Fundacja 'Koci Pazur' Strona Główna Fundacja 'Koci Pazur'
Fundacyjne forum kociarzy z Poznania

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: saszka
Sob 12 Paź, 2019 21:13
Lisek vel Carino
Autor Wiadomość
Morri 

Dołączyła: 24 Maj 2010
Posty: 16338
Skąd: Poznań
  Wysłany: Wto 13 Sie, 2019 23:14   Lisek vel Carino

Kontakt w sprawie adopcji:
adopcje@kocipazur.org
502 111 279 (pon., wt., czw. 18-20)
----------------------------------------

Lisek pojawił się u dokarmiającego okoliczne koty Pana, mocno kulejąc na obie tylne łapki. Nie zastanawiając się, Pan zabrał kota do weterynarza, wykonując wcześniej telefon do nas. Nie był w stanie sam pokryć kosztów wizyty, a już na starcie szykowało się na poważniejsze badanie. Faktycznie, okazało się, że konieczne jest rtg i konsultacja ortopedyczna. Ortopeda zaordynował natychmiastowy zabieg. Kość udowa jednej łapy złamana w dwóch miejscach, druga łapa zwichnięta. Urazy przechodzone, nie nowe :( Łapa została zdrutowana oraz wykonano dekapitację głowy kości udowej.
Na razie jeszcze nie zapadły decyzje odnośnie drugiej łapy. I tak nie udałoby się wszystkiego zrobi podczas jednego zabiegu. Narkoza trwała już zbyt długo. Ale udało się go chociaż wykastrować.

Lisek ma piękne zęby i lśniącą sierść, ale panicznie boi się dotyku.
Je za dwóch, ładnie w karmie wcina leki.
Kontrola i wyciągnięcie szwów ok. 20-21 sierpnia.



ALBUM LISKA i jego PLAYLISTA.
_________________
"(...)Nie jesteś jednak tak bezwolny, A choćbyś był jak kamień polny, Lawina bieg od tego zmienia, Po jakich toczy się kamieniach."
Ostatnio zmieniony przez kotekmamrotek Sob 29 Lut, 2020 00:13, w całości zmieniany 5 razy  
 
 
Morri 

Dołączyła: 24 Maj 2010
Posty: 16338
Skąd: Poznań
Wysłany: Pią 16 Sie, 2019 00:29   

Nie mogło być różowo. Część zszywek, którymi była zszyta jedna z ran, wyhaczyła się :(
Tu już widać, że rana puszcza:


Znów wylądowaliśmy u ortopedy. Przy okazji okazało się, że rzepka w kolanie zrotowała i trzeba było i to poprawić :( Urazy są poważne. Dziwi, że miednica nie jest uszkodzona. Pod jedną narkozą zoperowano od razu drugą łapę. Tak więc, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, z chirurgii na razie tyle - Lisek został wykastrowany już podczas pierwszego zabiegu.
Sprawdzono też, jak zrasta się operowana wcześniej kość udowa - jest super. Największym zmartwieniem jest jednak to nieszczęsne kolano. Być może nie będzie się zginało więcej niż do 90 stopni. Są duże przykurcze mięśni. Torebka stawowa była pozrywana, a do zabiegu trzeba było ją dodatkowo ponacinać :(

Szczęście w nieszczęściu, Lisek niewiele rusza się w klatce - jest więc nadzieja, że wszystko pozrasta się dobrze. Ładnie wcina wszystkie leki w karmie. Jest niesamowicie wygłodniały. Dowiedziałam się, że dość długo musiał chodzić z tym urazem. Karmiciel mówi, że zniknął na miesiąc i wrócił bardzo wychudzony :(



Na razie nie podejmujemy żadnych działań socjalizacyjnych, żeby nie rzucał się w klatce i nie wykonywał zbędnych ruchów.
_________________
"(...)Nie jesteś jednak tak bezwolny, A choćbyś był jak kamień polny, Lawina bieg od tego zmienia, Po jakich toczy się kamieniach."
 
 
Morri 

Dołączyła: 24 Maj 2010
Posty: 16338
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw 29 Sie, 2019 21:28   

W poniedziałek jedziemy z Liskiem na kontrolę. Mam nadzieję, że wszystko będzie ok.
Ranki ładnie się zagoiły.
Natomiast ciągle zastanawiam się, jak uda się go zbadać bez premedykacji. To dziki dzik. Zamowiłam więcej smaczków i będę go próbowała przekupić...
Tymczasem jest naprawdę żywo zainteresowany kotami poza klatką - zagaduje do nich, wdzięczy się. Mam nadzieję, że też co nieco podpatrzy :)
_________________
"(...)Nie jesteś jednak tak bezwolny, A choćbyś był jak kamień polny, Lawina bieg od tego zmienia, Po jakich toczy się kamieniach."
 
 
kat 

Dołączyła: 18 Mar 2013
Posty: 14604
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw 29 Sie, 2019 21:39   

Trzymam kciuki!
A może to drugi Chemik lub Czaruś... Może z czasem zaskoczy i zrobi się miziakiem.
Te najbardziej dzikie, najlepiej się oswajają ;)
 
 
Morri 

Dołączyła: 24 Maj 2010
Posty: 16338
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon 02 Wrz, 2019 00:08   

Prace z Liskiem, ekhem:

Lekko nie jest :roll:

Ale Lisek na pewno będzie cudnym kompanem dla innych kotów - bardzo się garnie do nich. Nawet przez pręty klatki...

