Fundacja 'Koci Pazur' Strona Główna Fundacja 'Koci Pazur'
Fundacyjne forum kociarzy z Poznania

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Jeżyk
Autor Wiadomość
Renik0803 

Dołączyła: 10 Maj 2014
Posty: 162
Skąd: Lusowo
Wysłany: Pon 29 Paź, 2018 22:57   Jeżyk

Nie są to kocie pogaduchy ale nie macie działu innych zwierzaczków, więc piszę tutaj. Mam pod opieką malutkiego jeżyka. Zaczęłam dokarmiać już na początku jesieni, bo wiem, że muszą przed zimą dostać tłuszczyku. Przychodziły różne - duże, średnie i matka z maluszkiem. Od kilku dni maluch pojawiał się sam. Już był ok. godz. 15,00. Matki nie widziałam. Wczoraj przyszedł o 10,00 rano. Gdy poszłam z karmą okazało się, że ma coś z łapeczką. A więc Tuptuś do kartonu. Skontaktowałam się z pogotowiem dla jeży i kazali mi go ogrzać. Teraz siedzi w cieple, apetyt dopisuje, łapka chyba w porządku, cały czas pod obserwacją. Za malutki żeby wypuścić bo przed zimą może nie przybrać na wadze ile powinien. I tym sposobem mam Tuptusia i teraz kombinuję gdzie i jak go przezimować.
Może jakieś sugestie?
 
 
Neda 

Dołączyła: 05 Wrz 2016
Posty: 1904
Skąd: Suchy Las
Wysłany: Wto 30 Paź, 2018 09:31   

Po sugestie najlepiej tu:
https://www.facebook.com/JerzyDlaJezy/
 
 
Renik0803 

Dołączyła: 10 Maj 2014
Posty: 162
Skąd: Lusowo
Wysłany: Wto 30 Paź, 2018 23:27   

Tak. Przejrzałam wszystkie strony nt. jeżyków. Dzisiaj zważony - waga (o Boziu - 261 gramów) więc decyzja - zostaje u mnie do wiosny. Po niedzieli jadę do weterynarza znającego się na jeżach - aby go przejrzał, odrobaczył i odpchlił. Tuptuś teraz dużo je, śpi ładnie zakopany w szmatki i mam nadzieje że do wiosny będzie mu dobrze. Tylko mąż musi ogarnąć mu chatkę.
W końcu jak przezimowaliśmy łabędzia Bodzia (też był u mnie od stycznia do kwietnia) to co? nie damy rady z malutkim Tuptusiem?
Trzymajcie kciuki dziewczyny za Tuptusia.
 
 
Neda 

Dołączyła: 05 Wrz 2016
Posty: 1904
Skąd: Suchy Las
Wysłany: Sro 31 Paź, 2018 09:39   

Łabędzia też mieliście??? :shock: :D
Na pewno dacie radę, powodzenia! :)
 
 
Eva 
EVA_GEN

Wiek: 34
Dołączyła: 23 Wrz 2014
Posty: 8812
Skąd: POZNAŃ
Wysłany: Sro 31 Paź, 2018 09:39   

:love: :love:
_________________
nie mogę, Kot na mnie leży.
 
 
Renik0803 

Dołączyła: 10 Maj 2014
Posty: 162
Skąd: Lusowo
Wysłany: Sro 31 Paź, 2018 23:46   

Z łabędziem to dłuższa historia. Powiem krótko. Mąż go zabrał ze środka zamarzniętego jeziora, gdy umierał z głodu przy pół bochenku zamarzniętego chleba, bo jakiś "mądry człowiek" miał tyle litości i rzucił mu taki kawał. Łabędź był z letniego wyklucia, młody, szary i wycieńczony. Ale doszedł do siebie, rezydował na ogrodzie do kwietnia i reagował na imię. Bodzio został zwodowany po tym jak obejrzał go weterynarz, który przyjechał do nas.
Fajna historia, która miała zakończenie następnej zimy.
Obecnie Bodzio jest w zoo na Malcie, razem ze 100 kumplami, jak powiedział mi opiekun ptaków.
 
 
Neda 

Dołączyła: 05 Wrz 2016
Posty: 1904
Skąd: Suchy Las
Wysłany: Pią 02 Lis, 2018 11:13   

Przyznam, że zamarznięty łabędz przy zamarzniętej kromce chleba to jest jakaś niepojęta drama i obraz głupoty ludzkiej w jednym. Na szczęście nie wszyscy są głupi.😘
 
 
MISIEK 
Misiek

Dołączyła: 17 Kwi 2016
Posty: 1904
Skąd: Swarzędz
Wysłany: Pią 02 Lis, 2018 12:41   

Renik0803 napisał/a:
Z łabędziem to dłuższa historia. Powiem krótko. Mąż go zabrał ze środka zamarzniętego jeziora, gdy umierał z głodu przy pół bochenku zamarzniętego chleba, bo jakiś "mądry człowiek" miał tyle litości i rzucił mu taki kawał. Łabędź był z letniego wyklucia, młody, szary i wycieńczony. Ale doszedł do siebie, rezydował na ogrodzie do kwietnia i reagował na imię. Bodzio został zwodowany po tym jak obejrzał go weterynarz, który przyjechał do nas.
Fajna historia, która miała zakończenie następnej zimy.
Obecnie Bodzio jest w zoo na Malcie, razem ze 100 kumplami, jak powiedział mi opiekun ptaków.


Kochani jesteście, że nie zostawiliście go bez pomocy :aniolek: Pamiętajcie tylko o swoim bezpieczeństwie ;-)
 
 
Renik0803 

Dołączyła: 10 Maj 2014
Posty: 162
Skąd: Lusowo
Wysłany: Sob 03 Lis, 2018 00:50   

Nie ma obawy. On nawet nie syczał, a później był tak oswojony, że rano mnie wzywał abym mu dała jeść (jak się za bardzo guzdrałam) i witał mnie jak podchodziłam do jego woliery.
:)
 
 
Renik0803 

Dołączyła: 10 Maj 2014
Posty: 162
Skąd: Lusowo
Wysłany: Sob 03 Lis, 2018 23:33   

Tuptuś w azylu dla jeży. Niestety nóżka złamana i potrzebna będzie operacja. Szczęście w nieszczęściu, że trafił w fachowe ręce. Jestem w kontakcie z Panią z tej fundacji. Zresztą można na Fb wejść na stronę Jeżonauci i tam są opisywane przypadki ratowania jeży i wiewiórek.
 
 
Neda 

Dołączyła: 05 Wrz 2016
Posty: 1904
Skąd: Suchy Las
Wysłany: Pon 05 Lis, 2018 11:00   

Najważniejsze, że w dobrych rękach, niech dochodzi do siebie! :)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
x
"Strona internetowa oraz forum Fundacji dla Zwierząt Koci Pazur" wykorzystuje pliki cookies.
Korzystając z niej wyrażasz zgodę na używanie plików cookies w celach statystycznych. [więcej informacji]