Luntrus
Moderatorzy: Migotka, crestwood, airam, Rita
Re: Luntrus
Od kiedy dni zrobiły się cieplejsze i słońce zaczęło zaglądać przez okna, Luntek nie opuszcza miejscówki pod oknem. Śpi tam, myje się, odpoczywa, wygląda obserwując otoczenie na dworze. Nie przeszkadza mu absolutnie temperatura pod oknem. Po jednej z kąpieli słonecznych pojawił się na mizianki, jego czarne futerko było tak nagrzane, że prawie parzyło. Najważniejsze, że Luntek jest zadowolony. Jego dobrostan jest dla nas powodem do szczęścia.

Re: Luntrus
Luniek przechodzi od 2 dni stresujący czas. Zaczęło się w poniedziałek gorzej uformowanym kałem, który finalnie przeszedł w ostrą biegunkę. Jak to dom z większą ilością kotów (obecnie 6) dysponuję dobrze wyposażoną kocią apteczką. Leki na powstrzymanie biegunki i zatwardzenie kału podałam Luntkowi od razu, niestety bez rezultatu. We wtorek biegunka dalej go męczyła i dołączyły wymioty. Lało się z Luntka z każdej strony, przestał jeść, jeśli nie był w kuwecie to siedział w pozycji bólowej. Należę do kocich opiekunek z rodzaju tych bardziej panikujących, więc pojechałam z Luntkiem do kliniki całodobowej, żeby otrzymał doraźną pomoc, zanim dostaniemy się na wizytę do naszego lekarza. Długie oczekiwanie na wizytę zniósł dobrze, obyło się bez incydentu biegunkowego. Stan Luntka był dobry, otrzymał leki przeciw wymiotne, rozkurczowe, antybiotyk, a także mocniejszy lek na zatrzymanie biegunki. Leki zadziałały, bo w nocy załatwił się już tylko raz, stał się bardziej żywotny, znów zaczął gadać, na apetyt musimy jeszcze poczekać. Leki mamy rozpisane na 7 dni.
Jutro czeka go badanie krwi, a w sobotę wizyta z USG u lekarza prowadzącego.
Oczywiście łapanie i podawanie leków kilka razy dziennie są dla niego stresujące - ucieka, chowa się, syczy i warczy, próbuje gryźć przy łapaniu, ale mamy sposoby na złapanie delikwenta, a on szybko wybacza zniewagi. Kiedyś w takiej sytuacji nie wychodziłby z szafy przez 2 tygodnie. Teraz zrobił się nieufny na każdy nasz ruch, ale funkcjonuje normalnie na wspólnej przestrzeni. Dziś rano domagał się już porcji pieszczot i całusków
Oby zdrowotnie szybko się unormował i mógł wrócić do nudnej i bezpiecznej rutyny.
Jutro czeka go badanie krwi, a w sobotę wizyta z USG u lekarza prowadzącego.
Oczywiście łapanie i podawanie leków kilka razy dziennie są dla niego stresujące - ucieka, chowa się, syczy i warczy, próbuje gryźć przy łapaniu, ale mamy sposoby na złapanie delikwenta, a on szybko wybacza zniewagi. Kiedyś w takiej sytuacji nie wychodziłby z szafy przez 2 tygodnie. Teraz zrobił się nieufny na każdy nasz ruch, ale funkcjonuje normalnie na wspólnej przestrzeni. Dziś rano domagał się już porcji pieszczot i całusków
Oby zdrowotnie szybko się unormował i mógł wrócić do nudnej i bezpiecznej rutyny.
Re: Luntrus
Luntrusik po chorobie doszedł do siebie. Zakończyliśmy też probiotykoterapię, żeby jego układ pokarmowy wrócił do dobrego stanu po przyjmowaniu antybiotyku.
Ze względu na jego wiek i nosicielstwo wirusa FIV lekarz prowadząca zaleciła stałe przyjmowanie suplementów poprawiających odporność. Obecnie przyjmuje immunactiv balance i bardzo ładnie pochłania zawartość kapsułki z jedzonkiem.
Luniek poczuł się u nas wreszcie(!) na tyle pewnie, że zaczął się bawić jak kociak. Od kilku tygodni bierze udział w zabawie z innymi kotami, wcześniej się bał i tylko się przyglądał. Teraz wkracza do zabawy pewnie, poluje na piórka, biega za nimi całkiem spore dystanse, robi salta, przyczaja się. Obserwowanie go jak szaleje beztrosko jest ogromną satysfakcją i wzruszeniem. Luniek miewa także głupawki, cwałuje wtedy po mieszkaniu i jojczy na cały głos. Najczęściej takie sceny odbywają się w nocy lub nad ranem. Głosik Luniek ma niczym kocia panienka XD
Ostatnio odważył się nawet wyjść na taras, choć warunkiem było otwarcie drzwi moskitiery - boi się wyjść przez otwór w moskitierze dla kotów, i moja obecność.
