Fundacja 'Koci Pazur' Strona Główna Fundacja 'Koci Pazur'
Fundacyjne forum kociarzy z Poznania

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: brynia
Sro 20 Wrz, 2017 00:14
Johnny
Autor Wiadomość
taternik 

Dołączyła: 31 Maj 2017
Posty: 143
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon 12 Cze, 2017 21:13   Johnny

Kiedy Johnny natknął się na ludzi, którzy okazali mu zainteresowanie już nie odpuścił, ochoczo dreptał za nimi do domu. Choć losem kocura przejęło się kilka osób, w zasadzie tylko my mogliśmy go wziąć do siebie.
Johnny nie mieszkał długo na ulicy, miał stosunkowo krótkie pazury, ładną i czystą sierść i poza stadem kleszczy na grzbiecie właściwie nie mu nie dolegało. Poza oczywiście "zbrodnią" bycia miziastym, przytulaśnym i całkowicie oswojonym. Johnny na pewno miał dom, prawdopodobnie wychodzący, jest wykastrowany. Tym bardziej dziwi, że nikt go nie szuka.:-(
Niestety kocurro pojawił w u nas nienajlepszym czasie, zaledwie dzień po dokoceniu naszej kocicy (po miesiącach namysłu ze względu na jej specyficzny charakter). Początkowo John stacjonował w łazience, szybko jednak przeprowadził się do sypialni, gdzie w odizolowaniu od innych kotów spędził dwutygodniową kwarantannę. Mieliśmy nadzieję, że ktoś go będzie szukał albo szybko znajdzie nowy dom, ale nic takiego nie nastąpiło. Podjęliśmy więc próbę socjalizacji, pomimo jego widocznego niezadowolenia z obecności innych kotów. John spotkał się z obserwacją z dystansu (starsza kocica) oraz ciekawości (młoda), on jednak reagował tylko złością.:-(
Teraz jest już dużo lepiej, John przebywa z innymi kotami podczas naszej obecności, razem jedzą i śpią w jednym pokoju, interweniujemy właściwie już tylko kiedy zagoni młodą w kąt. Człowieka kocha za to bardzo i korzysta z jego łydek, ud i rąk kiedy tylko może. Niestety raz wystraszył się ręki, zdarza mu się również podczas głasków niepostrzeżenie ugryźć czy po prostu się zezłościć. Nie dotarliśmy póki co do przyczyny tego zachowania. Niewątpliwym jest jednak, że będzie to wspaniały kompan dla człowieka. Postęp widać z dnia na dzień, jego miłość jest już mniej chaotyczna i dzika, a bardziej przemyślana i pewna. Inne futra też już coraz mniej przeszkadzają.;-)





Johnny na ZDJĘCIACH i FILMACH.
Ostatnio zmieniony przez brynia Sro 20 Wrz, 2017 00:13, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
kat 

Dołączyła: 18 Mar 2013
Posty: 13446
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 13 Cze, 2017 00:02   

Jakie ma śliczne, marmurkowe umaszczenie :)
 
 
Morri 

Dołączyła: 24 Maj 2010
Posty: 15848
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 13 Cze, 2017 00:02   

Jak linie papilarne :)
_________________
"(...)Nie jesteś jednak tak bezwolny, A choćbyś był jak kamień polny, Lawina bieg od tego zmienia, Po jakich toczy się kamieniach."
 
 
agula.s 

Dołączyła: 08 Gru 2016
Posty: 378
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 13 Cze, 2017 08:08   

Jejciu ten chlopczyk jest piekny. Co za umaszczenie.😀
Przystojniacha z niego.😀
 
 
catta 

Dołączyła: 09 Kwi 2015
Posty: 497
Skąd: Wlkp.
Wysłany: Wto 13 Cze, 2017 20:27   

Ale piękne wzorki na futerku i białe łapcie :serce:
Śliczny kocurro.
_________________


