Młody do człowieka zbliża się cały czas na bezpieczną odległość, patrzy na nas, wodzi oczami ale na głaski się jeszcze nie odważył. Za to uprawia galopy z futrami, kulają się razem i uprawiają kocie zapasy
Lisek vel Carino
Moderatorzy: Migotka, crestwood
U Liska czas płynie pomału, głównie na leniuchowaniu i zabawie z Kanso, Thorgalem.
Młody do człowieka zbliża się cały czas na bezpieczną odległość, patrzy na nas, wodzi oczami ale na głaski się jeszcze nie odważył. Za to uprawia galopy z futrami, kulają się razem i uprawiają kocie zapasy
Jest bardzo pogodnym kotem, stara się też nie wchodzić w kontakt z Mikim i Rubinem. Jest też jednym z naszej czarnej loży szyderców
czyli Mina, Thorgal i właśnie On, obserwują i oceniają 
Młody do człowieka zbliża się cały czas na bezpieczną odległość, patrzy na nas, wodzi oczami ale na głaski się jeszcze nie odważył. Za to uprawia galopy z futrami, kulają się razem i uprawiają kocie zapasy
Lisek kocha inne koty. Warunek jest jeden: muszą być spokojne i przyjazne. Dlatego Lisek wita się barankami z Docentem, szanuje Borisse, przyjaźni się z Miną, Thorgalem i Kanso. Nie ma natomiast najmniejszej ochoty zapoznawać się z Mikim i Rubinem, którzy są dla niego za głośni i żywiołowi. Woli ich unikać, spędzając czas, w którym korzystają z dostępu do całego mieszkania, w swoim królestwie na szafie.
Lisek schodzi z szafy dopiero, gdy Rubin i Miki znikają za drzwiami swojego pokoju.
Lisek schodzi z szafy dopiero, gdy Rubin i Miki znikają za drzwiami swojego pokoju.
"(...)Nie jesteś jednak tak bezwolny, A choćbyś był jak kamień polny, Lawina bieg od tego zmienia, Po jakich toczy się kamieniach."
Lisek ma dwie twarze - naszafową i pozaszafową. Na szafie ma schron - nie wolno się tam zbliżać, bo to powoduje paniczny strach.
Kiedy natomiast Lisek odwiedza nas na dole (idę o zakład, że gdy nas nie ma, śpi na tapczanie) zmienia się w kota ciekawskiego, chętnego do zabawy i nieustannie nas obserwującego

Kiedy natomiast Lisek odwiedza nas na dole (idę o zakład, że gdy nas nie ma, śpi na tapczanie) zmienia się w kota ciekawskiego, chętnego do zabawy i nieustannie nas obserwującego
"(...)Nie jesteś jednak tak bezwolny, A choćbyś był jak kamień polny, Lawina bieg od tego zmienia, Po jakich toczy się kamieniach."
Strasznie ubolewam nad sytuacją z oswajaniem Liska - po prostu brak czasu, by poświęcić się temu, jak należy. Najpierw ograniczały nas poważnie chore koty (najpierw kilkunastotygodniowa walka o Guzika, wodonercze u Tary i guz na wątrobie Kanso, które zbiegły się w czasie z początkiem pandemii), potem ponad roczna walka o Tarę, absorbującą po kilka godzin dziennie. Po odejściu Tary, pojawili się Miki i Rubin oraz choroba mojej babci. I tak przez cały czas nie było jak popracować nad polepszeniem relacji z Liskiem. Nie jest gorzej - Lisek jest szczęśliwy, ale socjalizacyjnie nie rozwinął się wcale. Teraz sytuację dodatkowo utrudnia fakt, że kiedy Miki i Rubin nie są zamknięci (a staram się, by byli zamknięci jak najmniej, bo z kolei oni bardzo ciężko to znoszą), Lisek absolutnie nie zejdzie z szafy. Raz, że ogromnie ciężko mi go tam dosięgnąć, dwa, że to jego teren... I tak trochę utknęliśmy
Ktoś może powiedzieć, że nie wszystkie koty trzeba zmuszać do tego, by oswoiły się z dotykiem ludzkiej ręki; że niektóre trzeba uszanować w ich niezależności i cieszyć się tym, że choć niedotykalskie, żyją szczęśliwie obok nas. Ja tak nie uważam - moim zdaniem każdy kot powinien być przyzwyczajony do tego, że czasem trzeba coś przy nim zrobić, musi być nauczony przyjmowania leków i zabiegów pielęgnacyjnych. Nie wyobrażam sobie na dłuższą metę, że nie mogę kota dokładnie obejrzeć i omacać, by w porę zauważyć coś niepokojącego. A nade wszystko nie wyobrażam sobie opieki podczas choroby, kiedy to czasem dość często w ciągu dnia trzeba podać leki. Dlatego tak bardzo leży mi na sercu oswojenie Liska. To, że czuje się obok nas swobodnie, to za mało

