Czuję się, jakbym miała w domu gościa, który chodzi i chwali, jak ładnie wszystko urządziłam
Filip Leszczyński
Moderatorzy: Migotka, crestwood
Chyba jedną z cech, która najbardziej podoba mi się w Filipie, to to jak on wszystko potrafi DOCENIĆ. Każdy drapak w naszym domu, każde legowisko, transporterek, kocie drzewko, kartonik - wszystko jest odpowiednio obejrzane i DOCENIONE. Tu się przejdzie podrapać, tu się położy, tu wejdzie do dziupli, tu do hamaczka, do transportera... Człowiekowi od razu ciepło się na sercu robi.
Czuję się, jakbym miała w domu gościa, który chodzi i chwali, jak ładnie wszystko urządziłam
Czuję się, jakbym miała w domu gościa, który chodzi i chwali, jak ładnie wszystko urządziłam
Ja spałam, ale spytałam Piotra: podobno Filip wydawał z siebie takie dźwięki, jakie ja wydaję, jak coś mi bardzo smakuje. Czyli chyba opowiadał o miłych rzeczachMarianna pisze:Hith pisze:Po raz pierwszy Filip spał dziś w nocy w sypialni, w legowisku koło łóżka. Tym sposobem dowiedzieliśmy się (dzięki mężowi, bo ja śpię jak kamień), że pan Leszczyński gada przez sen![]()
![]()
co opowiadał?
No to tak: przedwczoraj Filip po raz pierwszy władował się na kanapę! To zanczy wcześniej zdarzyło mu się na nią przy nas nieśmiało zaglądać albo przejść po niej (jak myślał, że nie patrzymy), ale tym razem przyszedł, wskoczył, zrobił "łups" i się przytulił. Po tym jak raz się tak odważył, przez te trzy dni zrobił to przynajmniej kilka razy (a dowody poniżej) 

W kontakcie z rezydentkami są postępy (głównie ze strony rezydentek, bo Filip to anioł, nie kot
). Postępy zaowocowały niestety również tym, że Filip próbuje wyjadać swoim tymczasowym siostrzyczkom z misek. Psotka nie da sobie w kaszę dmuchać i potrafi warknąć, syknąć albo pogonić mu kota. Za to Nitka pozwala na wspólne jedzenie albo po prostu gościnnie ustępuje, więc muszę trochę pilnować, żeby jedzenie z trzech miseczek nie szło do jednego brzucha 
Za to co trzeba przyznać Filipowi, to to, że nie jest wybredny i wcina wszystkie smaki, jakie podstawi mu się pod pyszczek <3
Budka w drapaku to absolutnie naj najukochańsze miejsce panicza Leszczyńskiego - chyba nie skłamię, jeśli powiem, że spędza w niej pół dnia. Co ciekawe, drugim w kolejności jest legowisko na parapecie (i ogólnie parapety) - ciekawe, bo patrząc na to, jaki jest płochliwy, trochę mnie zdziwiło, że żadnego wrażenia nie robią na nim przejeżdżające co chwila pod oknami tramwaje, samochody i ogólny ruch przy Placu Wielkopolskim.
Jak już jesteśmy przy ulubionych miejscówkach, to wczoraj Filip pierwszy raz odważył się wskoczyć na łóżko... i chyba mu się spodobało
Tak jak wspominałam, przespał też całą noc w legowisku tuż obok (do tej pory, mimo otwartych drzwi, sypiał raczej poza sypialnią).
Na koniec jeszcze dwa zdjęcia z łazienki, która od początku wypuszczenia na mieszkanie stanowiła bezpieczną bazę wypadową, ale zauważyliśmy, że straciła już ten status
Teraz Filip nawet, kiedy się spłoszy, odbiega raczej kilka kroków (lub truchta do drugiego pokoju), a nie leci na łeb na szyję w kąt łazienki albo pod łóżko. Spodziewaliśmy się, że pierwszy miesiąc może spędzić pod meblami, także wszystko, co robi, jest dużo powyżej oczekiwań i cieszymy się, że taki odważny kocur nam się trafił 