Oba, kot i pies, są bogate w cnoty i talenty, ale pies ma o jeden talent za dużo: pozwala się tresować. I o jedna cnotę za mało: nie kryje w sobie żadnych tajemnic. [Erich Kastner]
 
 
taternik 

Dołączyła: 31 Maj 2017
Posty: 143
Skąd: Poznań
Wysłany: Sob 17 Cze, 2017 14:35   

Johnny to straszna gaduła, chodzi po mieszkaniu i ciągle coś tam bręczy. Najczęściej chodzi mu oczywiście o jedzenie, to ten typ kota, który "chce więcej śniadania" (dla niewtajemniczonych grafika poniżej)



W każdym razie J potrafi być bardzo namolny w tym swoim okrzyku rozpaczy "nie jadłem całe życie", dlatego wymyślam różne sposoby na pozbycie się głodomora z kuchni. Ostatnio Johnny dostał poduszkę z kocimiętką i chyba mu się spodobało. ;-)


A tutaj bardzo adekwatne zdjęcie do tego wpisu.

Ostatnio zmieniony przez Morri Sob 17 Cze, 2017 15:00, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
taternik 

Dołączyła: 31 Maj 2017
Posty: 143
Skąd: Poznań
Wysłany: Sro 21 Cze, 2017 18:50   

Byliśmy u weta. Johnny dzielnie zniósł szczepienie, czipowanie, pobieranie krwi i termometr w d. Totalnie rozmiękł nam serca gdy ze strachu wspinał nam się na ręce i mocno wtulał... Na szczęście okazało się, że to okaz zdrowia.:-) Jeszcze czeka nas tylko pozbycie się ewentualnych robaczków z wcześniej wspomnianej d.;-)
U nas też lepiej. Po tym jak byliśmy świadkiem jak starsza kocica stanęła w obronie młodszej, jesteśmy już o wiele spokojniejsi o relacje tych trojga. Dziś rano wszystkie trzy futra były z nami w łóżku.:-) Jego głos przyłączył się do chóru "nie jadłem przez całe życie" i teraz słychać go najbardziej. Chłopak ma apetyt niesamowity, zawsze sprawdza miski po reszcie. Widać też, że jadł różnie, bo na serduszka się obruszył, ale pieczarkę już chciał podwędzić.;-)
Mogliśmy też zaobserwować niestety gorszą rzecz, Johnny boi się gwałtownych ruchów ręką.;-( Może dlatego, choć Johnny uwielbia głaski nie pokazał jeszcze brzuszka... Sytuacja u weta jednak podnosi nas na duchu, jeśli wtedy szukał wsparcia, to na jego zaufanie może jednak zasłużyć.














 
 
agula.s 

Dołączyła: 08 Gru 2016
Posty: 378
Skąd: Poznań
Wysłany: Sro 21 Cze, 2017 19:01   

Alez On ma piekne umaszczenie. Przystojniak w bialych skarpetkach.😀
 
 
taternik 

Dołączyła: 31 Maj 2017
Posty: 143
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon 26 Cze, 2017 18:48   

Dzisiaj w koty wstąpił DIABOŁ. Szalały nocą, nie dawały spać nad ranem. Człowiek-zombie poddał się więc i powłóczył nogami w stronę kuchni, gdzie - a jakże- został powitany chóralnym okrzykiem "nie jedliśmy całe życie". Johnny marudził niemiłosiernie, tak jakby to była nasza wina, ze wariował i jest niewyspany. Strasznie się rozgadał kiedy śpiesząc się już do wyjścia, niecierpliwie dreptałam za nim w stronę pokoju i śmiałam go poganiać do szybszego tempa. Później myślałam o tym jego gadulstwie i uświadomiłam sobie, że nie słyszałam, żeby Johnny kiedykolwiek syczał. Miauczy też jakoś inaczej niż koty, które znam... Może nie miał szansy wyrobić sobie typowych zachowań, dlatego czasem my i pozostałe futra go nie rozumiemy? W każdym razie mam silne podejrzenie, graniczące z pewnością, że koty pysznie się wyspały podczas naszej nieobecności, więc chyba czas pozakłócać im trochę ten spokój..;-)