Ktoś może powiedzieć, że nie wszystkie koty trzeba zmuszać do tego, by oswoiły się z dotykiem ludzkiej ręki; że niektóre trzeba uszanować w ich niezależności i cieszyć się tym, że choć niedotykalskie, żyją szczęśliwie obok nas. Ja tak nie uważam - moim zdaniem każdy kot powinien być przyzwyczajony do tego, że czasem trzeba coś przy nim zrobić, musi być nauczony przyjmowania leków i zabiegów pielęgnacyjnych. Nie wyobrażam sobie na dłuższą metę, że nie mogę kota dokładnie obejrzeć i omacać, by w porę zauważyć coś niepokojącego. A nade wszystko nie wyobrażam sobie opieki podczas choroby, kiedy to czasem dość często w ciągu dnia trzeba podać leki. Dlatego tak bardzo leży mi na sercu oswojenie Liska. To, że czuje się obok nas swobodnie, to za mało
"(...)Nie jesteś jednak tak bezwolny, A choćbyś był jak kamień polny, Lawina bieg od tego zmienia, Po jakich toczy się kamieniach."
Jak wiecie Lisek należy raczej do tchórzy, którzy nie mają w zwyczaju konfrontowania się ze swymi lękami. Nawet jeśli coś bardzo go ciekawi, woli zachować dystans i nie próbować. Dotyczy to zarówno kontaktów z ludźmi, kotami, które wydają mu się nieprzyjazne, a także z... lekami podawanymi w nawet najpyszniejszym smakołyku - najdrobniejsza zmiana zapachu i Lisek nie zaryzykuje nawet polizania podejrzanej substancji.
Z Miną stworzył na jednej z szaf własne gniazdko. Jeśli mają kaprys pobyć sami, nie wpuszczają tam nawet innych zaprzyjaźnionych kotów. Zdecydowanie najlepiej czują się w swoim towarzystwie własnym towarzystwie.
Lisek w dalszym ciągu Lisek syczy na nas gdy zbliżamy się do niego za bardzo. Nawet przy podawaniu jedzenia. Jest jeden plus tej sytuacji - oddech Liska jest nienaganny
Nie musimy nawet oglądać zębów 
Z Miną stworzył na jednej z szaf własne gniazdko. Jeśli mają kaprys pobyć sami, nie wpuszczają tam nawet innych zaprzyjaźnionych kotów. Zdecydowanie najlepiej czują się w swoim towarzystwie własnym towarzystwie.
Lisek w dalszym ciągu Lisek syczy na nas gdy zbliżamy się do niego za bardzo. Nawet przy podawaniu jedzenia. Jest jeden plus tej sytuacji - oddech Liska jest nienaganny
Gdy tylko Miki i Rubin znikają za drzwiami swojego pokoju, Lisek schodzi z szafy, by popodglądać, co robimy
Gdy kładziemy się spać, albo układa się cichutko w nogach łóżka albo zaczyna harce z zaprzyjaźnionymi kotami, albo wybiera się z Kanso na zwiedzanie kuchni. Tak, kuchnia jest tym miejscem, w którym kryje się kosz na śmieci. 4 koty z naszego stada wykazują ożywione zainteresowanie tym obiektem: Mina, Kanso, Saper i właśnie Lisek. Kosz jest zabezpieczony - stoi w szafce pod zlewem, a drzwiczki są zaryglowane... kopyścią. Czasem jako dodatkowa przeszkoda ktoś bezczelnie zastawia szafkę taboretem. Mimo to, każdy z zainteresowanych próbuje się tam dostać, podczas gdy pozostała trójka siedzi i się przygląda. Po niepowodzeniu jednego, do akcji przystępuje kolejny. Bywa, że po prostu wstajemy w nocy, by zamknąć drzwi do kuchni, nie do końca ufając zabezpieczeniom kosza. Niemniej wystarczy też krzyknąć "Słyszę was!" i już słychać tupot uciekających rzezimieszków 
Jako się rzekło, Lisek jest tchórzem. Ale nie jest głupi - ma doskonałą pamięć, zawsze reaguje na swoje imię i autentycznie widać po wyrazie jego pyszczka, jak analizuje nas podczas obserwacji