W kontakcie z rezydentkami są postępy (głównie ze strony rezydentek, bo Filip to anioł, nie kot
Za to co trzeba przyznać Filipowi, to to, że nie jest wybredny i wcina wszystkie smaki, jakie podstawi mu się pod pyszczek <3
Budka w drapaku to absolutnie naj najukochańsze miejsce panicza Leszczyńskiego - chyba nie skłamię, jeśli powiem, że spędza w niej pół dnia. Co ciekawe, drugim w kolejności jest legowisko na parapecie (i ogólnie parapety) - ciekawe, bo patrząc na to, jaki jest płochliwy, trochę mnie zdziwiło, że żadnego wrażenia nie robią na nim przejeżdżające co chwila pod oknami tramwaje, samochody i ogólny ruch przy Placu Wielkopolskim.
Jak już jesteśmy przy ulubionych miejscówkach, to wczoraj Filip pierwszy raz odważył się wskoczyć na łóżko... i chyba mu się spodobało
Na koniec jeszcze dwa zdjęcia z łazienki, która od początku wypuszczenia na mieszkanie stanowiła bezpieczną bazę wypadową, ale zauważyliśmy, że straciła już ten status
Filip wciąż jeszcze ucieka (choć już dużo mniej), jak się go zaskoczy albo nagle i szybko wejdzie do pokoju. Od początku bardziej uciekał też Piotrem, który siłą rzeczy chodzi ode mnie głośniej, bo jest większy
Ale na pieszczoty przychodzi do niego równie chętnie
Dowody na filmiku:
https://youtu.be/-5Wm4zTBs6E
https://youtu.be/-5Wm4zTBs6E
Problemy związane ze wzrastającą pewnością siebie Filipa:
1. Wskakuje na biurko i zasłania mi ekran.
2. Wbija się do łóżka skoro świt i każe głaskać…
3. …i mruczy tak, że nie da się dłużej spać.
4. Z rozkoszy ślini się i robi plamy na obiciu.
5. Rozpycha się tyłkiem na kanapie pomiędzy mną i mężem.
Poza tym totalnie mnie zaskoczył w weekend, kiedy odwiedziła nas kuzynka: gdy weszła do domu, schował się pod kanapę. Ale popołudniu nie chował się, siedział najpierw na komodzie w pokoju obok, potem nawet w tym samym pokoju, choć płoszył się, kiedy chodziła. Za to kolejnego ranka wracam z łazienki, patrzę: a w pokoju na kanapie leży Filip i przyjmuje kizianie po głowie. Ja cała zadziwiona, a kuzynka „No wskoczył na kanapę i chce, żeby go głaskać”
Tak właśnie wyglądają poranki. Najpierw słyszę jak Filip gada do siebie na parapecie, kiedy otworzę oczy i na niego spojrzę, jest "hop" i ląduje na łóżku:
Mimo tego, że odchudził się trochę u nas chłopak, tyłek wciąż ciężkawy
"Nic nie widziałaś, nic nie słyszałaś, proszę przechodzić dalej. Mnie tu nie ma."
Przez okna codziennie rano wpada mocne słońce i koty wygrzewają się na podłodze, parapecie i kanapie. Filipowi również się spodobało
To również szczyt miłości w wykonaniu Psotki, która nie jest wielką fanką nowych kotów w domu, ale czasem łaskawie pozwoli położyć się niedaleko. A czasem nawet wspólnie przegalopuje kawałek mieszkania 

1. Wskakuje na biurko i zasłania mi ekran.
2. Wbija się do łóżka skoro świt i każe głaskać…
3. …i mruczy tak, że nie da się dłużej spać.
4. Z rozkoszy ślini się i robi plamy na obiciu.
5. Rozpycha się tyłkiem na kanapie pomiędzy mną i mężem.
Poza tym totalnie mnie zaskoczył w weekend, kiedy odwiedziła nas kuzynka: gdy weszła do domu, schował się pod kanapę. Ale popołudniu nie chował się, siedział najpierw na komodzie w pokoju obok, potem nawet w tym samym pokoju, choć płoszył się, kiedy chodziła. Za to kolejnego ranka wracam z łazienki, patrzę: a w pokoju na kanapie leży Filip i przyjmuje kizianie po głowie. Ja cała zadziwiona, a kuzynka „No wskoczył na kanapę i chce, żeby go głaskać”
Tak właśnie wyglądają poranki. Najpierw słyszę jak Filip gada do siebie na parapecie, kiedy otworzę oczy i na niego spojrzę, jest "hop" i ląduje na łóżku:
Mimo tego, że odchudził się trochę u nas chłopak, tyłek wciąż ciężkawy
"Nic nie widziałaś, nic nie słyszałaś, proszę przechodzić dalej. Mnie tu nie ma."
Przez okna codziennie rano wpada mocne słońce i koty wygrzewają się na podłodze, parapecie i kanapie. Filipowi również się spodobało