Fundacja 'Koci Pazur' Strona Główna Fundacja 'Koci Pazur'
Fundacyjne forum kociarzy z Poznania

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: brynia
Nie 21 Cze, 2015 13:21
Dusia
Autor Wiadomość
Ania 
Ania od biżuterii

Wiek: 38
Dołączyła: 18 Lis 2006
Posty: 1747
Skąd: Poznań
Wysłany: Nie 01 Kwi, 2007 22:11   Dusia



Dusia na ZDJĘCIACH i FILMACH.
 
 
Ania 
Ania od biżuterii

Wiek: 38
Dołączyła: 18 Lis 2006
Posty: 1747
Skąd: Poznań
Wysłany: Nie 01 Kwi, 2007 22:19   

Byłam z nią już u Skokołowskiej zalecenie to dawac jeść i po czasie sprawdzimy czy nie ma na coś uczulenia ale ja myśle,że to awitaminoza bo sąsiadka ją karmiła Cosibą z Lidla i dawała kości surowe do obgryzienia, a kota ostatnio widziałam na jesień jak miała futro , wiec cała zima na tym paskudztwie pewnie ją wykończyła, nie muszę dodoawać że kotak nie jest wysterylizowana i jeste najprawdopodobniej teraz we wczesnej ciąży bo na wiosnę zaczęli ją wypuszczać. Rozmawiałam z sąsiadką ltem jak się wprowdzili,że koniecznie musi ją wysterylizować ale ona na to,że na razie nie teraz bo nie ma pieniędzy! Mięli sasiedzi królika ale jedne im uciekł z naszego ogródka a drugi był chory i zdechł, ale oczywiście do weterynarza z nim nie pojechali!
 
 
Ania 
Ania od biżuterii

Wiek: 38
Dołączyła: 18 Lis 2006
Posty: 1747
Skąd: Poznań
  Wysłany: Nie 01 Kwi, 2007 22:25   

Jeszcze póżną zimą kotka była trochę łysawa ale miała pchły i dałam sąsiadce Frointlain i mówiła,że ją popsikała tym i juz się tak nie drapie. Wtedy jednak się dowiedziałam co kotka je i,że te kości no i,że sąsiadka jej do kuwety sypie trociny!!!!
Po tych paru faktach już wszytsko wiedziałam. Po jakimś czasie sąsiedzi zniknęli i coś mnie tknęło, mówię do Roberta: k...a a kota przypadkiem nie zostawili? A Robert mów, ż kot by miaukau. Po 5 dniach kotak zaczęła się odzywać! zadzwoniłam do ciotki, ale akurat przyszedł sąsiad , no wiec pytam się co z kotem a on ,że do niego przyjeżdza codziennie(fajnie tylko ja go nie widziałam!) i w tym momencie kotka wyleciała, patrzę łysa!
Ostatnio zmieniony przez Ania Nie 01 Kwi, 2007 22:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
dzioby125
[Usunięty]

Wysłany: Nie 01 Kwi, 2007 23:38   

Jesteś niesamowita :kiss: :kwiatek:
biedna kicia, ale u twoich rodziców dojdzie do siebie i pięknota z niej będzie :serce:
 
 
Ania 
Ania od biżuterii

Wiek: 38
Dołączyła: 18 Lis 2006
Posty: 1747
Skąd: Poznań
Wysłany: Sro 11 Kwi, 2007 11:10   

:aniolek:
Witam po świętach, ledwo pisze taka obżarta jestem!
Zdaje relacje co u łysej kotki!
Wszystko teraz idzie chyba w kierunku dobrym. Byłam przed świetami u Sokołowskiej i tak mi głupio było. Kot niby odpchlony a u niej 2 pchły znalazłyśmy! No i tu się zaczęło, bo sokołowska mówi żeby koniecznie dobrze odpchlić więc ja po przyjeżdzie do domu :dezynfekcja tego pomieszczenia gdzie kotka siedzi, pranie w 70 stopniach lewgowiska, psikanie Frontlainem kota. I słuchajcie siedzę sobie z kotem w swięta u rodziców patrzę: Pchła!!!!! :cry: no patrzę i oczom nie wierzę. Jak to kurna możliwe. Wypsikałam już kota tak mocno,że aż się boję,że jej zaszkodzi. W końcu ona przeciez jest bidula chuda , nie ma takiej masy coby nie wiem ze 100 razy trzeba było psikać? Nic nie rozumiem! Oczywiście od razu pranie znów legowisk, wymiana piasku w kuwecie i dezynfekcja to za każdym razem po pchle? Nie wiecie co jest grane?
Jaby ktoś miał jakies sugestie co żle zrobiłam, to uprzejmie słucham. Acha a z tymi pchłami to jest ważne bo najprawdopodobniej to jest własnie uczulenie na pchły, coś jakby futerko się ruszyło , ale minimalnie odrasta ale Rzaneta mówi,ze jak ona ma uczulenie na pchły to wystarczy,że jedna ją ugryzie i znów może jaj futro wypadać!!!
pomocy!!!!w sprawie pcheł oczywiście....
 