Fajnie tam, ale chyba się boję wyjść:
Może jednak wyjdę:

Udało się!

Ze względu na jego wiek i nosicielstwo wirusa FIV lekarz prowadząca zaleciła stałe przyjmowanie suplementów poprawiających odporność. Obecnie przyjmuje immunactiv balance i bardzo ładnie pochłania zawartość kapsułki z jedzonkiem.
Luniek poczuł się u nas wreszcie(!) na tyle pewnie, że zaczął się bawić jak kociak. Od kilku tygodni bierze udział w zabawie z innymi kotami, wcześniej się bał i tylko się przyglądał. Teraz wkracza do zabawy pewnie, poluje na piórka, biega za nimi całkiem spore dystanse, robi salta, przyczaja się. Obserwowanie go jak szaleje beztrosko jest ogromną satysfakcją i wzruszeniem. Luniek miewa także głupawki, cwałuje wtedy po mieszkaniu i jojczy na cały głos. Najczęściej takie sceny odbywają się w nocy lub nad ranem. Głosik Luniek ma niczym kocia panienka XD
Ostatnio odważył się nawet wyjść na taras, choć warunkiem było otwarcie drzwi moskitiery - boi się wyjść przez otwór w moskitierze dla kotów, i moja obecność.
Fajnie tam, ale chyba się boję wyjść:
Może jednak wyjdę:
Udało się!
Re: Luntrus
Luniek odbył co półroczną kontrolę u weterynarza. Niestety nie za bardzo podobał mu się ten pomysł - po pierwsze ominęło go śniadanie, po drugie musiał opuścić dom w transporterze, po trzecie sama wizyta średnio mu przypadła go gustu. Szczególnie nie spodobało mu się golenie brzuszka do USG (głośny i nieprzyjemny dźwięk maszynki) - musiałam założyć mu kołnierz dla bezpieczeństwa własnych dłoni, bo chłop ze stresu warczał całkiem mocno i wolałam uniknąć pogryzienia przez wyrażającego sprzeciw Luntka. Poza tym epizodem grzeczniutki był - całe USG spokojnie przeleżał - wystarczyłam tylko ja do trzymania kotka, krew bez problemu można było pobrać, RTG zniósł spokojnie.
Wyniki badań już mamy. Krew wzorowo - w ogóle po wynikach i USG nie widać, że mamy do czynienia z kocim seniorem. a do tego kotem FIV+.
Jedynie kreatynina lekko przekracza normę, a w połączeniu z niższym niż norma ciężarem moczu, lekarz poprosiła o kontrolę tych parametrów nerkowych za 3 miesiące.
RTG było wykonywane, bo Luniek co jakiś czas ma ataki kaszlu - lekarz zaleciła inhalacje, żeby sprawdzić, czy na lekach dla astmatyków ataki kaszlu przejdą.
Po powrocie do domu obiadek Luniek zjadł chętnie, po czym jasno wyraził swoje obrażenie się na zniewagę wizytą, którą mu zafundowałam XD. Na szczęście kilka smaczków zmiękczyło serduszko Luntka i szybko domagał się przytulasków.
Obrażony Luntek:


Wyniki badań już mamy. Krew wzorowo - w ogóle po wynikach i USG nie widać, że mamy do czynienia z kocim seniorem. a do tego kotem FIV+.
Jedynie kreatynina lekko przekracza normę, a w połączeniu z niższym niż norma ciężarem moczu, lekarz poprosiła o kontrolę tych parametrów nerkowych za 3 miesiące.
RTG było wykonywane, bo Luniek co jakiś czas ma ataki kaszlu - lekarz zaleciła inhalacje, żeby sprawdzić, czy na lekach dla astmatyków ataki kaszlu przejdą.
Po powrocie do domu obiadek Luniek zjadł chętnie, po czym jasno wyraził swoje obrażenie się na zniewagę wizytą, którą mu zafundowałam XD. Na szczęście kilka smaczków zmiękczyło serduszko Luntka i szybko domagał się przytulasków.
Obrażony Luntek:
Re: Luntrus
Luntrus, jak i reszta kocio-ludzkiego stada, ma za sobą trudny czas. Przeżyliśmy trudną chorobę, wymagające leczenie i śmierć naszej ukochanej Nutki. Koty unikały miejsc, gdzie przebywała Nutka pachnąca lekami i weterynarzem, ich rytm dnia zgubił jakąkolwiek przewidywalność i rutynę, bo każdy dzień był podporządkowany pod Nutkę, koty były zestresowane, zlęknione, nie odnajdowały się w danej sytuacji. Dopiero teraz, miesiąc po odejściu Nuteczki, atmosfera w domu wraca do względnej normalności.