Lisek drapie się też nogami po kołnierzu :tan:
_________________
"(...)Nie jesteś jednak tak bezwolny, A choćbyś był jak kamień polny, Lawina bieg od tego zmienia, Po jakich toczy się kamieniach."
 
 
wiedźma 

Wiek: 38
Dołączyła: 17 Gru 2015
Posty: 3385
Skąd: Biskupice
Wysłany: Pon 02 Wrz, 2019 05:22   

A smyropatykoterapia jak? Wypróbowana? Może mizianie wędką okaże się na początek fajne?
_________________
"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los."
Oscar Wilde
 
 
Morri 

Dołączyła: 24 Maj 2010
Posty: 16338
Skąd: Poznań
Wysłany: Sro 04 Wrz, 2019 02:26   

Gdyby ktoś się zastanawiał, jak wygląda wietrzenie stóp, Lisek z chęcią pokaże ;)


To jeden z już archiwalnych filmików, albowiem pożegnaliśmy kołnierz! A także wszystkie klipsy spinające już zagojone rany. Pan doktor obadał, omacał i orzekł, że wszystko już pozrastane, rzepka na miejscu i czas ruszyć tyłeczek z klatki. Jednakowoż Lisek zdecydował na razie, że w klatce czuje się w sumie świetnie i wyjść nie zamierza :roll: :? :shock:
_________________
"(...)Nie jesteś jednak tak bezwolny, A choćbyś był jak kamień polny, Lawina bieg od tego zmienia, Po jakich toczy się kamieniach."
 
 
Morri 

Dołączyła: 24 Maj 2010
Posty: 16338
Skąd: Poznań
Wysłany: Sro 04 Wrz, 2019 02:51   

wiedźma napisał/a:
A smyropatykoterapia jak? Wypróbowana? Może mizianie wędką okaże się na początek fajne?

Tylko my już od samego początku wiemy, że mizianie jest fajne. Ale może niekoniecznie chcemy się przyznać, że z ręki człowieka :?

Nauka tego, że ręki, która karmi się nie gryzie ;)
(Na marginesie - Lisek nie z tych, co gryzą - nie dziabnął mnie ani razu :!: )


I odsłona już bez kołnierza :)
_________________
"(...)Nie jesteś jednak tak bezwolny, A choćbyś był jak kamień polny, Lawina bieg od tego zmienia, Po jakich toczy się kamieniach."
 
 
Morri 

Dołączyła: 24 Maj 2010
Posty: 16338
Skąd: Poznań
Wysłany: Sob 21 Wrz, 2019 13:54   

Jako że jakiś czas temu już orzeczono, że Lisek się pozrastał i nadszedł czas na rehabilitację, zarekomendowano opuszczenie klatki.
Przez pierwsze dni Lisek klatki nie myślał opuścić :roll: Drzwiczki otwarte, ale on jednak wolał pozostawać wewnątrz :roll: Do wyjścia zachęciły go inne koty, do których ma wyraźną słabość. Od samego początku gadał do nich zza prętów, wdzięczył się i gruchał.
Gdy opuścił już bezpieczny azyl, natychmiast zajął najwygodniejszą poduchę:


a także wypróbował od dawna obserwowane miejsca na drapaku :aniolek:



Na początku Lisek nie ruszał się zbyt wiele, teraz już biega. Nie skacze, tyko podciąga się na przednich łapkach. Przynajmniej na razie :)

Człowieka unika jak ognia :/
_________________
"(...)Nie jesteś jednak tak bezwolny, A choćbyś był jak kamień polny, Lawina bieg od tego zmienia, Po jakich toczy się kamieniach."
 
 
Cynamon 

Dołączyła: 16 Maj 2013
Posty: 3080
Skąd: Poznań
Wysłany: Sob 21 Wrz, 2019 15:10   

No faktycznie nie ma lekko z Liskiem.
Mam nadzieję, że Twoim Morri, wspaniałym podejściem do kotów postępy będą szły do przodu :good:
Kciuki za Was :kiss:
 
 
Morri 

Dołączyła: 24 Maj 2010
Posty: 16338
Skąd: Poznań
Wysłany: Nie 06 Paź, 2019 20:51   

Postępów socjalizacyjnych brak kompletnie, bo Lisek robi absolutnie wszystko, by pozostać niedostępnym. Przebywa wyłącznie w takich miejscach, gdzie straszna ludzka ręka go nie dosięgnie. Przeważnie na najgłębszych i najwyższych szafach...


