się denerwuje gdy któryś z rezydentów coś od niej chce - nie do tego stopnia by dochodziło do jakichś przykrych sytuacji, po prostu uszka do tyłu i wydaje któryś ze swoich 389478737843 negatywnych dźwięków :lol:
Ale na szczęście rezydenci jakby rozumieją, że nie i nie naciskają na nią dzięki czemu Moyo ma należyty spokój.

Jednak to nie koniec diagnostyki póki nie dowiemy się skąd te objawy występujące w takich odstępach czasowych...



Na załączonym zdjęciu Moyo z drugim podejściem do śniadania, gdzie Sreberko dzielnie jej kibicuje by tym razem zjadła (albo się zastanawia z jakiej racji Moyo znowu je, a ona nie :hmm: )...
 
 
Domcziii 
Dominika

Wiek: 23
Dołączyła: 19 Gru 2018
Posty: 372
Skąd: Mosina
Wysłany: Pią 19 Lip, 2019 19:50   

U Moyo sprawy kuwetowe wróciły do normy. Kończy się farmakoterapia i Moyo pozostaje pod dalszą obserwacją. Apetyt wrócił, na pewno o wiele smaczniej jest jeść bez tych leków w karmie, no ale Moyo gardzi wszelkimi płynnymi przysmakami :hmm:

Moyo zachowuje się prawie normalnie. Prawie, bo zaobserwowałam pewną różnicę. Zrobiła się drażliwa, denerwuje się kiedy któryś z rezydentów bawi się blisko niej (niekoniecznie ją dotykając przy tym), zupełnie odpuściła sobie wspólne bieganiny. Ale Moyo zawsze wolała się bawić sama i to się akurat nie zmieniło ;) Laser, piórka, myszki, nawet jej własny ogon...
Ale to nie jest tak, że z rezydentami nagle przeszła na złe relacje. Czasem po prostu nie w porę coś zrobią, w nieodpowiednim czasie ją zaczepią...



Dziewczyny nadal są swoimi wiernymi towarzyszkami snu...



I oczywiście jedzenia...

Moyo znalazła swój kąt na ziemi (tj u nas w domu :lol: ) gdzie koty jej specjalnie nie dorwą. I są to kartony w sypialni. Moyo uwielbia się na nich wylegiwać, albo leżeć przodem do okna i podziwiać krajobraz. No więc wrzuciłam jej tam kocyk i chyba się jej spodobało bo jeszcze częściej tam leży. Zrobiliśmy specjalnie dla niej wyjątek od reguły i czasem jak nie ma nas w domu, a widzimy, że Moyo potrzebuje spokoju to dostaje kuwetę do sypialni, drzwi zamykamy i spokój. A potem wracamy i zastajemy Moyo wylegującą się w najlepsze :love: czego się nie robi dla kochanego, słodkiego koteczka :) Który odpłaca mruczeniem przy głaskaniu :love:

 
 
Domcziii 
Dominika

Wiek: 23
Dołączyła: 19 Gru 2018
Posty: 372
Skąd: Mosina
Wysłany: Sro 24 Lip, 2019 20:28   



Moyo zdobyła wyższe wykształcenie, tematem jej pracy był "Wpływ pysznego mięska na dobre samopoczucie koteczka", obrona polegała na łapaniu przysmaków. I obroniła.

:lol:

Teraz to poważna Pani Moyo :lol: :lol:
 
 
KrisButton 

Wiek: 56
Dołączył: 18 Lis 2014
Posty: 2705
Skąd: Luboń
Wysłany: Sro 24 Lip, 2019 21:11   

Pewnie łatwo nie było, z dużą czułością Pani Moyo prezentuje swoją pracę. Gratulujemy (promotorom także) :P :twisted:
_________________
Istnieją dwa sposoby ucieczki od prozy życia: muzyka i koty.
Synuś w moim sercu i pamięci, na zawsze.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
x
"Strona internetowa oraz forum Fundacji dla Zwierząt Koci Pazur" wykorzystuje pliki cookies.
Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie plików cookies w celach statystycznych. [więcej informacji]