Fundacja 'Koci Pazur' Strona Główna Fundacja 'Koci Pazur'
Fundacyjne forum kociarzy z Poznania

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Ernestyna
Autor Wiadomość
kotekmamrotek 
kotekmamrotek

Wiek: 42
Dołączyła: 08 Cze 2014
Posty: 12547
Skąd: Luboń
Wysłany: Pon 27 Maj, 2019 20:32   Ernestyna

Kontakt w sprawie adopcji:
adopcje@kocipazur.org
502 111 279 (pon., wt., czw. 18-20)
------------------

Czym kończy się wizyta wolontariusza u weterynarza? Ano akcją sterylizacyjną na szeroką skalę:) No bo jak to w poczekalni - każdy opowiada z czym przychodzi, ile to ma zwierzaków, oooo - fundacyjne??? A bo ja to mam takiego sąsiada, co to dokarmia koty, i jest ich coraz więcej i więcej, pan sobie nie radzi, może pomoglibyście? Pomogliśmy - bo połączone siły sąsiedzkie oraz solidność karmiciela zaowocowały miejscem na przetrzymanie kotów, sprawnymi łapankami, transportem, leczeniem - razem naprawdę można wszystko! Generalnie "pod nóż" chirurga trafiło 9 kotów (pan sam się zdziwił, że aż tyle...). W tym Ernestyna - jak się okazało później to ona rozpoczęła linię Kotów Kwiatowych. Ale od początku: kotka była chuda, brudna, z bladością błon śluzowych - doktorka postanowiła zbadać krew - no i wyszły anemia oraz podwyższony poziom mocznika. Jako że to często z niedożywienia, kotka dostała prikaz solidnego karmienia oraz kontroli za trzy tygodnie. No i tak by sobie siedziała w tej klatce, gdyby nie to, że w rozmowie z karmicielem wyszło, iż Ernestyna jest niby oswojona... Sąsiadom urodziło się dziecko, więc kotka trafiła na dwór... Przyznam się, że nie uwierzyłam w tę historię, bo kotka była łapana na łapkę, nie zauważyłam żadnych oznak oswojenia, a panu trochę te koty się jednak myliły;) Uznałam, że to jakaś podobna kicia, może nawet córka. Ale jednak karmiciel miał rację - to jest TA KOTKA, WYWALONA, BO DZIECKO; KOMPLETNIE OSWOJONA, MRUCZĄCA, TĘSKNIĄCA ZA CZŁOWIEKIEM... Ona po prostu musiała się zachowywać jak dzikunka, bo inaczej by nie przetrwała... Nie mogłam jej zawieść ponownie - po prostu sumienie mi nie pozwalało. Teraz okazało się także, że zdrowie Ernestyny nie pozwala na to również - kotka ma podwyższone oba parametry nerkowe:( Wdrożyliśmy leki, po których jest lepiej, cały czas mamy nadzieję, że to zapalenie ostre, bo przecież to młoda jeszcze całkiem kotka! Najgorsze, że Nesti nie znosi kotów... Jeśli ktoś pamięta fundacyjną Nawojkę - no dobra, Nawojka była poziom master, Ernestyna jest nieco niżej w tej skali (ale to też biało-bure chucherko) - ale naprawdę nie chciałabym być kotem, który nadepnie jej na...ogon;) Ona po prostu rzuca się na pręty klatki, jeśli tylko któreś futro zbliża się w jej stronę; wystarczy wzrok innego kota - i załącza syrenę strażacką... Zastanawiam się, ile musiała wycierpieć "na wolności"... Po tylu przejściach Nesti zasługuje na swojego człowieka - takiego, który już jej nie zawiedzie - nigdy.