Kwitnie za to przyjaźń międzykocia. Jeszcze za czasów klatkowych Lisek bardzo dużo gadał do swoich pobratymców. Teraz szczególnie bliskie relacje łączą go z Miną. Kiedy ją zawoła, ona natychmiast się na to zawołanie stawia. Ośmielony jej obecnością i z ogonem splecionym z jej ogonem Lisek rusza na wieczorne podboje mieszkania...

_________________
"(...)Nie jesteś jednak tak bezwolny, A choćbyś był jak kamień polny, Lawina bieg od tego zmienia, Po jakich toczy się kamieniach."
 
 
Morri 

Dołączyła: 24 Maj 2010
Posty: 16338
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 05 Lis, 2019 19:02   

Lisek zyskał przydomek vel Carino :) A to za sprawą tegoż oto:


a także tego:


Zmiana oczywiście głównie podyktowana jest tym, że to nie pierwszy Lisek w fundacji - imię nadane przez karmiciela trzeba więc było jakoś odróżnić od pozostałych ;)

Chłopak robi postępy. Coraz mniej przed nami zwiewa - doskonale wie, kto napełnia michę i na kogo trzeba trochę ponaglająco pokrzyczeć, jeśli micha wjeżdża na stół zbyt wolno ;) Ale na poufałości jeszcze zbyt wcześnie ;)
Nabrał ciała i stał się bardziej puchaty, pomału odzyskuje proporcje i widać, że jest coraz silniejszy. Jednak nie spotka się go wśród biegającej po domu młodzieży... Czas spędza głównie leżąc kołami do góry na swej poduszce na szafie ;) I broni jej jak twierdzy - nawet przed Miną. Ostatnio kiedy rozłożyła się na niej pod jego nieobecność, gdy wrócił, wprost "wygryzł" ją z tej miejscówki. Delikatnie, lecz stanowczo ;)
_________________
"(...)Nie jesteś jednak tak bezwolny, A choćbyś był jak kamień polny, Lawina bieg od tego zmienia, Po jakich toczy się kamieniach."
 
 
Morri 

Dołączyła: 24 Maj 2010
Posty: 16338
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon 11 Lis, 2019 23:02   

Jest coś, co intryguje bardziej niż jedzenie... Coś, co sprawia, że wychodzi się na sam środek pokoju, mimo że człowiek siedzi w odległości zaledwie metra. Jest coś, co sprawia, że wchodzi się nawet na tapczan tuż obok człowieka... Ona. Wędka :)


Jak możecie zauważyć, Lisek nie ma klasycznego krawata ;) On ma koloratkę :) Bo nawet mucha to nie jest. No koloratka, jak nic ;)
_________________
"(...)Nie jesteś jednak tak bezwolny, A choćbyś był jak kamień polny, Lawina bieg od tego zmienia, Po jakich toczy się kamieniach."
 
 
Morri 

Dołączyła: 24 Maj 2010
Posty: 16338
Skąd: Poznań
Wysłany: Wto 26 Lis, 2019 02:46   

Lisek oswaja się swoim trybem :) Na razie staram się mu nie przeszkadzać, ciesząc się z tego, jak śmielej obok nas przebywa. Tutaj, całkiem śmiało:

_________________
"(...)Nie jesteś jednak tak bezwolny, A choćbyś był jak kamień polny, Lawina bieg od tego zmienia, Po jakich toczy się kamieniach."
 
 
Morri 

Dołączyła: 24 Maj 2010
Posty: 16338
Skąd: Poznań
Wysłany: Pon 09 Gru, 2019 00:25   

Lisek poczyna sobie coraz śmielej, choć ciągle jeszcze śmiesznie syczy na rękę, która stawia przed nim miskę z jedzeniem ;) Śmiesznie, bo Lisek sam za nami idzie do kuchni, sam wejdzie do łóżka, w którym leżymy, a jednak wyciągnięta ręka, musi zostać osyczana ;) Chłopak ma swoją godność i łatwo nie odda bastionu dzikości ;) Wszystko to tylko jednak kwestia czasu ;)
Porusza się coraz lepiej, futerko całkiem odrosło, a ciało odzyskało prawidłowe proporcje. Cieszymy się z lśniącej zdrowiem sierści i nocnych pogoni za zabawkami :aniolek:



Jego królestwem i azylem jest szafa, co biorąc pod uwagę, z czym do nas trafił, jest pewną ironią ;) ale kiedy nie ruszamy się zbyt energicznie i nie zwracamy na niego zbyt wytężonej uwagi, lubi przyjść bliżej - zwłaszcza jeśli robią to inne koty :)



_________________
"(...)Nie jesteś jednak tak bezwolny, A choćbyś był jak kamień polny, Lawina bieg od tego zmienia, Po jakich toczy się kamieniach."
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
x
"Strona internetowa oraz forum Fundacji dla Zwierząt Koci Pazur" wykorzystuje pliki cookies.
Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie plików cookies w celach statystycznych. [więcej informacji]