Jako się rzekło, Lisek jest tchórzem. Ale nie jest głupi - ma doskonałą pamięć, zawsze reaguje na swoje imię i autentycznie widać po wyrazie jego pyszczka, jak analizuje nas podczas obserwacji
"(...)Nie jesteś jednak tak bezwolny, A choćbyś był jak kamień polny, Lawina bieg od tego zmienia, Po jakich toczy się kamieniach."
Obecność innych kotów zawsze działa na Liska ośmielająco 
Zwłaszcza obecność kotów, takich jak Docent, które nie boją się nikogo i niczego
https://youtu.be/cQr3Z8A4syc
Nadmienię, że w kadrze nie zmieścił się śpiący człowiek
Lisek bardzo sobie ceni towarzystwo kotów łagodnych i dobrze wychowanych, jak na przykład Kanso - tę sympatię widać nawet w jego spojrzeniu
https://youtu.be/2IF2EX5tRHQ
Zwłaszcza obecność kotów, takich jak Docent, które nie boją się nikogo i niczego
https://youtu.be/cQr3Z8A4syc
Nadmienię, że w kadrze nie zmieścił się śpiący człowiek
Lisek bardzo sobie ceni towarzystwo kotów łagodnych i dobrze wychowanych, jak na przykład Kanso - tę sympatię widać nawet w jego spojrzeniu
https://youtu.be/2IF2EX5tRHQ
"(...)Nie jesteś jednak tak bezwolny, A choćbyś był jak kamień polny, Lawina bieg od tego zmienia, Po jakich toczy się kamieniach."
Mimo dystansu, jaki ciągle zachowuje, czuję że Lisek nas lubi
Gdy tylko ogarniemy sytuację z napięciem między kotami w naszym domu, zamierzam trochę nad nim popracować. Mam wrażenie, że poczuł się już na tyle dobrze i pewnie, że można spróbować pójść o krok dalej.
Nie wiem, czy wiecie, ale Lisek jest śpiewakiem. Gdy tylko zaczyna się bawić, biega po mieszkaniu wydając radosne gulgotanie i pomiaukiwanie
Jest w tym ogromny ładunek pozytywności 

Nie wiem, czy wiecie, ale Lisek jest śpiewakiem. Gdy tylko zaczyna się bawić, biega po mieszkaniu wydając radosne gulgotanie i pomiaukiwanie
"(...)Nie jesteś jednak tak bezwolny, A choćbyś był jak kamień polny, Lawina bieg od tego zmienia, Po jakich toczy się kamieniach."
Bo Lisek jest pięęęknym kotemsaszka pisze:Piękne zdjęcie
"(...)Nie jesteś jednak tak bezwolny, A choćbyś był jak kamień polny, Lawina bieg od tego zmienia, Po jakich toczy się kamieniach."
U Liska po staremu - część dnia spędza na szafie, by wieczorem z niej zejść. Mam nadzieję, że gdy nasze życie wróci do normy i nie będzie już trzeba izolować Mikiego i Rubina, wreszcie będziemy mieli możliwość popracowania nad naszymi relacjami.
Bo na razie - constans - Lisek naziemny to Lisek obserwujący i podglądający. Ucieka przed nami, ale gdy nie widzimy podgląda nas z wielkim zaciekawieniem. Bardzo chciałabym wiedzieć, co sobie myśli

Bo na razie - constans - Lisek naziemny to Lisek obserwujący i podglądający. Ucieka przed nami, ale gdy nie widzimy podgląda nas z wielkim zaciekawieniem. Bardzo chciałabym wiedzieć, co sobie myśli
"(...)Nie jesteś jednak tak bezwolny, A choćbyś był jak kamień polny, Lawina bieg od tego zmienia, Po jakich toczy się kamieniach."
W życiu Liska doszło do ogromnej pozytywnej zmiany
Wyprowadzili się od nas Miki i Rubin! Lisek nie dowierzał przed dwa dni... Teraz prowadzi życie głównie napodłogowo-natapczanowe. Szafa obrzydła mu niemal zupełnie! Chodzi za nami, przygląda nam się, jakby się stęsknił. Bryka z innymi kotami jakby chciał się wyszaleć za ten cały czas, kiedy bał się to robić... Czasem trzeba na chwilę stracić, to co się miało, by to docenić, gdy to odzyska 

"(...)Nie jesteś jednak tak bezwolny, A choćbyś był jak kamień polny, Lawina bieg od tego zmienia, Po jakich toczy się kamieniach."