Ernestyna na zdjęciach i FILMACH.
Ostatnio zmieniony przez kotekmamrotek Pon 08 Lip, 2019 01:03, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
kat 

Dołączyła: 18 Mar 2013
Posty: 14577
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 18 Cze, 2019 16:58   

Ernestyna od kilku dni, na czas urlopu kotekmamrotek, przebywa u mnie w garderobie.
Widać, że służy jej miejscówka bez innych kotów. Mimo, że siedzi w klatce - ze względu na giardię z którą teraz walczymy, jest spokojna. A różnicę widać, jak tylko zobaczy jakiegoś kota przez drzwi. Od razu zaczyna się denerwować.
Ona nie cierpi innych kotów. Ale co się dziwić, skoro na dworze łatwo nie miała...

Wracając do podawania leków. Nie powiem, żeby był to kot łatwy w obsłudze w tym zakresie... Ale jakoś udało mi się ją wyczuć. Lespedol i Benacor podany prosto do pyszczka wypluje, ale już pokruszony i wymieszany z Renalvetem sama zlizuje z łyżeczki :)
Gorzej jest z Aniprazolem, bo to gorzkie i jak raz spróbowałam podać jej z pastą Gimpet, to się cała zapluła, więc wczoraj owinęłam kotka w kocyk i tableta wylądowała w gardle. Co prawda za pierwszym razem wypluła po kilku minutach, chociaż już prawie byłam pewna, że przełknęła, ale za drugim razem już jej tak łatwo nie poszło, bo podajnikiem wsadzone do gardła i później sesja mizianek pod gardłem i tableta przeszła. A Ernestyna mimo początkowej chęci zamordowania mnie za tą tabletke, uspokoiła się w kocyku i nawet chyba była zadowolona :)
Dzisiaj trzeci dzień podawania Aniprazolu.
Kciuki potrzebne! :)

A tu kilka zdjęć z pierwszego dnia pobytu u mnie :)









Na tych zdjęciach może tego nie widać, ale to jest taki mikro kotek. Waży mniej niż 3kg... Drobinka...
 
 
wiedźma 

Wiek: 38
Dołączyła: 17 Gru 2015
Posty: 3385
Skąd: Biskupice
Wysłany: Wto 18 Cze, 2019 23:36   

Kciuki!!!

I Nobel dla tego co wynalazł podajnik... ::
_________________
"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los."
Oscar Wilde
 
 
kat 

Dołączyła: 18 Mar 2013
Posty: 14577
Skąd: Poznań
Wysłany: Nie 23 Cze, 2019 17:46   

No i niestety dwa ostatnie podania Aniprazolu podajnikiem zakończyły się fiaskiem, więc niestety musiałam znów podać z pastą Gimpet... Nie wiem, czy było to skuteczne...
Będziemy od jutra zbierać kał na kontrolne badanie.
Ernestyna jest malutką, drobniutką koteczką, ale jak czegoś nie chce, to jest w tym tak stanowcza i konsekwentna, że chyba jeszcze nie miałam pod opieką takiego kota...
To niespełna trzykilogramowe maleństwo w momencie podawania Aniprazolu podajnikiem zamieniało się w lwa/tygrysa/wściekłego zwierza/...
I żebym tę tabletkę wrzuciła do gardła, to i tak wypluje...

Teraz, jak już nie podaję Aniprazolu, to inny kot... Przymilny, gadający... Ernestyna bardzo dużo gada :) Szczególnie od kiedy udało mi się znaleźć karmę, z którą wciąga leki i nie męcze jej ich podwaniem, to nabiera do mnie większego zaufania i lubi ze mną pogadać ;)
A ta karma, to Gourmet - odmiany z sosem. Chyba musiała być tym kiedyś żywiona.
Karmy lepszego typu nie są w jej typie ;)
Oczywiście mowa o mokrych, bo suchy Purizon ładnie je. Natomiast z mokrą jest większy problem, bo taką lepszą je maksymalnie 3 razy, później musi być inna. A teraz jak dostaje leki w Gourmecie, to już w ogóle innych mokrych nie chce jeść...

