Anastazja
Moderatorzy: Migotka, crestwood, airam
U Anastazji choroba postępuje, nerki się nieco zmniejszyły, a parametry we krwi podwyższyły. Na razie Pani doktor nie zleciła zwiększenia ilości kroplówek, tylko przypilnowanie by zjadała swoje suplementy. Niestety podczas naszej nieobecności, koteczka nie dojadała pełnych porcji, a zatem nie przyjmowała wszystkiego jak należy. Na szczęście od naszego powrotu z jedzeniem jest już znacznie lepiej
W poniedziałek idziemy do kontroli.
Dodatkowo chciała bym podkreślić, że mimo kiepskich wyników Anastazja czuje się świetnie, zmieniła się w miziaka i od kiedy zniknęła Edzia ma chłopaków tylko dla siebie, często śpi sobie z Granatem i Chaplinem, zakopani w naszych pościelach.
https://youtu.be/69YQcXmVqt8?si=GdUUMKmtWFNSkooZ https://youtu.be/-i0G5mVcIEs?si=cEV2MIVMVwTl7u3n https://youtu.be/c7U7ZxiXEAY?si=oOZf53dQ1JcdkDHk
Dodatkowo chciała bym podkreślić, że mimo kiepskich wyników Anastazja czuje się świetnie, zmieniła się w miziaka i od kiedy zniknęła Edzia ma chłopaków tylko dla siebie, często śpi sobie z Granatem i Chaplinem, zakopani w naszych pościelach.
https://youtu.be/69YQcXmVqt8?si=GdUUMKmtWFNSkooZ https://youtu.be/-i0G5mVcIEs?si=cEV2MIVMVwTl7u3n https://youtu.be/c7U7ZxiXEAY?si=oOZf53dQ1JcdkDHk
Re: Anastazja
Co u Anastazji?
Re: Anastazja
Anastazja zimuje pod kołderką, ewentualnie na podusi pod kaloryferem. Stała się prze kochanym i wręcz upierdliwym miziakiem
I choć najbardziej kocha Huberta, przymila się i łasi o jego twarz, to i ja mogę liczyć na czułości z jej strony. Wchodzi na nas, łasi się, pogryza dłonie bezzębną paszczą co jest szczególnie upierdliwe podczas korzystania z komputera. Część nocy śpi z nami, a gdy usłyszy budzik rano to już nie ma zmiłuj, jest lepsza od każdej ustawionej drzemki na zegarku.
Anastazja ma sporo swoich dziwactw, które po części stały się rutyna naszego dnia. Zawsze próbuje przemknąć do pokoju gdzie posiłki jada Chaplin, więc musimy odpowiednio wcześnie zamknąć tam drzwi. Posiłki to w ogóle bardzo długa procedura, bo Anastazja nie dość, że je powoli, to jeszcze na raty. Tak więc kilka razy dziennie, w porze posiłku, musimy pilnować by Anastazja zjadła swoja porcję i za każdym razem gdy odchodzi od miski, miska musi iść za nią. Trzeba tez uważać na to by jedzonko nie było zbyt wodniste, bo po rozduszeniu go widelcem należy uformować z niego kopczyk, który czasem w trakcie jedzenia trzeba poprawić, bywa tez, że Anastazja całkowicie odmówi jedzenia jeśli miska jej się nie spodoba. Robimy co możemy by księżniczkę utuczyć, więc dosłownie staliśmy się jej sługami


Anastazja ma sporo swoich dziwactw, które po części stały się rutyna naszego dnia. Zawsze próbuje przemknąć do pokoju gdzie posiłki jada Chaplin, więc musimy odpowiednio wcześnie zamknąć tam drzwi. Posiłki to w ogóle bardzo długa procedura, bo Anastazja nie dość, że je powoli, to jeszcze na raty. Tak więc kilka razy dziennie, w porze posiłku, musimy pilnować by Anastazja zjadła swoja porcję i za każdym razem gdy odchodzi od miski, miska musi iść za nią. Trzeba tez uważać na to by jedzonko nie było zbyt wodniste, bo po rozduszeniu go widelcem należy uformować z niego kopczyk, który czasem w trakcie jedzenia trzeba poprawić, bywa tez, że Anastazja całkowicie odmówi jedzenia jeśli miska jej się nie spodoba. Robimy co możemy by księżniczkę utuczyć, więc dosłownie staliśmy się jej sługami