 
drevni.kocur 
Drevni Kocur

Wiek: 38
Dołączyła: 11 Kwi 2006
Posty: 2827
Skąd: Poznań
Wysłany: Sro 11 Kwi, 2007 11:28   

Pchły musiały zatem gdzieś wleżć i przetrwać Twoją dezynsekcję. Jeśli kicia taka zapchlona była, to może trzeba też odpchlić pomieszczenie (pokój) w którym przebywała. Frontline działa na pchły 2 mce chyba, więc nie ma sensu ciągle jej pryskać (chyba że kapana jest). Lepiej spryskać miejsca, gdzie pchły mogły sie przyczaić w mieszkaniu. Was nic nie gryzie?

Tak sobie też myślę, że kotkę może dobrze jest spryskac w miejscach, gdzie jeszcze futro ma i gdzie środek mógłby się trzymać. Trzeba tylko pilnować, żeby nie zlizała tego preparatu zaraz po podaniu! Po pryskaniu przez 48 godzin nie wolno kota kapać.
 
 
marinella 

Wiek: 38
Dołączyła: 01 Sty 1970
Posty: 11240
Skąd: Poznań
Wysłany: Sro 11 Kwi, 2007 11:53   

ja bym tez poswieciła jeden frontline i wypsikala cale pomieszczenie

i zamiast gotowania legowiska tak na wszelki wypadek wywalilabym na smieci
_________________
 
 
dzioby125
[Usunięty]

Wysłany: Sro 11 Kwi, 2007 14:51   

moje kochane :D ja jako, że miałam już dwu-krotnie inwazję pcheł uważam się za specjalistkę w tej dziedzinie ::
Z tego co czytałam to pchły siedzą uczepione po całym mieszkaniu, a na swojego żywiciela wskakują dopiero gdy chcą się pożywić, dlatego na 100 % są wszędzie w mieszkaniu rodziców :(
Jestem wielką fanką odpchlaczy w formie spot-on, moim zdaniem spraye nie są tak skuteczne, dlatego, że nie jest się w stanie rozpylić ich dokładnie po całym kocie. Wersja spot-on to kilka kropel w małej pipetce, które nakrapla się na skórę karku, a pchły po 12 godz. chodzą juz pijane, a po 24 zbiera się ich trupy. Pchła sobie wskoczy na kota, ale gdy ugryzie to pada zabita na smierć ;) i tak jedna po drugiej i jeszcze to co wylęgnie się z jajeczek, które złożone są w różnych zakamarkach mieszkania :cool:
Powodzenia ::
 
 
marinella 

Wiek: 38
Dołączyła: 01 Sty 1970
Posty: 11240
Skąd: Poznań
Wysłany: Sro 11 Kwi, 2007 15:21   

czyli co stronhold lub profender ?
_________________
 
 
Villemo7 
Wiedźma feministka

Wiek: 38
Dołączyła: 10 Maj 2006
Posty: 4968
Skąd: Poznań- Grunwald
Wysłany: Sro 11 Kwi, 2007 21:42   

Wystarczy Frontline lub Fiprex, ale właśnie spot-on
_________________
KOT NIE PRZYJDZIE NA ZAWOŁANIE. ODBIERZE WIADOMOŚĆ I SKONTAKTUJE SIĘ Z TOBĄ W WOLNEJ CHWILI.
Księżniczka Martini, bandyta Fifi (za TM) i glizdowypłosz
 
 
drevni.kocur 
Drevni Kocur

Wiek: 38
Dołączyła: 11 Kwi 2006
Posty: 2827
Skąd: Poznań
Wysłany: Sro 11 Kwi, 2007 21:49   

ja tam nie widzę różnicy między spot-on a sprayem. :roll: oprócz tego, że pierwsze jest dużo droższe. jak używałam spraya to też od razu trupy były. hmmm

Aniu, pociesze Cię, że pchły sa stosunkowo latwe do wytepienia. natka ma rację - 1 opakowanie frontline/fiprex i po sprawie.

możesz wziąć fundacyjny od pantei. ma termin do maja, więc akurat trzeba zużyć.
 