Luntek znalazł sobie nowe legowisko, w którym chętnie wypoczywa i zapada w głęboki sen. Jego samopoczucie mogę określić jako dobre, a może nawet bardzo dobre. Znów czuje się pewnie, a objawia się to szczególnie leżeniem i chodzeniem gdzie tylko chce, bez strachu. Luniek bawi się też jak kociak, biega za wędką, poluje skacze, czai się - jest w dobrej formie zdecydowanie. Wieczorami natomiast urządza dzikie galopady po mieszkaniu, wydając z siebie śmieszne dźwięki - nazywamy to jojczeniem Luntkowym. Jego potrzeba bliskości jest ogromna, kiedy tylko widzi mnie w pobliżu, przybiega na tulenie, całuski i głaskanie. Wróciło też jego ukochane czesanie, tą czynność uwielbia na tyle, że jak tylko słyszy otwieranie szafki ze szczotkami dla kotów, od razu przybiega i ustawia się do czesania.
Luntek to wrażliwa istota, która ceni sobie spokój, szanowanie jego granic i pozwalanie mu na kontakt na jego warunkach. Wtedy wydaje się żyć dobrym kocim życiem, oby trwało jak najdłużej.


Luntek znalazł sobie nowe legowisko, w którym chętnie wypoczywa i zapada w głęboki sen. Jego samopoczucie mogę określić jako dobre, a może nawet bardzo dobre. Znów czuje się pewnie, a objawia się to szczególnie leżeniem i chodzeniem gdzie tylko chce, bez strachu. Luniek bawi się też jak kociak, biega za wędką, poluje skacze, czai się - jest w dobrej formie zdecydowanie. Wieczorami natomiast urządza dzikie galopady po mieszkaniu, wydając z siebie śmieszne dźwięki - nazywamy to jojczeniem Luntkowym. Jego potrzeba bliskości jest ogromna, kiedy tylko widzi mnie w pobliżu, przybiega na tulenie, całuski i głaskanie. Wróciło też jego ukochane czesanie, tą czynność uwielbia na tyle, że jak tylko słyszy otwieranie szafki ze szczotkami dla kotów, od razu przybiega i ustawia się do czesania.
Luntek to wrażliwa istota, która ceni sobie spokój, szanowanie jego granic i pozwalanie mu na kontakt na jego warunkach. Wtedy wydaje się żyć dobrym kocim życiem, oby trwało jak najdłużej.
Re: Luntrus
No i ktoś tutaj zebrał zapas ciałka na zimę 
Re: Luntrus
Zaliczyłam z Luntkiem kontrolę po ostatniej wizycie weterynaryjnej. Wyniki badań Luntka są w porządku. SDMA jest w normie, a kreatynina wróciła do normy. W związku z tym na początku lutego mamy umówioną sanację, kilka zębów i kamień wymagają interwencji stomatologa.
Ze względu na nerki Luntek miał mierzone ciśnienie, które było bardzo wysokie, niestety przez stres. Samo łapanie i pakowanie do transportera to dla niego ogromny stres. A tym razem odstawił niezłe przedstawienie łącznie z drapaniem i pogryzieniem zanim można było go bezpiecznie chwycić, niestety bez rozlewu ludzkiej krwi się nie udało XD. Spróbujemy powtórzyć badanie ciśnienia na następnej wizycie kontrolnej.
Na wizycie zwróciłam lekarzowi uwagę na strupki, które zauważyłam na brzuchu Luntka. Lekarz pobrał zeskrobinę do badania, wskazując jednocześnie, że strupki mogły powstać od wylizywania na tle bólowym (okolica lędźwiowo-krzyżowa kręgosłupa była bolesna palpacyjnie), ale możemy uwzględnić także alergię lub stres. Na razie wprowadzamy gabapentynę przeciw bólowo, a w trakcie narkozy do zabiegu stomatologicznego Luntek będzie miał zrobione dodatkowo RTG kręgosłupa.
Ogólnie Luniek jak na kota w swoim wieku i nosicielstwie FIV jest w dobrym zdrowiu - oby było tak jak najdłużej.