Re: Anastazja
No, Anastazja ma taki księżniczkowaty vibe, nie da się ukryć 
„Ludzie, którzy nienawidzą kotów, w swoim następnym życiu wrócą jako myszy.” Faith Resnick
Re: Anastazja
Ostatnie dni rozpieszczają nas piękną, wiosenną pogodą. Ciepłe słońce i lekki wiatr to idealne warunki na balkonowe wyprawy – z czego Anastazja korzysta z ogromnym entuzjazmem. Balkon to obecnie jej ulubione miejsce. Spędza tam długie chwile, leżąc na kocyku, wystawiając futerko do słońca i delektując się zapachami niosącymi się z zewnątrz. Najbardziej ekscytują ją przelatujące nisko owady oraz nieustannie ćwierkające ptaki – potrafi godzinami obserwować je z pełnym skupieniem, mrucząc cicho pod nosem i poruszając ogonem z napięciem.
W ramach eksploracji otoczenia Anastazja postanowiła zaanektować moje doniczki z kwiatami. Z uporem godnym kota wygrzebuje ziemię, a w jednej z donic zrobiła sobie nawet prowizoryczne legowisko. Choć jej zaangażowanie w „ogrodnictwo” jest niepodważalne, niestety nie idzie ono w parze z moimi planami hodowli roślin – aktualnie próbuję ocalić to, co jeszcze nie zostało przewrócone lub zgniecione. Mimo wszystko trudno się na nią złościć, kiedy tak wdzięcznie wciska się między liście, mrucząc i przeciągając się jak zawodowa modelka roślinnych sesji zdjęciowych.
W domu nadal utrzymuje się rytm „księżniczki z charakterem” – lubi mieć własną przestrzeń, ale coraz częściej sama inicjuje kontakt. Przychodzi na głaskanie, szczególnie wieczorami, kiedy robi się cicho i spokojnie. Uwielbia być drapana za uchem i pod brodą, a gdy ma dobry nastrój, potrafi się nawet położyć na plecach i wystawić brzuszek – oczywiście tylko po to, żeby po sekundzie przypomnieć sobie, że brzuszki są do podziwiania, nie do dotykania. Typowo kocie.
Zdrowie:
Od strony nerkowej bez zmian – co w tym przypadku jest dobrą wiadomością. Parametry we krwi pozostają na stabilnym poziomie, bez pogorszenia. Niestety, pojawił się ponowny wzrost poziomu lipazy, co może świadczyć o problemach trzustkowych. W związku z tym wprowadzony został nowy lek. Niestety, jego smak nie przypadł Anastazji do gustu i obecnie podawanie go jest sporym wyzwaniem – próby kamuflowania w jedzeniu kończą się podejrzliwym węszeniem i demonstracyjnym odchodzeniem od miski.
Będziemy wkrótce umawiać się na kolejną wizytę kontrolną u weterynarza, by sprawdzić, czy wdrożone leczenie przynosi efekty. Poza tym kotka jest w dobrej kondycji, ma apetyt (choć wybredny), korzysta z kuwety bez problemu i zachowuje się energicznie oraz ciekawsko – co zawsze cieszy.
W ramach eksploracji otoczenia Anastazja postanowiła zaanektować moje doniczki z kwiatami. Z uporem godnym kota wygrzebuje ziemię, a w jednej z donic zrobiła sobie nawet prowizoryczne legowisko. Choć jej zaangażowanie w „ogrodnictwo” jest niepodważalne, niestety nie idzie ono w parze z moimi planami hodowli roślin – aktualnie próbuję ocalić to, co jeszcze nie zostało przewrócone lub zgniecione. Mimo wszystko trudno się na nią złościć, kiedy tak wdzięcznie wciska się między liście, mrucząc i przeciągając się jak zawodowa modelka roślinnych sesji zdjęciowych.