 
Ania 
Ania od biżuterii

Wiek: 38
Dołączyła: 18 Lis 2006
Posty: 1747
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw 19 Kwi, 2007 20:25   

Niestey walka z pchłami spowodowała,ze kłaki już Łysce wypadły na ogonie....
Jest Łysa jak święta turecka. Pchły a właściwie ich zwalczanie zajęly mi ponad 3 tygodnie! Dopiero jak rodzice pojechali do wet blisko ich domu i posmarował ją wcieralnym na pchły to pchły zniknęły.
Ale kotka cały czas się drapie!!!
i jest łysa jak , nie wiem co!
MNie wiem , moze to jednak jakaś alergia!
Ta kotaka, to na prawdę cięzki przypadek, czemu ona się kurna drapie!
Teraz już w ogóle mniej będę miała na nia czasu , bo tak bywam ją odwiedzać codziennie a od poniedziałku rozpoczynam pracę etatowego pracownika w Puszczykowie!
Ehhh
 
 
kaory 
arcana saga

Wiek: 34
Dołączyła: 12 Gru 2006
Posty: 2667
Skąd: Poznań - Wilczak
Wysłany: Pią 20 Kwi, 2007 17:29   

Ania napisał/a:
od poniedziałku rozpoczynam pracę etatowego pracownika w Puszczykowie!
Ehhh


gratulacje Aniu :) :brawa:

a co do Łyski, to czy czasami jak pchła ugryzie, to ten jad powodujący swędzenie utzrymuje się przez jakiś czas?? Tak jest przynajmniej u ludziów...:)
_________________
semper eadem

http://kaory.digart.pl/

Mimi Kotalina [']
śpij spokojnie Miłeczko...[']
 
 
Ania 
Ania od biżuterii

Wiek: 38
Dołączyła: 18 Lis 2006
Posty: 1747
Skąd: Poznań
Wysłany: Pią 20 Kwi, 2007 20:48   

Nie ma niestety poprawy!
A pchłę wczoraj znalazła moja mama, 2 tygodnie temu dostała frointlain wcierany, osobiście wetetynarz wcierał!
To jakaś paranoja, ja siedzę i płaczę , już.... :neutral:
Sokołowska powiedziała ,ze spróbujemy czymś innym ale za 2 tygodnie dopiero, bo strujemy kota!
Jest porawa w jedzeniu, przybrała na wadze, porobię zdjęcia to jutro przeslę, łysa jak kolano, już nawet z ogona jej powypadały....tylko głowa została.
I ta wczorajsza pchła, obłęd!!!
 
 
drevni.kocur 
Drevni Kocur

Wiek: 38
Dołączyła: 11 Kwi 2006
Posty: 2827
Skąd: Poznań
Wysłany: Sob 21 Kwi, 2007 15:45   

"Zwalczanie pcheł w pomieszczeniach zamkniętych powinno się rozpocząć od wytypowania miejsc, w których mogą występować i rozwijać się te pasożyty. Zaczynamy od legowiska oraz ulubionych miejsc przebywania zwierzęcia, dywanu, wykładzin, szpar w parkiecie lub podłodze itp. Należy wziąć także pod uwagę tapicerkę samochodu, jeżeli zwierzę często podróżuje z właścicielami. Likwidacja pasożytów powinna być przeprowadzona w dwóch etapach. Po pierwsze należy zrobić porządki w wyznaczonych miejscach. Legowisko zwierzęcia powinno być regularnie zmieniane, a posłanie prane, pozostałe miejsca powinny być regularnie sprzątane odkurzaczem. Jak wykazały badania, częste odkurzanie usuwa 15-20% larw i 32-59% jaj pcheł. Mimo iż ten zabieg nie zlikwiduje wszystkich pasożytów, to jednak redukuje ich liczbę oraz przygotowuje porządkowane miejsca do zastosowania chemicznych środków owadobójczych. Preparaty chemiczne tym skuteczniej zadziałają na pchły i ich formy rozwojowe, im mniej kurzu i zanieczyszczeń będzie w miejscu ich stosowania. Należy pamiętać, że worek od odkurzacza powinien być nie tylko dobrze oczyszczony po sprzątaniu, ale także poddany chemicznej dezynsekcji. Wyboru i zakupu właściwego środka do dezynsekcji należy dokonać w lecznicy weterynaryjnej, a nie na straganie targowiska czy w sklepie ogrodniczym. Unika się w ten sposób środków chemicznych o znacznym stopniu toksyczności, dopuszczonych do zwalczania pasożytów zwierząt i roślin, ale w środowisku naturalnym. Najlepiej zastosować w pomieszczeniach mieszkalnych środek, który używany jest przez lekarzy weterynarii do zwalczania pasożytów zewnętrznych u zwierząt domowych bez żadnych przeciwwskazań po jego podaniu. Wtedy mamy stuprocentową pewność, że nie będzie on toksyczny dla domowników po zastosowaniu go w domu, altance, czy samochodzie."

więcej na www.parazytologia.pl
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
x
"Strona internetowa oraz forum Fundacji dla Zwierząt Koci Pazur" wykorzystuje pliki cookies.
Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie plików cookies w celach statystycznych. [więcej informacji]