Nie jest to kot łatwy, raczej kot dla konesera...
Trzeba jej dogadzać, nie denerwować, nie robić nic wbrew jej woli. Wtedy pokazuje swoje łaskawsze oblicze, w przeciwnym wypadku raczej ujawnia to piekielne ;)

Tutaj w wersji słodkiej :)


 
 
takarzyna 

Dołączyła: 09 Kwi 2015
Posty: 250
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon 24 Cze, 2019 09:52   

Brzmi jak Nawojka :)
 
 
kat 

Dołączyła: 18 Mar 2013
Posty: 14577
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon 24 Cze, 2019 10:28   

takarzyna napisał/a:
Brzmi jak Nawojka :)


O tak ;)
 
 
kat 

Dołączyła: 18 Mar 2013
Posty: 14577
Skąd: Poznań
Wysłany: Pią 28 Cze, 2019 23:05   

Gourmet już nie jest ulubioną karmą Ernestyny, wczoraj okazało się, że to jednak polędwiczki z indyka wygrywają:)
Ernestyna wcięła podwójną porcję :)
Tak sobie ją obserwuję i odnoszę wrażenie, że ona bardzo szybko nudzi się jednym rodzajem karmy - trzeba jej co kilka dni dawać coś nowego...
Dzisiaj dostała Miamora i Miamor też jest ok. Pytanie na jak długo...?
Mam jeszcze w odwodzie Cosmę.
Zaopatrzyłam się też w większą ilość polędwiczek...
Nie próbowałam jeszcze dawać jej barfa, ale kto wie, czy za kilka dni tego nie zrobię...
Taka to wybredna panna z tej Ernestyny...
Nic dziwnego, że jest taka chuda :(
Na szczęście suchy Purizon cieszy się ciągle jej uznaniem. Więc zawsze to jest jakaś alternatywa.
Ale widać, że jednak potrzebuje mokrej, bo jak tylko do niej wchodzę, to ociera mi się o nogi, miauczy i czeka na tę mokrą. I jak jej już podam, to albo zajada ze smakiem, albo odchodzi zdegustowana i patrzy wymownie, jakby chciała powiedzieć - "I coś mi tutaj za świństwo nałożyła...?" ;)

Mamy też już pierwsze próby zabawy za sobą :)
 
 
kat 

Dołączyła: 18 Mar 2013
Posty: 14577
Skąd: Poznań
Wysłany: Pią 28 Cze, 2019 23:06   

Prośba o dodanie do pierwszego postu linka do Playlisty:
https://www.youtube.com/p...4d6jD6IM1-1WDyA
 
 
kat 

Dołączyła: 18 Mar 2013
Posty: 14577
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw 04 Lip, 2019 22:53   

Obserwuję Ernestynę i widzę, że to kot spragniony głasków, a jednocześnie mający w sobie jakiś lęk przed człowiekiem. Oberwałam już od niej kilka razy z pazura. Ale za każdym razem był to ewidentny strach...
Jakoś tak nieopatrznie wykonałam zbyt gwałtowny ruch, albo nie kucnęłam obok niej, tylko stałam... Widać, że ciągle jest w takim napięciu...
Jak czuje się bezpiecznie, to zachowuje się tak:


To niesamowity miziak. Jak wezmę ją na kolana, to grzecznie siedzi, ale rozgląda się, czy nie chce jej wcisnąć jakiejś tabletki, albo przyciąć pazurów... Jeśli tylko cos takiego zaobserwuje, ucieka...

Dużo lepiej jest od kiedy nie jest w klatce. W klatce chyba cały czas czuła się zagrożona...
Boję się, czy znów się nie wycofa jak wróci u Oli do klatki...
Chciałabym ją zostawić u siebie nawet w tej garderobie, ale niestety nie jest to rozwiązanie na dłuższą metę.... Ona potrzebuje człowieka na normalnych zasadach, a nie po godzinie dziennie... Ja wpadam do niej rano i później wieczorem, ewentualnie jak pracuję z domu, to raz na jakiś czas idę ją pogłaskać, przytulić. Widac, że czeka na to, bo wstaje z posłanka i ociera mi się o nogi. Żal mi, gdy muszę od niej wyjść, ale inne koty i obowiązki też czekają... Do tego niestety muszę wyjechać na jakiś czas. Koty zostają pod opieką TŻ i on raczej Ernestyny nie ogarnie...