W domu nadal utrzymuje się rytm „księżniczki z charakterem” – lubi mieć własną przestrzeń, ale coraz częściej sama inicjuje kontakt. Przychodzi na głaskanie, szczególnie wieczorami, kiedy robi się cicho i spokojnie. Uwielbia być drapana za uchem i pod brodą, a gdy ma dobry nastrój, potrafi się nawet położyć na plecach i wystawić brzuszek – oczywiście tylko po to, żeby po sekundzie przypomnieć sobie, że brzuszki są do podziwiania, nie do dotykania. Typowo kocie.
Zdrowie:
Od strony nerkowej bez zmian – co w tym przypadku jest dobrą wiadomością. Parametry we krwi pozostają na stabilnym poziomie, bez pogorszenia. Niestety, pojawił się ponowny wzrost poziomu lipazy, co może świadczyć o problemach trzustkowych. W związku z tym wprowadzony został nowy lek. Niestety, jego smak nie przypadł Anastazji do gustu i obecnie podawanie go jest sporym wyzwaniem – próby kamuflowania w jedzeniu kończą się podejrzliwym węszeniem i demonstracyjnym odchodzeniem od miski.
Będziemy wkrótce umawiać się na kolejną wizytę kontrolną u weterynarza, by sprawdzić, czy wdrożone leczenie przynosi efekty. Poza tym kotka jest w dobrej kondycji, ma apetyt (choć wybredny), korzysta z kuwety bez problemu i zachowuje się energicznie oraz ciekawsko – co zawsze cieszy.
Re: Anastazja
Ja ją z opieki dochodzącej pamiętam właśnie jako doniczkową królową 
„Ludzie, którzy nienawidzą kotów, w swoim następnym życiu wrócą jako myszy.” Faith Resnick
Re: Anastazja
Co u Anastazji?
Re: Anastazja
Choć to lato było w dużej mierze deszczowe, zdarzyło się kilka naprawdę upalnych dni. Anastazja – jak przystało na prawdziwą kocią balkoniarę – niezależnie od pogody najchętniej spędza czas na zewnątrz, obserwując świat ze swojej stacji. W tej rutynie nic się nie zmieniło i to daje nam dużo radości.
Cieszymy się każdym dniem z nią i wierzymy, że mamy jeszcze dużo wspólnego czasu przed sobą. Dla kotów nerkowych okres letni bywa trudniejszy, ale Anastazja radzi sobie świetnie – nie wykazuje żadnych niepokojących objawów. Wręcz przeciwnie: ostatnio ogromną radość sprawiła jej fontanna, którą dostaliśmy z siedziby – wygląda na to, że to jej nowa ulubiona atrakcja.
Cieszymy się każdym dniem z nią i wierzymy, że mamy jeszcze dużo wspólnego czasu przed sobą. Dla kotów nerkowych okres letni bywa trudniejszy, ale Anastazja radzi sobie świetnie – nie wykazuje żadnych niepokojących objawów. Wręcz przeciwnie: ostatnio ogromną radość sprawiła jej fontanna, którą dostaliśmy z siedziby – wygląda na to, że to jej nowa ulubiona atrakcja.
Re: Anastazja
Anastazja trochę tęskni za swoim ukochanym balkonem — jeszcze do niedawna spędzała tam całe godziny, obserwując świat i wystawiając pyszczek do słońca. Teraz, gdy chłód zagląda w okna, korzysta z każdej chwili, kiedy drzwi balkonowe się uchylą, by choć na moment wystawić łapki na świeże powietrze.