PS. Johnny się obraża na mokre drugi dzień z rzędu. Może to kwestia zmiany karmy, a może nam nie ufa po tym jak dorzuciliśmy do miski tabletkę na odrobaczanie.;-)
PPS. Robaków w kupie nie było.:-)
 
 
BEATA olag 

Wiek: 47
Dołączyła: 17 Sie 2014
Posty: 4714
Skąd: Piątkowo / Poznań
Wysłany: Wto 27 Cze, 2017 08:42   

Piękny kot, a te piękne skarpety z antypoślizgowymi ciemnymi żelkami :love:
 
 
taternik 

Dołączyła: 31 Maj 2017
Posty: 143
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 27 Cze, 2017 09:42   

BEATA olag napisał/a:
Piękny kot, a te piękne skarpety z antypoślizgowymi ciemnymi żelkami :love:


Antypoślizgi nie działają, na zakrętach zawsze drift.;-)
 
 
taternik 

Dołączyła: 31 Maj 2017
Posty: 143
Skąd: Poznań
Wysłany: Nie 02 Lip, 2017 13:34   

Johnny to kot ambiwalentny: z jednej strony przybiega na zawołanie i chętnie wskakuje na kolana, z drugiej wystarczy jeden nieodpowiedni ruch, żeby go spłoszyć albo zdenerwować. Jak tylko się da, to po uprzednim rozmruczeniu go staram się oswoić z dotykiem w miejscach poza głową i grzbietem. Na razie średnio nam wychodzi, bo Johnny zaczyna protestować gdy tylko zmierzam w stronę brzucha albo biorę łapkę w dłoń... Mam jednak przeczucie, że to bardzo ważne, żeby go w ten sposób otwierać. Myślę, że kiedy już pozwoli się dotknąć wszędzie, będzie to równoznaczne ze zdobyciem jego pełnego zaufania. Póki co, pozwala mi już na wtulanie głowy w niego.;-)

 
 
BEATA olag 

Wiek: 47
Dołączyła: 17 Sie 2014
Posty: 4714
Skąd: Piątkowo / Poznań
Wysłany: Nie 02 Lip, 2017 18:45   

U mnie kociaste niekoniecznie lubią mizianie po brzuszkach.
Może przystojniak jest indywidualistą, jak to koty... :D
 
 
Cotleone 
Don Vito & co

Dołączyła: 11 Maj 2015
Posty: 2283
Skąd: Poznań
Wysłany: Nie 02 Lip, 2017 19:24   

Hasło: "Nie tykać królewskiej stopy" jest mi bardzo dobrze znane. W zasadzie większość kotów, z którymi miałam do czynienia nie lubi tykania łapek. Z mizianiem po brzuszku też różnie bywało. Przykładowo mój Vito kiedyś raczej nie był fanem, normalnie jak saper się czułam - głask 1 - ok, głask 2 - ok, głask 3 - gryzie albo kanguruje. Na szczęście zmienił zdanie i nawyki :wink:
Hektor cudownie wystawia brzuszek, ale nie lubi, żeby go po nim głaskać. Niektóre kociambry tak mają :wink:
_________________
Mruczenie jest bardzo ważne. Mruczenie wygrywa za każdym razem. (T. Pratchett)
 
 
taternik 

Dołączyła: 31 Maj 2017
Posty: 143
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon 03 Lip, 2017 19:43   

Może taki jego urok, faktycznie. Chociaż muszę przyznać, że chyba wszystkie koty, które ja znam i znałam prędzej czy później nadstawiały brzucha.;-) No i mi się wydaje, że on nie tyle nie lubi, co się tego boi. Jakby nie wiedział jak się sprawy dalej potoczą... A łapki dotykamy pod względem oswajania obcinania pazurków.:-)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
x
"Strona internetowa oraz forum Fundacji dla Zwierząt Koci Pazur" wykorzystuje pliki cookies.
Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie plików cookies w celach statystycznych. [więcej informacji]