Zauważyłam też, że przestała syczeć na moje koty. Widzi je przez drzwi i raczej jest zaciekawiona niż zdenerwowana. Nie wiem jakby było, gdyby miały kontakt... Ale na początku aż się jeżyła, gdy tylko któryś podszedł do drzwi...

Z jedzeniem też mamy taki rytuał, że karmę trzeba zmieniać co jakiś czas, bo jedna po kilku dniach się nudzi. Teraz znów wróciliśmy do Gourmeta i oczywiście na stałe suchy Purizon, ale nie wszystkie jej smakują - chętnie wcina z Kaczką i Rybą i z Kurczakiem i Rybą.
Jak dostaje inną mokra karmę, to trzeba jej dolać ciepłej wody - woli pochłeptać zupkę.
Najlepiej tez głaskać ją przy jedzeniu, to chętniej je.

Jeśli chodzi o leki, to musiałam odstawić Lespedol, bo karmy z nim nie ruszy, a wciskanie do pyszczka kończyło się wymiotami, więc w porozumieniu z panią doktor daję teraz:
2 x dz. Renalvet
1 x dz. Benacor 1/8 tabl.

To jakoś udaje się podawać - Benacor zjada w sosie od karmy, a Renalvet wciskam bezpośrednio do pyszczka, chociaż nie jest szczęśliwa z tego powodu... Ale nie ma innego sposobu...

Niedługo będziemy powtarzać badania krwi.
Kciuki bardzo potrzebne, bo poprzednie parametry nerkowe nie były za dobre...

I szukamy też bardzo pilnie domu tymczasowego, żeby nie musiała wracać do klatki, bo będzie to dla niej dramatyczne przeżycie...



Języczek ;)
 
 
kat 

Dołączyła: 18 Mar 2013
Posty: 14577
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon 15 Lip, 2019 00:48   

Ernestyna wróciła do Oli.
Nie był to łatwy powrót...
Na początku strajk - nie chciała ruszyć żadnej mokrej karmy.
Na szczęście po kilku dniach zaczęła jeść.

Zrobiliśmy badania krwi i usg. Na usg widać, że nerki chore. Wyniki też nie za dobre - ciągle wysoka kreatynina i mocznik, jedynie fosfor ładnie spadł - efekt podawania 2 x dz Renal vetu.
Teraz jeszcze Ola będzie łapać mocz, żeby zbadać m.in. stosunek białko/kreatynina, bo może trzeba będzie wejść z Semintrą...
Dobra wiadomość - pozbyliśmy się Giardi :)

A tutaj jeszcze parę zdjęć i filmików z pobytu u mnie.



Kawałek gumki - ulubiona zabawka Ernestynki :)




Ernestynka uwielbia głaski, nie tylko przy jedzeniu, ale czasami zaczynała jeść dopiero wtedy, gdy dostała solidną porcję głasków...









Gdy wyniosłam klatkę z garderoby, Ernestyna poczuła się chyba dużo bezpieczniej. Pierwszego dnia zasnęła głębokim snem i moja obecność w garderobie nie zmobilizowała jej do wstania :shock:









Tak sprawdzała, co jest za drzwiami ;)


Więcej zdjęć tutaj
 
 
kotekmamrotek 
kotekmamrotek

Wiek: 42
Dołączyła: 08 Cze 2014
Posty: 12547
Skąd: Luboń
Wysłany: Pon 29 Lip, 2019 03:08   

Po kilku dniach euforii, że Nesti je, beznadzieja - owszem, wciąga, ale tylko karmę suchą - najgorsze nawet śmieci mokre obwąchuje, po czym patrzy z obrzydzeniem - na mnie też:/ W ten sposób podawanie jej leków stało się niemożliwe... Kiedy zabrałam jej purizona, myśląc sobie, że przecież kot nie zagłodzi się - nie jadła 24 h - skapitulowałam... Dla Nesti dom jest potrzebny na cito - to już nie kwestia tego, że się nudzi, cierpi psychicznie, męczy się - to sprawa życia i śmierci...