Większość dnia jednak spędza zawinięta w pościel, w kociej kupce razem z resztą towarzystwa. Jak nie w pościeli to przy kaloryferze, na ciepłym praniu albo w miejscu, gdzie przed chwilą siedział człowiek. Ciepło to przecież świętość.
Wieczorami i rankami, kiedy człowiek szykuje się do dnia (albo marzy o śnie), Anastazja pojawia się jak duch – z mruczeniem, zaczepkami i delikatnym pacnięciem łapki, domagając się głasków i zabawy.
Oczywiście Anastazja ma też swoje kulinarne opinie. Potrafi z wyższością popatrzeć na swoją porcję i zakomunikować, że to chyba jakiś żart, po czym z ogromnym entuzjazmem podkrada jedzenie Lany. Lana z kolei uważa, że jej porcja byłaby o wiele smaczniejsza, gdyby mogła zjeść tę Anastazji… I tak w kółko.
Jesień z Anastazją to czysta kocia poezja – trochę mruczenia, trochę marudzenia, dużo ciepła i jeszcze więcej futra w pościeli.
Re: Anastazja
Pół biedy, że obie dziewczyny są w miarę "wszystkożerne"
Za to pamiętam staranne formowanie kopczyka z karmy i podgrzewanie przez dokładnie 17 sekund 
„Ludzie, którzy nienawidzą kotów, w swoim następnym życiu wrócą jako myszy.” Faith Resnick
Re: Anastazja
Tym razem nie mogę napisać, że u Anastazji jest spokojnie, że nic się nie dzieje — i że właśnie tak ma być.
Pod koniec ubiegłego roku wybraliśmy się na kontrolne badania. Była to czysta rutyna, bez większych obaw, bo Anastazja funkcjonowała stabilnie: normalnie żyła w stadzie, radziła sobie całkiem dobrze, a poza sporadycznymi problemami z kłakami nic poważnego się nie działo. Wyniki krwi okazały się jednak bardzo niepokojące — wyraźnie pokazały pogorszenie parametrów. Zgodnie z procedurą zalecono nam zwiększenie ilości kroplówek i ponowne badania po miesiącu. Przy chorobie nerek możliwości działania są niestety bardzo ograniczone.
Zwiększona podaż płynów przyniosła nieoczekiwane konsekwencje. Anastazja zaczęła oddawać mocz poza kuwetą, choć początkowo trudno było to zauważyć — jej siusiu było niemal bezbarwne i pozbawione zapachu. Dopiero po wyschnięciu pojawiała się delikatna woń, wyczuwalna dla człowieka, a gdy podłogę „odkryły” inne koty, sytuacja szybko się zaogniła. Końcówka grudnia była dla nas wyjątkowo ciężka. Gdy takie zachowania się utrwalą, ich opanowanie jest bardzo trudne, zwłaszcza jeśli jednocześnie nie chce się zalewać domu agresywną chemią.
Na początku stycznia ponownie pojechaliśmy na badania. Niestety obraz był jeszcze gorszy — zarówno kreatynina, jak i mocznik ponownie wzrosły. Dla wykluczenia innych przyczyn sprawdziliśmy także mocz, by upewnić się, że problem z kuwetą nie wynika ze stanu zapalnego. Badanie tego nie potwierdziło. Oznacza to, że nie mamy wpływu na źródło pogorszenia — nie znaleźliśmy żadnego czynnika zewnętrznego. To kryzys związany z postępującą niewydolnością nerek i wyczerpywaniem się ich rezerwy.
Na tym etapie skupiamy się już nie na poprawie wyników, a na komforcie Anastazji. Najważniejsze jest, by jadła i nie odczuwała nudności. Zmniejszyliśmy ilość kroplówek do wcześniejszego poziomu — intensywna płynoterapia nie ma sensu, skoro organizm reaguje nadmiernym oddawaniem moczu i mogłaby jej tylko zaszkodzić. Wprowadziliśmy Cerenię, by zmniejszyć nudności i w efekcie wspierać apetyt oraz zmniejszyć dolegliwości ze strony brzucha, a także nowy probiotyk Renibus Active, przeznaczony dla kotów z chorobą nerek. Teraz gramy już tylko na czas, stawiając jakość życia ponad wszystko, choć trudno nie myśleć o tym, jak niewiele tego czasu może nam zostać.