Ze względu na nerki Luntek miał mierzone ciśnienie, które było bardzo wysokie, niestety przez stres. Samo łapanie i pakowanie do transportera to dla niego ogromny stres. A tym razem odstawił niezłe przedstawienie łącznie z drapaniem i pogryzieniem zanim można było go bezpiecznie chwycić, niestety bez rozlewu ludzkiej krwi się nie udało XD. Spróbujemy powtórzyć badanie ciśnienia na następnej wizycie kontrolnej.
Na wizycie zwróciłam lekarzowi uwagę na strupki, które zauważyłam na brzuchu Luntka. Lekarz pobrał zeskrobinę do badania, wskazując jednocześnie, że strupki mogły powstać od wylizywania na tle bólowym (okolica lędźwiowo-krzyżowa kręgosłupa była bolesna palpacyjnie), ale możemy uwzględnić także alergię lub stres. Na razie wprowadzamy gabapentynę przeciw bólowo, a w trakcie narkozy do zabiegu stomatologicznego Luntek będzie miał zrobione dodatkowo RTG kręgosłupa.
Ogólnie Luniek jak na kota w swoim wieku i nosicielstwie FIV jest w dobrym zdrowiu - oby było tak jak najdłużej.
Re: Luntrus
W środę Luniek przeszedł zabieg sanacji, polerowania oraz ekstrakcji zębów w znieczuleniu ogólnym. Dwa zęby zostały usunięte. Dziąsła posmarowano żelem antyseptycznym, żeby wszystko po zabiegu ładnie się goiło.
Korzystając z narkozy wykonano także RTG kręgosłupa - odcinka lędźwiowo- krzyżowego - interpretację zdjęć będziemy konsultować.
Luniek otrzymał leki przeciwwymiotne i przeciwbólowe w trakcie zabiegu, a do domu na wynos lek przeciwbólowy na 3 dni.
Wizyta kontrolna wymagana jest po 5 dniach od zabiegu, więc we wtorek czeka go niestety kolejna wyprawa.
Luniek wybudził się w dobrej formie, i w takiej wrócił do domu, co bardzo cieszy, bo każda narkoza to ogromny stres dla mnie. Zwyczajnie boję się, czy wszystko będzie w porządku podczas zabiegu. Po wyjściu z transportera od razu szukał kontaktu ze mną, żeby zostać pocieszonym i utulonym. Taki kochany robaczek z niego. Czuje się tu bezpiecznie i pewnie. Apetyt w normie, zachowanie także. A dziś rano już śpiewał przed śniadaniem. Luniek ma się więc dobrze.
Korzystając z narkozy wykonano także RTG kręgosłupa - odcinka lędźwiowo- krzyżowego - interpretację zdjęć będziemy konsultować.
Luniek otrzymał leki przeciwwymiotne i przeciwbólowe w trakcie zabiegu, a do domu na wynos lek przeciwbólowy na 3 dni.
Wizyta kontrolna wymagana jest po 5 dniach od zabiegu, więc we wtorek czeka go niestety kolejna wyprawa.
Luniek wybudził się w dobrej formie, i w takiej wrócił do domu, co bardzo cieszy, bo każda narkoza to ogromny stres dla mnie. Zwyczajnie boję się, czy wszystko będzie w porządku podczas zabiegu. Po wyjściu z transportera od razu szukał kontaktu ze mną, żeby zostać pocieszonym i utulonym. Taki kochany robaczek z niego. Czuje się tu bezpiecznie i pewnie. Apetyt w normie, zachowanie także. A dziś rano już śpiewał przed śniadaniem. Luniek ma się więc dobrze.
Re: Luntrus
Jesteśmy już po konsultacji RTG kręgosłupa odcinka lędźwiowo- krzyżowego Luntka. Niestety mamy do czynienia ze zmianami zwyrodnieniowymi kręgosłupa, które są nieodwracalne. Mamy kilka zaleceń. Między innymi fizjoterapia - niestety w przypadku Luntka nie jest ona możliwa ze względu na jego ogromny stres przy wyjazdach z domu i jakichkolwiek zabiegach. Będziemy więc polegać na uśmierzaniu bólu kręgosłupa. Obecnie Luntek dostaje gabepentynę, którą stosuje się u kotów z przewlekłymi dolegliwościami bólowymi, chorobami stawów. Dodatkowo lekarz zaleciła zastrzyki z Solensii co miesiąc, która działa typowo na łagodzenie bólu związanego z chorobą zwyrodnieniową stawów u kotów. Jak lekarz podejrzewała - lizanie brzuszka i jeżenie sierści na grzbiecie były objawem bólu powodowanego przez kręgosłup. Samo wdrożenie gabapentyny dało już efekt, Luniek przestał wylizywać sobie brzuszek, strupki się zagoiły. Chcemy, żeby Luntek żył komfortowo bez bólu, póki co się to udaje.