 
 
kotekmamrotek 
kotekmamrotek

Wiek: 42
Dołączyła: 08 Cze 2014
Posty: 12547
Skąd: Luboń
Wysłany: Wto 13 Sie, 2019 02:53   

Nesti ma niedobór B12 - to być może dlatego w kuwecie nie wszystko jest tak, jak być powinno... Poprawa powinna być widoczna po co najmniej trzech iniekcjach - więc czekamy... Przy okazji zważyłam też koteczkę - z duszą na ramieniu i z sercem w przełyku (tak jak Kazik;) - nie schudła! Więcej napiszę - przytyła... o 100 g - no ale zawsze to coś do przodu! Oby tylko wyniki krwi były równie pozytywne...

 
 
KrisButton 

Wiek: 56
Dołączył: 18 Lis 2014
Posty: 2869
Skąd: Luboń
Wysłany: Wto 13 Sie, 2019 11:11   

Zdrówka Nesti życzymy i trzymamy kciuki za dobre wyniki :serce:
_________________
Istnieją dwa sposoby ucieczki od prozy życia: muzyka i koty.
Synuś w moim sercu i pamięci, na zawsze.
 
 
kotekmamrotek 
kotekmamrotek

Wiek: 42
Dołączyła: 08 Cze 2014
Posty: 12547
Skąd: Luboń
Wysłany: Wto 10 Wrz, 2019 01:44   

Parametry nerkowe niestety nieco gorsze:( Ale nie ma się co dziwić, skoro Nesti nie przyjmuje regularnie leków... Z jedzeniem też raz lepiej, raz gorzej - mieliśmy mały kryzys, kiedy kotka odmówiła jedzenia w ogóle - niezbędna okazała się kroplówka - i znowu z duszą w dwóch miejscach zabierałam się za to z reguły niewdzięczne działanie... I jakież było moje zdumienie, kiedy obylim się bez torby; ba! nawet jakieś kocyki, rękawice i tego typu ustrojstwa się nie przydały - dlaczego? Ano dlatego, że koteczka uwielbia mizianki - a podczas kroplówki miała w końcu do dyspozycji ludzkie kolana - przez baaaardzo długo - bidna kicia...


 
 
kotekmamrotek 
kotekmamrotek

Wiek: 42
Dołączyła: 08 Cze 2014
Posty: 12547
Skąd: Luboń
Wysłany: Nie 29 Wrz, 2019 13:52   

Niestety nie mamy dobrych wieści - parametry nerkowe skoczyły bardzo mocno - kreatynina o jednostkę, mocznik o 10, tylko fosfor nieco spadł, choć i tak w górnej granicy normy:(
Pocieszają ładne wyniki morfologii - ale cóż to za pocieszenie??? Choć Nesti ma nerki w obrazie w o wiele lepszej kondycji niż Lęborek, to jej sytuacja jest jeszcze gorsza - bo kocur jest mimo wszystko wesoły, no i przyjmuje leki... A ona żyje w wiecznym stresie i dyskomforcie - dla nerek to brzmi jak wyrok - wyrok w czasie bardzo krótkim... Jeśli nie wydarzy się cud i ktoś jej nie zauważy - Nestka umrze w klatce - po odrzuceniu przez człowieka i latach tułaczki - DRAMAT...

 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
x
"Strona internetowa oraz forum Fundacji dla Zwierząt Koci Pazur" wykorzystuje pliki cookies.
Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie plików cookies w celach statystycznych. [więcej informacji]