Anastazja
Moderatorzy: Migotka, crestwood, airam
Re: Anastazja
Jesteśmy po kolejnej wizycie kontrolnej. W obrazie USG widać pogorszenie, ale dobra wiadomość jest taka, że w wynikach krwi spadła nam lipaza, a parametry nerkowe jakby znów się zatrzymały, kreatynina ciut spadła, ale fosfor i mocznik poszły w górę. Wygląda na to, że kryzys wyhamowuje. Po wdrożeniu dodatkowych leków nastrój Anastazji się poprawił, ale niestety wszystkie swoje potrzeby załatwia poza kuwetami, całkowicie odmawiając korzystania z nich. W tej chwili odizolowujemy ja na noc by miała trochę spokoju i przestrzeni dla siebie.
Re: Anastazja
W minionym tygodniu musieliśmy przyspieszyć kontrolę u Anastazji, niepokojąco alarmującym sygnałem była kałuża moczu z krwią. Jeszcze tego samego dnia popołudniu, zabraliśmy Anastazję na badania. Na szczęście badania nie wykazały krwawienia w pęcherzu ani w nerkach, a pobrany mocz do badania był bardzo jasny. Prawdopodobnie pękło jej jakieś naczynko i to była sytuacja jednorazowa. Będąc już na miejscu Pani doktor pobrała tez krew do badania, z czego wynika że poziom lipazy znów się podnosi wobec czego musimy dołożyć Anastazji kolejny lek w postaci enzymów trzustkowych.
A jak się czuje Anastazja? No gdyby nie to załatwianie się poza kuwetą można by powiedzieć, że nie widać po niej oznak choroby. Codziennie melduje się w kuchni i domaga jedzenia, gdy otwieram smaczki teleportuje się na mojej głowie szybciej niż jakikolwiek inny kot. Dużo czasu spędza na balkonie, a gdy przychodzi wieczór śpi obok mnie na kanapie.
A jak się czuje Anastazja? No gdyby nie to załatwianie się poza kuwetą można by powiedzieć, że nie widać po niej oznak choroby. Codziennie melduje się w kuchni i domaga jedzenia, gdy otwieram smaczki teleportuje się na mojej głowie szybciej niż jakikolwiek inny kot. Dużo czasu spędza na balkonie, a gdy przychodzi wieczór śpi obok mnie na kanapie.