Mimo wszystko Anastazja nadal jest sobą. Nie izoluje się, nie znika w kątach, szuka kontaktu i bliskości. Najchętniej przychodzi po głaski do Huberta — patrzy na niego z tym samym uwielbieniem co zawsze i regularnie go zaczepia. To ich codzienny poranny rytuał, jeszcze zanim pojawi się śniadanie. Razem chwytamy każdy słoneczny promień i staramy się przeżyć każdy dzień najlepiej, jak potrafimy.
Pod koniec ubiegłego roku wybraliśmy się na kontrolne badania. Była to czysta rutyna, bez większych obaw, bo Anastazja funkcjonowała stabilnie: normalnie żyła w stadzie, radziła sobie całkiem dobrze, a poza sporadycznymi problemami z kłakami nic poważnego się nie działo. Wyniki krwi okazały się jednak bardzo niepokojące — wyraźnie pokazały pogorszenie parametrów. Zgodnie z procedurą zalecono nam zwiększenie ilości kroplówek i ponowne badania po miesiącu. Przy chorobie nerek możliwości działania są niestety bardzo ograniczone.
Zwiększona podaż płynów przyniosła nieoczekiwane konsekwencje. Anastazja zaczęła oddawać mocz poza kuwetą, choć początkowo trudno było to zauważyć — jej siusiu było niemal bezbarwne i pozbawione zapachu. Dopiero po wyschnięciu pojawiała się delikatna woń, wyczuwalna dla człowieka, a gdy podłogę „odkryły” inne koty, sytuacja szybko się zaogniła. Końcówka grudnia była dla nas wyjątkowo ciężka. Gdy takie zachowania się utrwalą, ich opanowanie jest bardzo trudne, zwłaszcza jeśli jednocześnie nie chce się zalewać domu agresywną chemią.
Na początku stycznia ponownie pojechaliśmy na badania. Niestety obraz był jeszcze gorszy — zarówno kreatynina, jak i mocznik ponownie wzrosły. Dla wykluczenia innych przyczyn sprawdziliśmy także mocz, by upewnić się, że problem z kuwetą nie wynika ze stanu zapalnego. Badanie tego nie potwierdziło. Oznacza to, że nie mamy wpływu na źródło pogorszenia — nie znaleźliśmy żadnego czynnika zewnętrznego. To kryzys związany z postępującą niewydolnością nerek i wyczerpywaniem się ich rezerwy.
Na tym etapie skupiamy się już nie na poprawie wyników, a na komforcie Anastazji. Najważniejsze jest, by jadła i nie odczuwała nudności. Zmniejszyliśmy ilość kroplówek do wcześniejszego poziomu — intensywna płynoterapia nie ma sensu, skoro organizm reaguje nadmiernym oddawaniem moczu i mogłaby jej tylko zaszkodzić. Wprowadziliśmy Cerenię, by zmniejszyć nudności i w efekcie wspierać apetyt oraz zmniejszyć dolegliwości ze strony brzucha, a także nowy probiotyk Renibus Active, przeznaczony dla kotów z chorobą nerek. Teraz gramy już tylko na czas, stawiając jakość życia ponad wszystko, choć trudno nie myśleć o tym, jak niewiele tego czasu może nam zostać.
Mimo wszystko Anastazja nadal jest sobą. Nie izoluje się, nie znika w kątach, szuka kontaktu i bliskości. Najchętniej przychodzi po głaski do Huberta — patrzy na niego z tym samym uwielbieniem co zawsze i regularnie go zaczepia. To ich codzienny poranny rytuał, jeszcze zanim pojawi się śniadanie. Razem chwytamy każdy słoneczny promień i staramy się przeżyć każdy dzień najlepiej, jak potrafimy.